Zdaniem ekspertów, PZU można połączyć z PKO BP. Ale jeśli ma to być rzeczywiście grupa „narodowa”, to niech lepiej pozostanie państwowa.
Piątkowa deklaracja ministra skarbu o planie utworzenia narodowej grupy finansowej z PKO BP i PZU nie musi być tylko pustym frazesem.
— To się da zrobić — zapewniają specjaliści od przekształceń własnościowych.
Krok po kroku
Ale po kolei. Najpierw trzeba rozwiązać spór z Eureko, które przed trybunałem arbitrażowym domaga się upublicznienia PZU i sprzedaży mu pakietu kontrolnego akcji ubezpieczyciela.
— Koncepcja odkupienia przez PKO BP akcji od Eureko już istnieje. Potrzeba tylko decyzji politycznej i porozumienia z holenderskim inwestorem. Wówczas połączenie PZU i PKO BP jest wykonalne. Nie zamyka to drogi do późniejszej prywatyzacji tych spółek. W tym przypadku widziałbym ofertę publiczną. Dla PKO BP jej przeprowadzenie możliwe jest jeszcze w tym roku. W PZU potrwałoby to dłużej — twierdzi Piotr Samojlik, dyrektor zarządzający CA IB Financial Advisers.
Odkupienie pełnego pakietu akcji PZU od Eureko i Banku Millennium wymagałoby wyłożenia co najmniej 3 mld zł. Tyle spółki zapłaciły za te walory w 1999 r. A co z premią?
Pole manewru
— Jeżeli tylko PKO BP odkupi te akcje, Skarb Państwa będzie miał szerokie pole manewru, bo posiada kontrolę nad tymi grupami. W tej sytuacji PKO BP mogłoby pełnić funkcje spółki matki, i to jej częściową prywatyzację przeprowadzono by w pierwszej kolejności — twierdzi bankier inwestycyjny, pragnący zachować anonimowość ze względu na zaangażowanie w procesy prywatyzacyjne.
Przy okazji prywatyzacji PKO BP, PZU mogłoby kupić pakiet akcji banku, co zapewniłoby krzyżowe powiązania w grupie.
— Istotne jest także, jak zachowałyby się instytucje nadzorujące, czyli NBP, GINB, KNUiFE — dodaje Andrzej Klesyk, wiceprezes The Boston Consulting Group.
Nie dać obcym
Pozostaje pytanie, jak utrzymać narodowy charakter bankowo-ubezpieczeniowej grupy. Zdaniem ekspertów, oprócz częściowej prywatyzacji pozwalającej na zachowanie w rękach państwa pakietu kontrolnego, na to też są sposoby prawne.
— Można to zapewnić poprzez odpowiednie zapisy statutowe, np. dotyczące tzw. złotej akcji, składu rad nadzorczych itp. — twierdzi Piotr Samojlik.
Obawy ma jednak prof. Waldemar Frąckowiak z Akademii Ekonomicznej w Poznaniu.
— Sam pomysł tworzenia narodowej grupy finansowej wydaje się atrakcyjny. Nie widzę jednak sposobu jego praktycznej realizacji i zapewnienia w długim okresie narodowego charakteru grupy.
Pierwotną ofertę akcji można co prawda skierować tylko do polskich podmiotów, ale mało prawdopodobne jest utrzymanie tego charakteru grupy, gdy jej akcje znajdą się już na rynku wtórnym. Przyszli polscy właściciele będą przecież mogli sprzedać udziały inwestorom zagranicznym — twierdzi Waldemar Frąckowiak.
Jego zdaniem narodowy charakter grupy byłby zapewniony, gdyby zupełnie zrezygnowano z prywatyzacji. Ale to rozwiązanie nie byłoby korzystne dla rozwoju PKO BP i PZU.