Tomasz Misiak i Maciej Witucki pozostaną na wolności. Prokuratura znów przegrała w sądzie

opublikowano: 14-11-2022, 15:09
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Sąd rozpatrujący zażalenie prokuratury na decyzję o braku aresztu dla znanych menedżerów podtrzymał decyzję sądu pierwszej instancji.

14 listopada Sąd Okręgowy we Wrocławiu rozpatrywał zażalenie na brak aresztu dla Tomasza Misiaka, Macieja Wituckiego i trojga innych zatrzymanych w październiku pod zarzutem m.in. wyłudzenia pieniędzy z PFRON. Sąd pierwszej instancji odrzucił wniosek prokuratury, uzasadniając decyzję tym, że w żaden sposób nie uprawdopodobniła popełnienia przestępstwa. Śledczy złożyli zażalenie, ale Jerzy Menzel, sędzia sądu okręgowego, również uznał, że nie ma podstaw do ich aresztowania. To oznacza, że menedżerowie, którzy zapewniają o swojej niewinności, będą odpowiadali z wolnej stopy. Sąd zastosował poręczenie majątkowe (po 200 tys. zł), policyjny dozór w każdy poniedziałek oraz zakaz opuszczania kraju.

Śledztwo w sprawie Tomasza Misiaka oparte jest na zeznaniach żony, z którą od wielu lat jest w burzliwym procesie rozwodowym i w licznych sporach prawnych (cywilnych i karnych). Kilka dni temu Onet ujawnił, że przegrała już z mężem kilka spraw, a biegły powołany na zlecenie prokuratury uznał, że konfabuluje i zeznania nie są wiarygodne. Mimo to prokuratura na nich oparła zarzuty oraz wniosek o areszt.

Do zatrzymania menedżerów doszło 12 października w sprawie, w której śledztwo trwa od lat, a dotyczy spraw z 2010 r. Akcja prokuratury, CBŚ i CBA poruszyła środowisko biznesowe — listy krytykujące tryb postępowania wystosowały niemal wszystkie liczące się organizacje.

W sprawie Tomasza Misiaka stanowisko opublikowała Polska Rada Biznesu (PRB), której członkiem jest przedsiębiorca. „Wyrażamy zaniepokojenie zatrzymaniem Tomasza Misiaka. Środek przymusu, który powinien być ostatecznością, coraz częściej stosowany jest bez wystarczającego uzasadnienia. Z obawą obserwujemy praktykę nadużywania środków przymusu wobec przedstawicieli środowisk biznesowych, którzy w żaden sposób nie unikają współpracy z organami ścigania w dotyczących ich sprawach” — czytamy w stanowisku PRB.

PRB zastanawia się, na ile takie działania służą dobru śledztwa, a na ile są formą kary dla osób, które często mają nieprzychylny stosunek do władz. „Nie twierdzimy, że przedsiębiorcy powinni mieć jakąkolwiek taryfę ulgową w relacjach z organami ścigania, ale te ostatnie muszą uwzględniać złożoność kontekstu, w jakim funkcjonuje zatrzymany, i podejmować decyzje na podstawie solidnych przesłanek. Tymczasem w przypadku Tomasza Misiaka zatrzymanie dotyczy sprawy sprzed kilku lat, w której już dawno został zebrany materiał dowodowy. Oczekujemy pełnego respektowania jego praw oraz rezygnacji ze stosowania środków przymusu” — czytamy w stanowisku PRB.

Oświadczenie w tej sprawie wydali też przedstawiciele organizacji pracodawców i związków zawodowych wchodzących w skład Rady Dialogu Społecznego. Wyrazili „stanowcze oburzenie i sprzeciw” wobec formy zatrzymania Macieja Wituckiego. „Nie wypowiadamy się o winie zatrzymanego, jednak stanowczo protestujemy wobec takich metod postępowania organów ścigania i nie zgadzamy się, by w taki sposób działały służby państwowe” — głosi oświadczenie, pod którym poza Lewiatanem podpisali się przedstawiciele BCC, Federacji Przedsiębiorców Polskich, Pracodawców RP, Związku Przedsiębiorców i Pracodawców, Związku Rzemiosła Polskiego, Forum Związków Zawodowych i OPZZ. Wśród podpisanych nie ma natomiast przedstawicieli Solidarności.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane