Czytasz dzięki

Truciciele nie zamierzają płacić

opublikowano: 16-12-2019, 22:00

Przedłużanie corocznej Konferencji Stron Ramowej Konwencji Narodów Zjednoczonych ws. Zmian Klimatu (COP) jest standardem — te wielotysięczne zbiórki trwają o dzień czy dwa dłużej od planu.

Dotychczas jednak w dogrywce zwykle udawało się sklecić jakieś porozumienie, aby ONZ i gospodarze mogli ogłosić sukces. Klasycznym przykładem była ubiegłoroczna konferencja COP24 w Katowicach, gdy uzgodniono zapisy najłatwiejsze, natomiast zapalne kwestie finansowe przepchnięto na COP25 do Santiago. Czwarty rok chodzi o to samo — przetworzenie na konkrety oraz wdrożenie ogólnikowych postanowień COP21 w Paryżu w 2015 r., gdzie uzgodniono oczywistość, że na Ziemi trzeba powstrzymać wzrost średniej temperatury, aby nie doszło do nieodwracalnych zmian klimatycznych.

Ziemia obrała kurs na zagładę, ale ludzki gatunek nie przyjmuje tego do wiadomości.
Zobacz więcej

Ziemia obrała kurs na zagładę, ale ludzki gatunek nie przyjmuje tego do wiadomości. Fot. Kacper Pempel/Forum

Grudniowa COP25 miała wielkiego pecha, zanim się rozpoczęła. Ze względu na rozruchy rząd Chile w listopadzie zrezygnował z jej goszczenia. ONZ już się godziła z roczną przerwą, gdy zgłosiła się Hiszpania i w ciągu miesiąca sprawnie przygotowała ogromną zbiórkę w Madrycie. Organizacyjnie i wizerunkowo wyszło dobrze, ale merytorycznie COP25 skończyła się porażką. Przedstawiciele ponad 200 państw i masy organizacji jedynie potwierdzili enty raz „pilną potrzebę działań na rzecz klimatu.” Katowice zostawiły Santiago/Madrytowi do uzgodnienia „drobiazg” finansowy. Chodzi o tzw. artykuł 6, ustanawiający światowy system handlu emisjami gazów cieplarnianych. Państwa skutecznie ograniczające emisję mogłyby odsprzedawać wolne limity trucicielom w ramach specjalnego mechanizmu transakcyjnego. Uczestnicy COP25 zgadzali się co do samej idei stworzenia systemu, ale nie mogło być mowy o kompromisie co do wysokości limitów oraz sposobu ustalania ceny za dodatkowe emisje. Temat został zatem przepchnięty na przyszłoroczną COP26 w szkockim Glasgow.

Odpowiedzialność producenta

Zgodnie z unijnymi regulacjami, do końca 2025 r. poziom zbiórki i recyklingu opakowań plastikowych po napojach ma wynieść 77 proc., a do 2029 r. — 90 proc. Konieczność zebrania aż tylu butelek plastikowych sprawia, że wprowadzenie w Polsce systemu kaucyjnego jest jedynym rozwiązaniem. Eksperci Deloitte podkreślają, że kraje, w których został on wdrożony, odnotowują wzrost poziomu recyklingu odpadów opakowaniowych, poprawę jakości surowca oraz większą świadomość środowiskową społeczeństwa.

Czekamy na propozycje Ministerstwa Klimatu. Mamy świadomość, że system kaucyjny obejmie tylko jedną trzecią opakowań trafiających do naszych domów i na pewno nie rozwiąże wszystkich problemów związanych ze zbiórką i zagospodarowaniem odpadów komunalnych. Doświadczenia innych krajów pokazują, że niewątpliwie przyczynia się do ochrony środowiska. Zdaniem Konfederacji Lewiatan system kaucyjny powinien być jednak uzupełnieniem koniecznego programu rozszerzonej odpowiedzialności producenta. Do rozstrzygnięcia pozostaje wiele kwestii, np. czy postawimy na droższy automatyczny czy tańszy manualny.

Konfederacja Lewiatan

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane