Trump jeszcze nie w cenie

  • Przemysław Kwiecień
07-11-2016, 07:30

Nie ulega najmniejszym wątpliwościom, że ten tydzień zostanie zdominowany przez wybory w USA.

Jeszcze dwa tygodnie temu miał to być spacerek Hillary Clinton do Białego Domu, jednak afera e-mailowa sprawiła, że szanse Donalda Trumpa rosną, a inwestorzy zaczynają reagować nerwowo.

Hillary Clinton chce podnieść podatki, obłożyć banki dodatkowymi podatkami, uderzyć w firmy farmaceutyczne nowymi regulacjami i ukrócić handel wysokich częstotliwości.

Mimo to rynki mają nadzieję, że właśnie kandydatka demokratów wygra wybory. Dlaczego? Bo Donald Trump oznacza kompletną nieprzewidywalność. Jednym ruchem może na przykład zakończyć złoty dla rynków akcji okres, gdy upłynie kadencja Janet Yellen. Dlatego wzrost szans na zwycięstwo kandydata republikanów powodował w ostatnich dniach coraz bardziej nerwowe reakcje rynków. Odporny do niedawna na spadki S&P500 stracił już prawie 4 proc., jeszcze mocniej przeceniane są akcje w Europie, bo inwestorom nie podoba się mocniejszy kurs euro.

Nie oznacza to jednak, że prezydent Donald Trump jest już w cenach.

Wręcz przeciwnie, nadal umiarkowanym faworytem jest Hillary Clinton. Mimo że kilka ogólnokrajowych sondaży pokazało ostatnio remis lub nawet przewagę Donalda Trumpa, w systemie wyborczym w USA liczą się wyniki w konkretnych stanach. Wbrew obiegowej opinii nawet zwycięstwo na Florydzie nie zapewni Donaldowi Trumpowi prezydentury — on po prostu musi ten stan wygrać, aby pozostać w grze. Dlatego jego ewentualne zwycięstwo wywoła relatywnie silniejszą reakcję rynków.

Należy spodziewać się przede wszystkim spadków cen akcji, wzrostu ceny złota, przeceny meksykańskiego peso i osłabienia dolara wobec euro i jena. W kontekście złotego Donald Trump nie jest taki straszny, jak go polskie media malują. Dotychczas pogorszenie nastrojów było amortyzowane osłabieniem dolara i w efekcie kursy EUR/ PLN i CHF/PLN pozostają stabilne. Ewentualne osłabienie nie powinno być duże i raczej będzie przejściowe. Złoty w pewnej perspektywie nie jest wolny od licznych czynników ryzyka, ale same wybory w USA nie będą dla naszej waluty rozstrzygające.

Inwestorzy muszą pamiętać o tym, że o tym, kto zostanie prezydentem, powinniśmy wiedzieć w nocy z 8 na 9 listopada naszego czasu. O godzinie 1 kończy się głosowanie w kilku kluczowych stanach, m.in. na Florydzie i w Wirginii, zaś 30 minut później w Ohio i Północnej Karolinie. Trump musi wygrać w 3 z tych 4 stanów, aby zachować szansę na Biały Dom, więc jeśli ta sztuka mu się nie uda, rynki już wtedy będą pozytywnie reagować na potencjalny wybór Clinton, mimo że oficjalne wyniki poznamy znacznie później.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemysław Kwiecień CFA X-Trade Brokers DM

Być może zainteresuje Cię też:

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Trump jeszcze nie w cenie