
Nowe rozwiązanie miałoby zacząć funkcjonować na początku przyszłego miesiąca w ramach istniejącego pakietu cen – mówią agencji Bloomberg urzędnicy i analitycy zaznajomieni ze sprawą. Zgodnie z szacunkami, do których dotarli dziennikarze, projekt może kosztować nawet 130 mld GBP w ciągu najbliższych 18 miesięcy.
Rachunki za energię w Wielkiej Brytanii miały wzrosnąć o 80% od października do 3548 funtów rocznie dla przeciętnego gospodarstwa domowego. Taki pułap zmusiłby część Brytyjczyków do podejmowania trudnych decyzji, a nawet wyboru pomiędzy opłaceniem rachunków za ogrzewanie, a innymi podstawowymi produktami. Plan zaproponowany przez Truss ma skutecznie znieść ten reżim cenowy i odsunąć na bok dotychczasowego regulatora energetycznego – Ofgem.
Zgodnie z planem firmy Truss dostawcy energii będą zobowiązani do obciążania gospodarstw domowych obniżoną stawką za energię, a rząd zagwarantuje finansowanie, które pokryje różnicę w stosunku do tego, co pobieraliby w poprzednim systemie, wynika z dokumentów, do których dotarł Bloomberg.
Jacob Rees-Mogg, prawdopodobny sekretarz ds. biznesu w rządzie Truss ma w przyszłym tygodniu rozmawiać z przedstawicielami sektora energetycznego na temat proponowanego rozwiązania. Wiele wskazuje, że firmy popierają pomysł, który pozwoli im na uniknięcie nieoczekiwanego, dodatkowego podatku.
Dzisiaj Liz Truss ma udać się do Zamku Balmoral w Szkocji, gdzie przebywa aktualnie królowa Elżbieta II, która powierzy nowej szefowej Torysów misję stworzenia rządu.
