Trzeba pójść za ciosem

Kamil Zatoński
opublikowano: 18-07-2008, 00:00

WIG20 poszedł mocno w górę za Ameryką, tworząc okazję do odbicia w trendzie spadkowym.

Trzy miesiące temu Dow Jones Industral Average (DJIA) wzrósł w trakcie jednej sesji o 2 proc., dając impuls do dwutygodniowej zwyżki, która wyniosła indeks — po raz pierwszy od początku roku — ponad 13 tys. pkt. Wtedy inwestorzy ruszyli do zakupu akcji dzięki serii dobrych wyników kwartalnych Wells Fargo, Intela, Coca-Coli i wreszcie JP Morgan. Historia szybko zatoczyła koło, bo wczoraj i w środę dokładnie te same blue chipy dały giełdom na całym świecie wytchnienie po blisko dwóch miesiącach silnej przeceny.

Do poprawy nastrojów przyczynił się gwałtowny spadek cen ropy naftowej, a także lepsze od przewidywanych dane makro zza oceanu. Splot tych wydarzeń wypchnął wczoraj mocno w górę ceny akcji na GPW. WIG20 zaliczył najwyższy sesyjny wzrost od 25 marca (+87 pkt, 3,62 proc.). Do pokonania bariery 2500 pkt zabrakło 0,47 pkt. Solidne odbicie zaliczyły też spółki z mWIG40.

Indeks średnich spółek zyskał wczoraj o 3,2 proc., dzięki Bankowi Millennium (+11,1 proc.), chemicznemu Synthos (+8,5 proc.) i LC Corp (7,6 proc.). Na wartości straciło tylko 5 spółek z 40. WIG poszedł w górę o 3,1 proc. Odstawał jedynie sWIG80. Wskaźnik małych spółek zyskał tylko 1,2 proc.

Specjaliści radzą, by nie popadać w euforię i podkreślają, że efektowne wzrosty na GPW to raczej skutek cofnięcia się podaży, a nie siły popytu. Obroty walorami blue chipów ledwie przekroczyły 1 mld, ale i tak było to najwięcej od tygodnia.

Jak jednak pokazują poprzednie, tegoroczne silnie wzrostowe sesje w Nowym Jorku, sygnał do krótkoterminowych wzrostów nie był fałszywy. Siedem razy zdarzało się, że (DJIA) rósł w tym roku w trakcie jednej sesji o więcej niż 2 proc. (w tym dwukrotnie o ponad 3 proc.). Po raz pierwszy pod koniec stycznia, kiedy Fed wyraźnie obniżył stopy procentowe (o 0,75 pkt proc.). Fala wzrostowa trwała osiem dni i przyniosła amerykańskim inwestorom 6,5 proc. zysków. Tym samym dokładnie w połowie odrobiono straty, poniesione w trakcie spadków trwających przez poprzednie cztery tygodnie. Odbicie WIG20 było nawet bardziej okazałe (+7,8 proc.), dzięki czemu indeks powrócił ponad poziom 3 tys. pkt. Niestety — nie na długo, bo oba indeksy po chwilowych wahaniach zawróciły na południe i oddały praktycznie całość zwyżki.

Po raz drugi silny impuls do wzrostów pojawił się 11 marca, kiedy Fed wstrzyknął do sektora finansowego ogromną kwotę 200 mld USD. Tydzień później giełdowego pacjenta wzmocniono jeszcze kolejną obniżką stóp procentowych. Zmienność rynku była jednak duża, bo już dzień po tym na Wall Street tąpnęło, do czego przyczyniła się m.in. faktyczna upadłość banku Bear Sterns. Tymczasem WIG20 powoli rósł i znów zaatakował 3 tys. pkt. Po udanej sesji z 16 kwietnia rodzimy nasz jeszcze raz (ale po silnych wahaniach) przekroczył psychologiczną barierę. Później było już tylko gorzej, bo wraz z rozkręcaniem się sezonu wyników okazywało się, że wiele firm z sektora finansowego musi dokonywać gigantycznych odpisów z tytułu strat na kredytach hipotecznych. Teraz optymizm stłumić mogą spekulacje o rychłej podwyżce stóp procentowych w Stanach Zjednoczonych, a także ewentualne odbicie notowań ropy naftowej.

Strach rządzi

Marcin R. Kiepas

X-Trade Brokers

Inwestorzy indywidualni, którzy się sparzyli na próżno czekając na odbicie, nadal boją się kupować. Wczoraj na początku sesji zamiast mocniejszego odbicia widoczne było tylko cofnięcie podaży. Do silniejszego wzrostu potrzebny jest kapitał z zagranicy, o czym rynek przekonał się już wielokrotnie, gdy następowały sesje gwałtownych wzrostów.

Start czwartkowego handlu pokazał, że nasza giełda nadal jest słaba. Mimo to w najbliższym tygodniu, może dwóch prognozuję korektę wzrostową. WIG20 może dojść do 2600 pkt. Tam powinna uaktywnić się podaż. Dlatego indeks blue chipów może powrócić w okolice 2400 pkt. Później rynek może tkwić w okolicach 2400 pkt do później jesieni. Dopiero na przełomie roku jest szansa, by poderwał się do góry. Byłaby to gra pod poprawę sytuacji w 2009 r.

Indeksy GPW

nie osiągnęły dna

Jacek Radziwilski

dyrektor zarządzający UniCredit CA IB

Nadal widzimy próbę walki z trendem spadkowym. W czwartek doszło do technicznego odbicia. Jednak w najbliższych tygodniach nie spodziewam się odwrócenia trendu. Nie sądzę, by szybko na rynku pojawił się świeży kapitał. Mogę tylko stwierdzić, że rynek niedźwiedzia jest bliższy końca niż początku.

Uważam, że indeksy naszej giełdy jeszcze nie osiągnęły dna. Obawiam się, że najgorsze wiadomości z wielu firm jeszcze przed nami. Mam tu na myśli możliwość pojawienia się rozczarowujących wyników niektórych spółek z 2008 r. Wówczas kluczowa byłaby reakcja rynku na wiadomości fundamentalne.

Brakuje popytu

Mirosław Saj

analityk DnB Nord

To nie koniec bessy. Wczorajsza sesja to dowód, że inwestorzy bardzo nieufnie podchodzą do wzrostów. Brakuje popytu. Jednak na kolejnych sesjach nie wykluczam dalszych wzrostów i dojścia WIG20 do 2550 pkt. W bardzo optymistycznym scenariuszu indeks blue chipów może zbliżyć się nawet do 2800 pkt. Jednak z technicznego punktu widzenia trudno będzie o takie wybicie.

Problemem giełdy jest to, że wielu inwestorów spodziewa się jeszcze jednej, mocnej fali wyprzedaży. Technicznie trudno wyznaczyć cel, do którego zmierza WIG20. Z psychologicznego punktu widzenia dobrze byłoby, gdyby spadł poniżej 2000 pkt. To byłby czarny scenariusz. Może też zdarzyć się, że nie będzie tej mocnej fali wyprzedaży, bo zbyt wielu ludzi ją przepowiada.

Zwyżka nie zmieni trendu na giełdach

Marcin Stebakow

analityk Beskidzkiego Domu Maklerskiego

To, że warszawski parkiet odwzorowuje zachowania giełd światowych, nie jest dla nikogo zaskoczeniem. Środowa sesja w Stanach, zakończona spektakularnym wzrostem, poprawiła klimat także na naszym parkiecie.

Środowe odbicie na giełdach amerykańskich na pewno przyczyniło się do poprawy nastrojów, lecz nie musi oznaczać trwałego odwrócenia tendencji spadkowej. Być może to tylko korekta spadków. Ze stwierdzeniem, że wczorajsza sesja była zapowiedzią odwrócenia trendu, należy poczekać.

Warszawska giełda boryka się również z problemem braku nowego kapitału, który od dłuższego czasu omija Polskę. Wczorajsza zwyżka WIG20 była tylko reakcją na doniesienia zagraniczne. Brak kapitałów sprawia, że popyt nie ma wystarczającej siły, by popchnąć indeksy w górę. Sytuacja ta może się zmienić wraz z poprawą na innych giełdach.

Kamil Zatoński

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Zatoński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu