Trzymaj się z daleka od akcji

Przemek Barankiewicz
opublikowano: 14-06-2006, 00:00

Znowu przekonaliśmy się, że włączenie Polski do światowego krwiobiegu finansowego ma też złe strony. Dyskontując wypowiedzi szefa amerykańskiego banku centralnego, brazylijski Bovespa, a nawet japoński Nikkei, straciły po ponad 4 proc. W tej sytuacji podobny spadek polskich indeksów nie dziwi. Gorzej, że nie widać szans na szybkie zakończenie przeceny.

Złe informacje dla GPW płyną z rynku walutowego. Złoty względem euro przebił bariery techniczne i jest już najtańszy od siedmiu miesięcy. W ostatnich tygodniach nasza waluta i tak była silniejsza od brazylijskiego reala czy tureckiej liry, a zyski z indeksów w ostatniej fali hossy na GPW były wyższe. Dla zagranicznego kapitału, czułego na każde słowo Bena Bernanke, szefa amerykańskiego banku centralnego (Fed), nawet wyjście teraz z inwestycji oznacza zaksięgowanie ogromnych zysków. Wielcy gracze mogą więc nie czekać na dalsze osłabianie waluty i realizować zyski. Z Zachodu na razie nie można liczyć na odsiecz, a czary goryczy mogą jeszcze dopełnić nowe informacje o ruchu funduszy hedgingowych na rynkach wschodzących, dla których maj był najgorszym miesiącem od 2002 r. W maju ich portfel w Europie Środkowej i Wschodniej skurczył się o 6 proc.

Na nasze fundusze, które kontrolują już 13 proc. kapitalizacji GPW, też nie można liczyć. Zarządzający już od dawna kupowali akcje nie dlatego, że uznawali je za tanie, ale z powodu popytu na jednostki inwestycyjne. Wydaje się, że największa fala ich umorzeń jeszcze przed nami, a przecież tylko dzięki zastrzykowi 2,4 mld zł ze strony TFI w maju uchroniliśmy się przed jeszcze głębszymi spadkami. Funduszom emerytalnym, ocenianym nie na podstawie stóp zwrotu, ale dokonań konkurentów, koniunktura giełdowa jest natomiast zupełnie obojętna.

Drobni inwestorzy nie mogą walczyć z trendem, a — mimo przeceny — ciągle jest jeszcze za wcześnie na szukanie „okazji inwestycyjnych”. Analiza techniczna za następny i bardzo mocny poziom wsparcia uznaje 2450 punktów dla WIG20. Taniejąca miedź i ropa plus słabnący złoty mogą jednak nawet nie zauważyć tej granicy. Co w takiej sytuacji ma zrobić inwestor, który jeszcze nie sprzedał akcji? Jeśli traktował giełdę jako okazję do szybkiego zarobku, niech zaciśnie zęby, sprzeda papiery i wyciągnie wnioski z ostatnich tygodni. Jeśli inwestuje w długim terminie, niech działa spokojnie. Gospodarcze perspektywy naszej części Europy są bardzo dobre, wyceny spółek nie są oderwane od fundamentów (P/E dla WIG20 to mniej niż 11, a dla MIDWIG ponad 14), a fakt, że kolejny złotousty monetarysta zza Atlantyku nie jest sprzymierzeńcem giełd, już jest chyba wkalkulowany w ceny akcji na całym świecie.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Przemek Barankiewicz

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Surowce / Trzymaj się z daleka od akcji