Trzymanie akcji Azotów przez Acron nie ma sensu

Rosjanie mogą skorzystać z rosnącego kursu i pozbyć się akcji grupy. Będą potrzebowali pieniędzy na inwestycje

— Nie prowadzimy rozmów na temat sprzedaży akcji Grupy Azoty. Chociaż teoretycznie trzymanie ich w portfelu na dłuższą metę nie ma sensu — deklaruje Aleksandr Popow, przewodniczący rady dyrektorów Acronu. W wywiadzie, którego udzielił kilka tygodni temu rosyjskiej agencji Interfax, padło wiele argumentów.

Wąskie gardła

— Obecnie polska firma działa w sposób nieprzejrzysty i nieefektywny. Wiemy, że można w prosty sposób zwiększyć rentowność tamtejszych fabryk. Dostrzegamy wąskie gardła i wiemy, jak je poszerzyć. Mamy surowiec, i to znacznie lepszy niż wykorzystywany obecnie przez Grupę Azoty. Możemy zoptymalizować procesy produkcyjne, co zresztą udowodniamy w swoich zakładach. Nasza marża EBITDA w gorszych okresach wynosiła 35 proc., a w Grupie Azoty w najlepszych zaledwie 15 proc. — mówi szef rady dyrektorów Acronu.

Z „PB” rosyjska spółka nie chciała rozmawiać — odesłała nas do rynkowych analityków.

— Jesienią ubiegłego roku mówiło się na rynku, że Acron szuka nabywcy na pakiet akcji Grupy Azoty. Nie było jednak żadnego chętnego. Potem kurs polskiej spółki spadł w okolice 55 zł za akcję. Szacujemy, że to średnia cena w przypadku nabycia całego pakietu, poniżej której Acron nie byłby skory do sprzedaży — komentuje Krystian Brymora z Domu Maklerskiego BDM. Jego zdaniem, dla rosyjskiego koncernu trzymanie niespełna 20 proc. akcji Grupy Azoty na dłuższą metę faktycznie nie ma sensu.

— Po zmianach w statucie spółki Acron nie ma szans na wprowadzenie swojego członka do rady nadzorczej, a większej dywidendy raczej prędko nie zobaczymy — argumentuje analityk BDM. Także zdaniem Andreja Łobazowa, wiceszefa rosyjskiej firmy inwestycyjnej Aton, inwestor, nie mając możliwości aktywnego wpływania na politykę polskiej firmy, w dłuższym okresie nie będzie zainteresowany jej akcjami.

Wielkie inwestycje

— Na razie nie wiadomo nic o tym, by Acron chciał sprzedać papiery polskiej spółki. Moim zdaniem, nie ma teraz takiej potrzeby. Możliwe, że zarząd się na to zdecyduje, mając w perspektywie większy projekt inwestycyjny, na który firma będzie potrzebowała gotówki — mówi Andrej Łobazow.

Okazja wkrótce może się nadarzyć. Jeszcze w tym kwartale Acron ma zaaprobować nową strategię do 2025 r. Jak wynika z wypowiedzi Aleksandra Popowa dla agencji Interfax, chemiczna grupa planuje wiele sporych inwestycji, m.in. budowę instalacji do produkcji kwasu azotowego oraz zwiększenie mocy linii do produkcji amoniaku. Ponadto chce wydłużyć łańcuch produktowy — wytwarzać kwas siarkowy i fosforowy oraz wieloskładnikowe m.in. fosforany jedno— i dwuamonowy. Na to potrzebne będą pieniądze — i to niemałe. Jak wyjaśnia szef rady Acronu, wstępny koszt budowy instalacji kwasu azotowego to około 70 mln USD, a linii nawozów fosforowych — 220-280 mln USD. Na podstawie deklaracji Aleksandra Popowa, dotyczących finansowej efektywności Acronu, można przewidywać, że także nowe inwestycje będą miały wysoką rentowność.

— Acron ma dostęp do znacznie tańszego gazu, ma swoje kopalnie fosforytów, więc może wypracowywać zdecydowanie wyższe marże. Średniocykliczna marża EBITDA (pro forma) Grupy Azoty to ok. 10-11 proc., a w przypadku Acronu — nawet 30 proc. — mówi Krystian Brymora.

Kurs jak katalizator

W tej sytuacji dalsze trzymanie akcji Grupy Azoty przez Rosjan rzeczywiście nie wydaje się sensowne. Zdaniem analityka BDM, wraz ze wzrostem kursu akcji polskiej spółki rośnie prawdopodobieństwo, że Acron się ich pozbędzie. Od listopadowego dołka, kiedy za papiery Grupy Azoty płacono na warszawskiej giełdzie niespełna 52 zł, kurs wzrósł już o ponad 35 proc. Obecnie wynosi ok. 70 zł. Kto mógłby kupić od Acronu 20-procentowy pakiet?

— Taki zakup może się wpisywać w strategię rządu, a precyzyjniej w strategię spółek przez niego kontrolowanych. Nie tak dawno w akcjonariacie Azotów był przecież PGNiG — uważa Krystian Brymora. Czy gazowy koncern jest zainteresowany zakupem?

— Nie komentujemy takich spekulacji — ucina Marcin Poznań z biura PR PGNiG. Ministerstwo Energii, któremu po likwidacji resortu skarbu podlega gazowa spółka, też nie chciało się odnieść do tej kwestii. Grupę Azoty kontroluje resort rozwoju, ale on również nie chciał odpowiedzieć na pytanie, czy zwiększenie udziału w akcjonariacie spółki nawozowej jest zgodne ze strategią rządu i czy ministerstwo jest zainteresowane pakietem Acronu.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Inne / Trzymanie akcji Azotów przez Acron nie ma sensu