Co PKO BP zrobi z Arką po przejęciu BZ WBK i czy PZU jest zainteresowany odkupieniem?
Choć do kupienia jest numer jeden i dwa polskiego rynku, to wbrew pozorom nie są aż tak łakomym kąskiem.
Polski rynek funduszy inwestycyjnych czekają gigantyczne przetasowania. W niedalekiej przyszłości nowego właściciela może mieć lider i wicelider. Unicredit chce sprzedać Pioneer Global Asset Management, który w Polsce kontroluje Pioneer Pekao TFI, a BZ WBK AIB TFI trafi w nowe ręce, gdy irlandzkie AIB sprzeda bank.
Do sprzedaży lidera droga daleka — Unicredit rozważa różne scenariusze, a ostatnio Alessandro Profumo, prezes banku, stwierdził, że bardziej niż sprzedaż prawdopodobne jest partnerstwo z inną firmą. W tym przypadku zmiana będzie miała dla rynku mniejsze znaczenie, bo 49 proc. akcji ma Bank Pekao, więc nawet po zmianie partnera strategiczny alians pozostanie.
Dużo szybciej nowy właściciel pojawi się w poznańskiej siedzibie wicelidera rynku BZ WBK AIB TFI, w którym polski i irlandzki bank mają po połowie udziałów, prawdopodobnie zostanie w całości sprzedane razem z bankiem. Czy nowy właściciel będzie chciał TFI?
Włoska Intela właśnie szykuje IPO, w którym sprzeda większościowy pakiet udziałów w dywizji zarządzania aktywami. Santander i BNP/Paribas mają mocno rozwinięte piony zarządzania aktywami, więc włączenie w nie polskiego TFI nie byłoby większym problemem. PKO BP, które uchodzi za faworyta wyścigu o "bezet", jest właścicielem piątego pod względem wielkości TFI.
Co oznaczałoby dla niego przejęcie popularnej Arki? Po fuzji powstałby lider z 19-procentowym udziałem w rynku. Ale doradcy i bankierzy inwestycyjni kreślą inny scenariusz: PKO BP zamiast łączyć TFI sprzedaje Arkę.
Argumenty? Fuzja tak dużych graczy będzie bardzo trudna, a poza tym akwizycja wydrenuje kasę banku. Aby nie doprowadziło to do wyhamowania akcji kredytowej, bank poszuka kapitału, sprzedając niepotrzebne aktywa. BZ WBK AIB TFI kontroluje niespełna 10 proc. rynku i zarządza 10,04 mld zł aktywów. W ostatnich transakcjach TFI były sprzedawane za 4 proc. aktywów, co oznacza, że za Arkę PKO BP dostałoby 400 mln zł, z uwagi na brand może 500 mln zł. Czy znajdzie się chętny?
— Zarówno w przypadku Pioneera, jak i BZ WBK AIB TFI nabywcą musiałaby być międzynarodowy gracz, bo skala działalności firm w Polsce jest zbyt duża, by mogły zostać przejęte przez któregoś z lokalnych graczy — mówi Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online.
Kupi z gwarancją
Według naszych informacji, przejęcie Arki i Pioneera analizował PZU. W tym drugim przypadku temat jest nieaktualny, bo Włosi nie będą dzielić Pioneera na części, a PZU nie jest zainteresowany przejęciem międzynarodowego gracza w branży asset management. Dużo bardziej po drodze mu z Arką. Dzięki fuzji jego TFI przesunęłoby się z 12. na drugą pozycję.
— Bez komentarza — mówi Michał Witkowski, rzecznik PZU.
Z naszych informacji wynika, że ubezpieczeniowy gigant dobrze przeanalizował sprawę. Wniosek prosty:
— Arka będzie dla nas interesująca, tylko jeśli sprzedający zagwarantuje nam dystrybucję w bankowej sieci. Inaczej nie ma to sensu — mówi wysoki menedżer PZU.
Ubezpieczyciel wyciągnął wnioski z casusu BPH TFI. Po tym, jak Pekao przejęło bank, klienci BPH TFI byli namawiani do przeniesienia pieniędzy z funduszy na lokatę lub do Pioneer Pekao TFI i w rezultacie BPH TFI spadło z piątej pozycji poza pierwszą 10.
Jeśli "bezet" trafi w ręce PKO BP, gwarancja dla PZU nie będzie możliwa. Dla banku wpuszczenie do własnej sieci innego TFI byłoby strzałem w stopę — jego fundusze miałyby problem z wygraniem rywalizacji, a precedens zachęciłby klientów do presji na otwarcie oferty także na inne TFI.
Nowe otwarcie
Z informacji "PB" wynika, że bardzo szybko po tym, jak PKO BP potwierdziło zainteresowanie BZ WBK, pojawili się doradcy chętni do wykonania analizy pod hasłem "co można zrobić z Arką". Źle trafili. Zbigniew Jagiełło, prezes PKO BP, na TFI zjadł zęby, dlatego porad specjalnie nie potrzebował. Doskonale wie, że dla jego banku przejęcie TFI należącego do BZ WBK to wielka szansa. Nie tylko na wskoczenie na pozycję lidera, ale i wykorzystanie marki. PKO nie należało do mocarzy w funduszach inwestycyjnych, a w ostatnim roku przez spór z Credit Suisse, który był partnerem banku w TFI, wyniki były fatalne.
Arka przez lata dorobiła się znakomitej opinii i mimo że w tym roku wiedzie jej się średnio, to wciąż kojarzy się z wysokimi zyskami. Dlatego dla PKO wykorzystanie marki byłoby bardzo korzystne. Tym bardziej że wpisuje się to w międzynarodowy trend: wielkie grupy bankowe prowadzą zarządzanie aktywami pod inną marką, np. Unicredit — Pioneer, Deutsche Bank — DWS. Zmniejsza to ryzyko reputacyjne (klient nie łączy strat z inwestycji z bankiem), a także ułatwia wprowadzenie funduszy do zewnętrznych sieci dystrybucji.
Czy te korzyści przeważą nad możliwością uzyskania 0,5 mld zł ze sprzedaży Arki?
— Wszystko zależy od ceny, ale scenariusz sprzedaży jest bardzo mało prawdopodobny — mówi menedżer PKO BP.
Tomasz Publicewicz, analityk Analiz Online, zauważa, że podobnie nieznany jest los trzeciego co do wielkości ING TFI. Holenderska grupa ma zostać podzielona na część bankową i ubezpieczeniową. Ubezpieczeniowa ma się usamodzielnić przez IPO lub sprzedaż innej firmie. Nie wiadomo, co taki scenariusz oznaczałby dla polskiego TFI. Mimo że na sprzedaż jest największa trójka na naszym rynku funduszy, to nie są to nadzwyczajne okazje.
— O sile TFI decyduje dostęp do sieci dystrybucji. Gdyby kupiec został odcięty od sieci Banku Pekao czy BZ WBK, to musi się liczyć z ryzykiem odpływu pieniędzy z funduszy na lokaty i słabą sprzedażą. W obu przypadkach mamy też do czynienia z markami, które są silnie wśród polskich klientów zakorzenione — mówi Tomasz Publicewicz.
Fuzja z Arką najbezpieczniejsza
Andrzej Powierża, analityk DM Banku Handlowego
Chcąc przejąć BZ WBK, PKO BP będzie musiało bardzo głęboko sięgnąć do kieszeni, dlatego sprzedaż niepotrzebnych aktywów byłaby dobrym rozwiązaniem. I w tym kontekście można rozważać sprzedaż TFI przejętego razem z BZ WBK. Ale tylko pod warunkiem, że udałoby się uzyskać wysoką cenę. A to nie będzie łatwe — dla kupującego najistotniejsi są klienci i aktywa. Jednak nie ma gwarancji, że po sprzedaży PKO BP nie podjęłoby działań zmierzających do przeciągnięcia do siebie klientów i po jakimś czasie okazałoby się, że kupiec de facto kupił dużo mniej, niż się wydawało. To może skłaniać do przypuszczeń, że cena nie byłaby wysoka, a wtedy transakcja nie byłaby dla PKO BP opłacalna (a przynajmniej za taką mogłaby być uznana przez mało wnikliwych obserwatorów).
Z kolei, jeśli PKO BP zobowiązałoby się do dalszej dystrybucji funduszy sprzedanego TFI, to działałoby na niekorzyść własnego TFI. Dlatego w praktyce taka operacja będzie bardzo trudna i z punktu widzenia zarządu banku bezpieczniejszym rozwiązaniem byłoby pozostawienie przejętego TFI i fuzja z własnym.