Koncern korzysta z koniunktury i rusza z kolejną emisją obligacji. Nie wiadomo, czy i tym razem obejmie ją ITI.
Jak najlepiej finansować drogie długi? Długami w tańszej wersji. Do takiego wniosku doszła rada nadzorcza TVN. Wczoraj zgodziła się na emisję obligacji przez medialną spółkę. Ich maksymalna wartość to 250 mln EUR.
— W ten sposób chcemy refinansować dotychczasowe obligacje — tłumaczy Tomasz Poźniak, szef relacji inwestorskich w TVN.
Lepsze czasy
Rada nadzorcza potentata z ul. Wiertniczej zgodziła się na zwiększenie zadłużenia o grube miliony pod kilkoma warunkami. Zarząd spółki może zaoferować obligacje o zapadalności 5-15 lat. Do tego maksymalne oprocentowanie papierów dłużnych nie może przekroczyć 10 proc.
— Z oboma warunkami nie powinno być problemu, bo obecnie na rynku dominują obligacje oprocentowane na 7-8 proc. — przekonuje Tomasz Poźniak.
Dotychczas wyemitowane obligacje TVN mają wartość nominalną 405 mln EUR i zapadają w 2017 r. Tyle że w listopadzie zeszłego roku, gdy papiery dłużne trafiały na rynek, oprocentowanie długu medialnego koncernu było wyższe i wynosiło 10,75 proc.
— Pamiętajmy jednak, że były to czasy większego kryzysu i pieniądz był po prostu droższy. Wiele podobnych do TVN firm z zagranicy wyemitowało obligacje oprocentowane na podobnym poziomie — uważa Łukasz Wachełko, analityk DB Securities.
Zagadka ITI
Podobnie jak przy ostatniej emisji także tym razem TVN skieruje memorandum ofertowe tylko do wybranych instytucji. W zeszłym roku w wyróżnionej grupie był m.in. ITI Holding, główny udziałowiec TVN.
W kilka miesięcy po objęciu atrakcyjnych obligacji o wartości 100 mln EUR holding sprzedało je dalej. Tłumaczył, że chciał poprawić swoją płynność. Wzbudziło to niesmak u części analityków rynkowych, którzy uważali, że TVN mógł sprzedać obligacje na lepszych warunkach, poza ITI.
— To była dziwna sytuacja: jak widok nielubianej teściowej pędzącej w przepaść twoim nowiutkim ferrari — przypomina analityk dobrze znający sytuację w spółce.
— Teraz nie ma podtekstów, bo wydaje się, że TVN chce wykorzystać lepszą koniunkturę. Poprzez obligacje może odsunąć zapadalność długów i je zrestrukturyzować — uważa Łukasz Wachełko.