Zaciskają pasa i szukają nowych kontrahentów
Ten rok będzie dla agencji zatrudnienia ciężki. Ich klienci nie potrzebują już tylu pracowników tymczasowych co jeszcze przed rokiem.
Rynek usług pracy tymczasowej w ostatnich latach rósł nawet o 35-40 proc. rocznie. Ale już w 2008 r. agencje zaczęły odczuwać spowolnienie. Z pracowników czasowych rezygnowały głównie firmy z sektora motoryzacyjnego i elektronicznego. Ale nie tylko.
— W każdej branży zaciskają pasa i jeśli rezygnują z pracowników, to najpierw z tymczasowych — mówi Agnieszka Bulik, członek zarządu Randstad Polska, prezes Związku Agencji Pracy Tymczasowej.
Dużych jak na lekarstwo
Sytuację na rynku zaczynają odczuwać agencje.
— Przede wszystkim te, które swoją działalność opierały na kilku klientach z branż najbardziej dotkniętych kryzysem. Ale też duże agencje są zmuszone nie przedłużać umów z pracownikami tymczasowymi i likwidować oddziały obsługujące fabryki — twierdzi Agnieszka Bulik.
Mniejsze przychody z sektora motoryzacyjnego czy elektronicznego duże agencje starają się wyrównać, sprzedając usługi w innych branżach.
— Na szczęście nie wszystkie są dotknięte kryzysem w ten sam sposób. Zlecenia, choć nie tyle co przed kryzysem, płyną z firm produkcyjnych z branży spożywczej i chemicznej — twierdzi Marek Jurkiewicz, dyrektor handlowy z agencji Start People.
Pracowników tymczasowych wciąż potrzebują także firmy, w których są wahania liczby zamówień.
— Udaje się podpisać nowe umowy, ale nie są to duże kontrakty — dodaje Agnieszka Bulik.
Marek Jurkiewicz uważa, że zagrożeniem dla agencji pracy tymczasowej może być nie tylko mniejsza liczba zamówień, ale także problemy z terminowymi płatnościami klientów, co jest szczególnie groźne dla mniejszych agencji. Lepiej mają się te, które oferują pracowników tymczasowych w różnych branżach i na różne stanowiska, a także proponują inne usługi outsourcingowe czy outplacement.
Agnieszka Bulik obawia się, że drastyczny spadek liczby zleceń spowoduje powrót do proponowania przez niektóre agencje cen dumpingowych i podpisywania z pracownikami umów-zleceń, czego zabraniają przepisy.
— Walczyliśmy z tym wiele lat. Dziś znowu nieczysta gra może oznaczać dla niektórych agencji być albo nie być — zauważa specjalistka z Randstad Polska.
Papierek lakmusowy
Agencje zatrudnienia — jak wszyscy — oszczędzają i optymalizują koszty.
— Chodzi przede wszystkim o dokładniejszą analizę wydatków i inwestowanie tylko w te narzędzia, które będą się przekładały na udoskonalenie serwisu. Ale nie rezygnujemy z działań długoterminowych i związanych z tym kosztów. Obecna sytuacja gospodarcza ma charakter przejściowy, dlatego podejmując kroki, które mają przeciwdziałać skutkom spowolnienia, staramy się dostrzegać także szanse wynikające z tej sytuacji — informuje Grażyna Chmielowska, dyrektor sprzedaży Adecco Pol and.
Jej zdaniem już niedługo agencjom przyjdzie działać w zupełnie innych realiach rynku pracy, na którym dostęp do kandydatów będzie dużo łatwiejszy niż kilka miesięcy temu. Może to być dla wielu z tych agencji okazją do zróżnicowania klientów i rozwoju nowych usług.
Marek Jurkiewicz uważa zaś, że dzięki obecnej sytuacji pracodawcy docenią wartość elastycznego zatrudniania pracowników i wkrótce w branży nastąpi poprawa.
— Zwolnienia pracowników etatowych wiążą się dla firm z kosztami. W przypadku rezygnacji z pracowników tymczasowych jest to problem agencji — wskazuje Jurkiewicz.
Agnieszka Bulik mówi, że praca tymczasowa jest papierkiem lakmusowym całego rynku pracy.
— Gdy tylko sytuacja przedsiębiorstw zacznie się poprawiać, będą szukały nowych ludzi. I najpierw będą to pracownicy tymczasowi. Tak samo było na początku lat 90. — zapewnia prezes Związku Agencji Pracy Tymczasowej.