Ubezpieczyciele szykują rewolucję w komunikacji

Branża zwraca się frontem do klienta. Chce, by pieniądze na naprawę auta wypłacał mu zakład, w którym kupił polisę OC

Masz wypadek — ktoś wjechał w tył twojego samochodu. Nie musisz kontaktować się z nieznanym ubezpieczycielem, który wystawiał polisę komunikacyjnego OC sprawcy kolizji. Zamiast tego zrobi to towarzystwo, w którym wykupiłeś swoje ubezpieczenie OC. Ono także pokieruje naprawami i na końcu wypłaci pieniądze. A jeśli będziesz niezadowolony z jego usług, kolejnej polisy w tym zakładzie po prostu nie kupisz.

5 mld zł z OC

Nie jest to wcale mrzonka. Już za dwa lata w Polsce może ruszyć system bezpośredniej likwidacji szkód komunikacyjnych, który umożliwi klientom wybór takiej formy naprawy samochodu uszkodzonego podczas wypadku. Prace nad nim trwają w Polskiej Izbie Ubezpieczeń (PIU). Jak przekonuje Katarzyna Grześkowiak, szefowa komisji ubezpieczeń komunikacyjnych PIU, fundamenty dla takiego systemu zostały zbudowane. Teraz zaś nadszedł czas, by go przygotować i — co najważniejsze — przekonać do niego jak największą liczbę ubezpieczycieli.

— Dlatego najwcześniejszym terminem uruchomienia systemu bezpośredniej likwidacji szkód jest 2013 rok — twierdzi Katarzyna Grześkowiak.

Wyjaśnia, że przede wszystkim potrzebna jest umowa, która określi kształt systemu. Ta mogłaby powstać bardzo szybko, ale musi zawierać najbardziej istotne z punktu widzenia ubezpieczycieli zapisy, opisujące, jak będą wyglądały wzajemne rozliczenia.

— Likwidacja szkody przez zakład, który wystawił polisę dla poszkodowanego, oznacza bowiem, że to on pokryje na początku koszty naprawy, a potem zwróci się po ich zwrot do ubezpieczyciela sprawcy kolizji. Z doświadczeń innych państw, gdzie taki system funkcjonuje, wynika, że w grę wchodzi rozliczanie ryczałtem lub pełna płatność za każdą szkodę — tłumaczy Katarzyna Grześkowiak.

Wybór odpowiedniego systemu rozliczeń będzie ważny, bo w grę wchodzą olbrzymie kwoty. W 2010 roku ubezpieczyciele wypłacili ponad 5 mld zł odszkodowań z tytułu OC komunikacyjnego. Nie wiadomo jednak, ile z tej kwoty przypada na szkody majątkowe, czyli naprawę uszkodzonych samochodów, a ile na szkody osobowe. Tymczasem w Europie bezpośrednia likwidacja obejmuje szkody osobowe w ograniczonym zakresie.

Pomoże koniec wojny

Choć branża ubezpieczeniowa podkreśla, że powstanie takiego systemu w Polsce jest dobrym pomysłem, na razie nikt nie chce deklarować, że na pewno do niego przystąpi. Nasi rozmówcy wskazują, że dużo będzie zależało od szczegółowych rozwiązań.

— Bierzemy udział w pracach PIU i będziemy aktywnie przyglądać się pracom nad bezpośrednią likwidacją szkód — mówi Rafał Stankiewicz, wiceprezes Warty.

— Nie powinno być różnicy w zainteresowaniu systemem między tradycyjnymi ubezpieczycielami a directami. Likwidacja szkód w obu przypadkach wygląda tak samo i jest oparta na tych samych przepisach — dodaje Jan Sadowski, ekspert ds. likwidacji szkód w Link4. Rafał Stankiewicz dodaje, że wdrożenie systemu będzie korzystne dla ubezpieczycieli, których postawili na wysoką jakość w likwidacji szkód. Dzięki temu będą mogli pokazać się klientom z jak najlepszej strony.

— Obecnie w parze za OC komunikacyjnym nie idzie jakość obsługi likwidacyjnej. Kupując ubezpieczenie, patrzy się wyłącznie na jego cenę. Wprowadzenie bezpośredniej likwidacji szkód może spowodować, że przestanie ono być traktowane jak parapodatek — podkreśla Radosław Bedyński, dyrektor ds. likwidacji szkód komunikacyjnych i majątkowych w PZU.

Zwraca jednak uwagę, że aby wykorzystać w odpowiedni sposób potencjał, jaki niesie ten system, należy dysponować odpowiednimi strukturami. Jego wdrożenie może znacząco zwiększyć liczbę szkód zgłaszanych do ubezpieczycieli świadczących wysoką jakość usług w procesie likwidacji szkód.

Na zainteresowanie ubezpieczycieli systemem może wpłynąć zakończenie w ubiegłym roku wojny cenowej w segmencie ubezpieczeń komunikacyjnych. Seria podwyżek cen spowodowała, że branża przestała stawiać na zdobywanie klientów ceną. Zamiast tego towarzystwa promują jakość likwidacji szkód. Jesienią kampanie reklamowe wykorzystujące właśnie ten wątek prowadziły m.in. PZU, Warta czy Link4.

Rosja — tak, Niemcy — nie

Wdrożenie systemu likwidacji szkód spowoduje, że Polska dołączy do grona kilkunastu państw europejskich, w których klienci mogą oddać naprawę auta w ręce ubezpieczyciela, u którego kupili polisę OC. W Belgii system funkcjonuje od 30 lat i obejmuje wszystkie zakłady. Jest oparty na trzech umowach, określających zasady wyceny szkód, funkcjonowania systemu oraz wypłaty odszkodowań. Natomiast we Włoszech wdrożenie systemu było odpowiedzią branży na kryzys zaufania klientów.

Spowodowało skrócenie czasu oczekiwania na wypłatę odszkodowania oraz zmniejszyło koszty samego procesu likwidacji szkody. W 2009 r. bezpośrednia likwidacja szkód została wprowadzona w Rosji. Rozliczenie między ubezpieczycielami są prowadzone za pośrednictwem banku. Bezpośrednia likwidacja szkód nie przyjęła się natomiast na tak dużych rynkach jak niemiecki czy brytyjski.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Mariusz Gawrychowski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Świat / Ubezpieczyciele szykują rewolucję w komunikacji