Ubywa audytorów spółek giełdowych

opublikowano: 22-09-2019, 22:00

Nowe przepisy miały sprawić, że biegli będą krytyczniej patrzeć na sprawozdania finansowe. Okazało się jednak, że pojawił się inny problem

O 19 spadła w ciągu ostatnich trzech lat liczba firm audytorskich, które badają sprawozdania finansowe jednostek zainteresowania publicznego, jak zwie się instytucje finansowe i spółki giełdowe. Z danych Komisji Nadzoru Finansowego (KNF) wynika, że audytem parają się już tylko 74 firmy, a w tej grupie są jeszcze trzy związki rewizyjne banków spółdzielczych.

— Jeszcze kilka lat temu, gdy nadzór nad audytorami był w kompetencji samorządu zawodowego, było ich sto kilkadziesiąt. W związku z nowymi regulacjami wiele firm rezygnuje jednak z takiej działalności. Nie oznacza to, że rezygnuje z biznesu. Pozostają na rynku jako biura rachunkowe prowadzone przez biegłych rewidentów — komentuje Jan Letkiewicz, partner zarządzający w Grant Thornton Frąckowiak.

— Koszty dla spółek giełdowych rosną, rosną i rosną. Z sygnałów od poszczególnych spółek wynika, że wzrost cen wynosi 10, 20, a nawet 40 proc. Nie prowadziliśmy jednak badania tego zjawiska i trudno powiedzieć, jaka jest średnia lub mediana wzrostu cen. Jest jednak jeszcze jeden problem. Duże spółki mają kłopot ze znalezieniem kogoś, kto będzie ich obsługiwał. Umowa z jednym audytorem się kończy, poprzedniemu nie minął jeszcze okres karencji, a nieliczna grupa innych firm, które wchodziłyby w grę, nie może się tego podjąć, bo świadczyła dla spółki jakieś usługi doradcze — dodaje Piotr Biernacki, wiceprezes Stowarzyszenia Emitentów Giełdowych.

Kwintesencją problemu jest sytuacja w ING Banku Śląskim. Na jego prośbę KNF zgodziła się, by nie dokonał obowiązkowej co pięć lat zmiany audytora, bo nie mógł znaleźć firmy o odpowiednich kompetencjach, która zastąpiłaby KPMG.

— Nie komentujemy — ucina temat Piotr Utrata, rzecznik ING Banku Śląskiego.

Rotacyjny problem

W zgodnej opinii zainteresowanych problemy wynikają z przeregulowania.

— Na audytorów nałożono większe koszty bezpośrednie. Jest też więcej procedur, które muszą wykonać, co podnosi koszty compliance. A do tego przy wdrażaniu unijnej dyrektywy o biegłych rewidentach przyjęliśmy w Polsce najkrótszy okres, po którym należy wymienić audytora, czyli 5 lat — wyjaśnia Piotr Biernacki.

— Polska wyszła mocno przed szereg. W większości krajów Unii Europejskiej obowiązuje 10-letni okres rotacji audytora. W czterech państwach jest to 7-9 lat, a w Polsce pięć — potwierdza Paweł Zaczyński, dyrektor rozwoju audytu w Grant Thornton Frąckowiak.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Przedstawiciele Grant Thornton przyznają, że są beneficjentami sytuacji. Liczba ich klientów rośnie. A takie były założenia zmian prawnych. Chodziło o rozbicie duopolu tzw. wielkiej czwórki i skierowanie części zleceń od dużych spółek do audytorów średniej wielkości. Z drugiej strony przepisy o konflikcie interesów są tak skonstruowane, że wykonywanie jakiejś usługi przez firmę z grupy w inny kraju eliminuje polską spółkę audytorską z możliwości wykonania audytu w polskiej spółce zagranicznego klienta.

A z tym borykają się również audytorscy średniacy o międzynarodowych powiązaniach. Na usługach doradczych można zarobić więcej niż na audycie, zwłaszcza jeśli doradza się w kraju bogatszym od Polski, a audytuje w Polsce. Nie opłaca się więc rezygnować z doradztwa na rzecz audytu. W efekcie polskie spółki giełdowe mają jeszcze mniej potencjalnych audytorów. Warto jednak zaznaczyć, że tzw. wielka czwórka nie jest gwarantem jakości. Najlepszym przykładem jej słabości jest rola Deloitte w sprawie GetBacku.

To nie przez GetBack

Nowe przepisy dotyczące audytorów miały sprawić, że będą bardziej niezależni w swoich ocenach. Obserwując opinie dołączane do sprawozdań finansowych, można dojść do wniosku, że uwag do tego, co przekazują spółki, jest więcej. Tyle że zbiegło się to również ze skandalem GetBacku i w jego konsekwencjach upatruje się często otrzeźwienia audytorów.

— Uwagi i zastrzeżenia audytorów do sprawozdań finansowych spółek publicznych były również przed problemami GetBacku. Często po raportowaniu z kursem akcji nic się nie działo. Reagował dopiero wtedy, gdy w jakiejś gazecie pojawiała się informacja, że spółka ma problemy z regulowaniem zobowiązań — uważa Paweł Zaczyński.

— Może po GetBacku dziennikarze i inwestorzy zaczęli po prostu czytać opinie audytorów? Nasza praca ma również charakter prewencyjny. Proszę sobie wyobrazić, jak by wyglądały sprawozdania wielu spółek, gdyby ich zarządy wiedziały, że na koniec roku nikt nie przyjdzie i o nic nie zapyta — dodaje Jan Letkiewicz.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Kamil Kosiński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu