Ukraińska ofensywa wywołała euforię na GPW

opublikowano: 12-09-2022, 17:55
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Rychłe zakończenie wojny pomogłoby polskiemu rynkowi wyjść z bessy – a spółki z kilku branż odetchnęłyby z ulgą.

Z tego artykułu dowiesz się:

  • które branże zyskałyby na zakończeniu wojny w Ukrainie,
  • co pomogłoby zakończyć bessę na GPW.
Przełom?:
Przełom?:
Kontrofensywa wojsk ukraińskich koncentruje się na południu i wschodzie kraju. W ostatnich dniach odzyskano 3 tys. km kwadratowych zajętego przez Rosjan terytorium.
Assault Troops of the Armed Forces of Ukraine / Cover Images / Forum

WIG-Ukraine rozpoczął tydzień od skoku o 7 proc Trzy wchodzące w jego skład spółki zdrożały o ponad 20 proc., a jedna - najbardziej spekulacyjny Coal Energy - o ponad 79 proc. To reakcja na na sukcesy wojsk ukraińskich na wschodzie tego kraju. W ostatnich dniach media zalewały obrazy wyzwolenia kolejnych miast i wsi. W okolicach Charkowa ofensywa wypchnęła rosyjskiego wroga poza granice państwa.

– Możliwa jest przejściowa hossa. Rynek od dłuższego czasu czeka na impuls wzrostowy, a głównym powodem bessy jest wojna w Ukrainie, jej następstwa w postaci szoku podażowego i presji inflacyjnej – mówi Maciej Kietliński, analityk XTB Domu Maklerskiego.

Analityk nie jest jednak przekonany co do odwrócenia trendu na całej giełdzie.

– Jeżeli zestawi się wykres WIG z decyzjami Rady Polityki Pieniężnej w sprawie stóp procentowych to widać, że praktycznie nie zdarzyło się, żeby zakończyła się duża bessa bez obniżania stóp procentowych. Wydaje się, że samo zakończenie wojny na Ukrainie nie wystarczy do tego, aby kategorycznie i długotrwale zakończyć bessę na GPW. Potrzebna jest trwała zmiana polityki banku centralnego – mówi Maciej Kietliński.

Ekspert przyznaje jednak, że zakończenie wojny pozwoliłoby istotnie zmniejszyć presję inflacyjną. To byłby duży impuls dla rynku, a z czasem pozwoliłoby na obniżki stóp procentowych.

– Na takiej sytuacji powinien zyskiwać cały rynek. Myślę, że kapitał zagraniczny zauważyłby trochę WIG20, zlecenia koszykowe powodowałyby, że wzorem innych giełd indeks blue chipów odbijałby równomiernie. Wydaje się, że gorzej być nie może. Zakończenie działań wojennych i zakończenie postrzegania Polski jako sąsiada działań wojennych dałoby pozytywny impuls – mówi Lukas Cinikas, analityk BM BNP Paribas.

Zakończenie wojny pozwoliłoby istotnie zmniejszyć presję inflacyjną. To byłby duży impuls dla rynku, a z czasem pozwoliłoby na obniżki stóp procentowych.

Firmy liczą na tańsze surowce

Zakończenie wojny mogłoby przynieść uspokojenie cen energii i surowców, co pociągnęłoby w górę spółki mocno narażone na wzrost tych cen - np. branżę chemiczną, w tym Grupę Azoty, która poinformowała o ograniczeniu produkcji do minimum niemal 3 tygodnie temu. Należący do Orlenu Anwil wznowił produkcję, ale Grupa Azoty wciąż czeka na tańszy gaz lub na szansę podniesienia cen do poziomu, który zrekompensowałby wysokie koszty.

Ukraina była m.in. jednym z głównych dostawców stali i produktów stalowych na polski rynek przed wojną, ale ewentualny import tanich wyrobów stalowych z Ukrainy nie będzie problemem dla branży.

– Zwiększona podaż stali z Ukrainy może dodatkowo zbić cenę prętów i blach, które już są pod presją nadchodzącej recesji. Należy pamiętać, że Unia Europejska zniosła limity eksportowe dla stali z Ukrainy, mimo to na razie tego nie wykorzystuje. Nie sądzę, aby mogło się to szybko zmienić. We wtorekm 6 września, ukraińska federacja producentów stali podała, że w wyniku inwazji Rosji Ukraina straciła 40 proc. swoich mocy produkcyjnych. Nawet w przypadku wycofania się wojsk rosyjskich nie będzie możliwe wznowienie pracy w zakładach. Dlatego jeżeli dzisiejsze działania na Ukrainie mają mieć wpływ na kształtowanie się cen stali w Polsce, to będzie on bardzo mocno ograniczony – mówi Antoni Chęciński, analityk Ipopema Securities.

Stal nie z Europy
Stal nie z Europy
Wysokie ceny energii elektrycznej sprawiły, że produkcja stali w Europie stała się nieopłacalna. Zakończenie wojny mogłoby to zmienić
Bloomberg Creative Photos

Jak wskazuje analityk, dużo ważniejsze są obawy o przyszły popyt oraz kształtowanie się cen energii w Europie.

– Duże piece są wyłączane - w piątek, 8 września, Arcelor Mittal wyłączył piec w Dąbrowie Górniczej. W Europie produkcja stali w połowie oparta jest na piecach elektrycznych - przy obecnych cenach energii produkcja stała się nieopłacalna. To pozwoliło na lekkie odbicie wyrobów stalowych. Część firm wcześniej zabezpieczyło ceny energii - m.in. Cognor, jednak i tak odczuje on obecną dekoniunkturę w branży. Dla Cognora w III kwartale oczekuję wyraźnie słabszych wyników nie tylko względem poprzedniego kwartału, ale również rok do roku – mów Antoni Chęciński.

W dłuższym okresie odbudowa przemysłu stalowego na Ukrainie pomogłaby polskim firmom budowlanym, deweloperom oraz producentom dóbr trwałych.

– Widzę tutaj dwa źródła pozytywnego wpływu na budownictwo. Spadłaby presja na ceny surowców i materiałów budowlanych. Ustabilizowanie sytuacji pozytywnie wpłynęłoby na podaż. Firmy budowlane uzyskałyby także szerszy dostęp do pracowników z Ukrainy, co pozytywnie wpłynęłoby na marże – mówi Krzysztof Pado, analityk BDM.

Zakończenie wojny oznaczałoby także, że ruszy odbudowa wschodu kraju.

– W dłuższym terminie to jest duży rynek z potencjałem dla polskich spółek w zakresie odbudowy. Chociaż mogłoby to oznaczać także odpływ siły roboczej za wschodnią granicę – mówi Krzysztof Pado.

Także poturbowany polski sektor bankowy, któremu ciążą wakacje kredytowe i dodatkowe obciążenia, mógłby dostać impuls do odbicia.

– Sektor bankowy cechuje się dużą wrażliwością na niepewność gospodarczą i geopolityczną, więc zakończenie wojny mogłoby pozytywnie wpłynąć na banki – uważa Maciej Kietliński.

Koniec wojennych zarobków

Wojna dała też nieźle zarobić – PKN Orlen zanotował rekordowe wyniki dzięki zmniejszonemu importowi paliw ze wschodu, a niedobory węgla wypromowały Bumech czy JSW. O ile państwowa spółka oddała już cały wzrost kursu z przełomu lutego i marca, o tyle Bumech w ciągu ostatnich pięciu miesięcy zyskał 140 proc., choć we wrześniu jest na minusie.

– Zagrożone spadkami są spółki typu Bumech, Famur, JSW, które mocno urosły na fali obaw o kryzys energetyczny. Gdyby sytuacja w Ukrainie się uspokoiła, to ryzyko szantażu energetycznego byłoby mniejsze i byłaby szansa na powrót cen energii oraz surowców energetycznych do niższych poziomów – mówi Maciej Kietliński.

Na razie jednak tylko najwięksi optymiści liczą na szybkie zakończenie wojny.

– Choć postępy kontrofensywy Ukraińców w okolicach Charkowa robią wrażenie, to myślę, że do końca wojny może być jeszcze daleko. Zwłaszcza, że rodzi się ryzyko reakcji Rosji. Zraniony niedźwiedź może stać się nieobliczalny – mówi Maciej Kietliński.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane