Ukraiński gigant przejmuje polski drób

MHP chce wejść do Polski dzięki Exdrobowi, który borykał się ostatnio ze stratami. Branża ostrożnie szacuje rynkowe szanse inwestora

Tani ukraiński drób, który zalewa Unię Europejską i wypycha nas, unijnego lidera, z rynku — to wizja, spędzająca sen z powiek polskim drobiarzom. Podgrzewały ją kolejne ułatwienia w handlu z UE, które uzyskiwała Ukraina. Tymczasem Ukraińcy wchodzą właśnie szeroko do Europy inną drogą — poprzez miejscową produkcję.

Od mebli do kurczaka
Zobacz więcej

Od mebli do kurczaka

Jurij Kosiuk, twórca i główny akcjonariusz MHP, to numer 1727 na liście światowych miliarderów „Forbesa” z majątkiem wycenianym na 1,32 mld USD. Bywa określany królem kurczaka. Mówi się, że jest znajomym ukraińskiego prezydenta Petra Poroszenki. „Forbes” podaje, że biznesmen zaczynał od importu mebli, a po upadku Związku Radzieckiego zajął się handlem zbożami, później zainteresował się drobiem. MHP założył w 1998 r. [] FOT. PHOTOLENTA — EAST NEWS

Od pola do stołu

O MHP, gigancie ukraińskiego rynku, kilka miesięcy temu było głośno na Słowacji, gdzie zdecydował się zainwestować w budowę fabryki. Wcześniej Ukraińcy sprzedali swoje aktywa produkcyjne na Krymie. Teraz trafili do Polski. Do Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów właśnie wpłynął wniosek w sprawie zgody na przejęcie kontroli nad Kutnowskimi Zakładami Drobiarskimi Exdrob. Złożył go cypryjski podmiot Raftan Holding, należący do MHP.

— Ponieważ MHP zgłosił chęć przejęcia firmy Exdrob, nie możemy w żaden sposób tego faktu komentować — mówi Anastazija Sobotiuk, która w MHP zajmuje się relacjami inwestorskimi. Firma debiutowała na londyńskiej giełdzie w 2008 r., w 2015 r. pojawiła się też na ukraińskim parkiecie. Do czasu zamknięcia tego wydania „PB” nie udało nam się uzyskać komentarza Mirosława Szałkowskiego, prezesa i akcjonariusza Exdrobu.

Jak wynika z danych finansowych zebranych przez wywiadownię Bisnode, ostatnie lata nie były szczególnie dobre dla producenta z Kutna. Od 2013 r. jego przychody spadały — z prawie 590 mln zł w 2012 r. zmniejszyły się do 514 mln zł w 2015 r. (to ostatnie dostępne dane).

Od 2011 r. spółka była na minusie poza jednym rokiem — 2014 r., gdy odnotowała 3 mln zł zysku netto. Jednak w 2015 r. była znowu pod kreską, ze stratą sięgającą prawie 5 mln zł. Według informacji Bisnode zaktualizowanych w sierpniu 2017 r., Exdrob zatrudnia 600 osób. Prawdopodobny nowy właściciel zakładów zajmuje się produkcją od pola do stołu — ma zboża, a więc także pasze, hodowlę drobiu i przetwórstwo oraz franczyzowe placówki handlowe. Skonsolidowane przychody grupy przekroczyły w zeszłym roku 1,1 mld USD.

Przyczółek

Jak wejście takiego gracza zmieni polski rynek? Polscy producenci i przetwórcy ważą opinie.

— Obawialiśmy się zalania Polski i UE ukraińskim mięsem, ale inwestycja w produkcję na miejscu tego nie wyklucza. Mając tu przyczółek łatwiej będzie wysyłać nie tylko polski, ale i ukraiński drób — komentuje jeden z zarządzających z krajowego sektora drobiarskiego. Józef Wiśniewski, prezes Wipaszu, do sprawy podchodzi spokojnie.

— Produkujemy najwięcej drobiu w UE i jest to nasz sukces. Jednocześnie sprzedajemy jednak najtaniej w UE i to już jest nasz problem. Firmy niemieckie, holenderskie czy ukraińskie, które wchodzą na nasz rynek, widzą zazwyczaj tylko ten pierwszy fakt. Gdyby na rynku dobrze się działo, nikt by nie sprzedawał firmy. Czy nowi właściciele mogą zaostrzyć walkę cenową? Nie sądzę. Stawki są już naprawdę minimalne, nie ma żadnych rezerw po stronie hodowców czy ubojni, więc taniej być po prostu nie może — uważa Józef Wiśniewski.

Zaznacza, że pomijając te problemy, kupienie firmy w Polsce to z pewnością o tyle ciekawa decyzja, że daje dostęp do rynków unijnych i już wypracowanych tam relacji handlowych. Jarosław Kowalewski, wiceprezes Super- Drobu, który też niedawno pozyskał inwestora — z Tajlandii, przekonuje, że zawitają tu kolejni zagraniczni inwestorzy.

— Produkcja w konkurencyjnych cenach i know-how, jakie zgromadziła Polska, przyciąga w sposób naturalny. Nie należy się więc dziwić, że przyciągnęła również ukraińskiego lidera. Konkurencja jest bardzo mocna, wielu graczy inwestuje w zwiększenie mocy, pewnie tak też będzie robić MHP. Należy więc spodziewać się dalszej wysokiej dynamiki wzrostu produkcji i walki o kolejne rynki eksportowe — mówi Jarosław Kowalewski.

OKIEM EKSPERTA

W obie strony

JAKUB OLIPRA, ekonomista Credit Agricole

Zakłady na terenie UE to oczywiście znacznie łatwiejszy dostęp do unijnych odbiorców, szczególnie ze względu na brak ceł i innych ograniczeń pozataryfowych, a z naszymi kosztami produkcji jesteśmy bardzo konkurencyjni cenowo na tle reszty UE (o około 30 proc. tańsi), co przyciąga inwestorów. Sam sektor przetwórstwa mięsa jest jeszcze w Polsce rozdrobniony, konsolidacja będzie więc postępować. Inwestycję Ukraińców postrzegam tu raczej jako szansę dla polskiego drobiarstwa i krajowej produkcji. Jest to też potwierdzenie atrakcyjności inwestycyjnej branży. Ciekawie wyglądają nasze wyniki eksportowe na Ukrainę — najświeższe dane pokazują, że największy wolumenowy wzrost eksportu mięsa drobiowego nastąpił właśnie do tego kraju. Pokazuje to, że choć pozostajemy drożsi od Ukraińców, jesteśmy w stanie skutecznie tam sprzedawać. Dziś koszty produkcji 1kg drobiu to u nas 0,943 EUR, a na Ukrainie — 0,80 EUR. Trzeba pamiętać, że na Ukrainie obowiązują inne wymogi prawne dotyczące drobiarskiej produkcji.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska współpraca Bartłomiej Mayer

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Branża spożywcza / Ukraiński gigant przejmuje polski drób