Uniknąć pułapek tzw. Polskiego Ładu

opublikowano: 29-12-2021, 20:00

W ostatnich godzinach odchodzącego roku 2021 przedsiębiorcy kończą przygotowania do zminimalizowania negatywnych konsekwencji wchodzenia w życie od 1 stycznia 2022 r. podatkowego pakietu tzw. Polskiego Ładu (PŁ).

Nie chodzi o skutki biznesowe w dłuższym terminie, to obszerny wątek odrębny, lecz o bezbłędne wdrożenie masy nowych, bardzo skomplikowanych przepisów podatkowych, pracowniczych etc. Znając obyczaje władzy, zaraz po święcie Trzech Króli przedsiębiorcy odczują pierwsze kontrole, zorientowane właśnie na tropienie niezgodności z PŁ. Wszak jednym z politycznych celów pakietu jest uszczelnienie systemu fiskalnego, wszystko jedno – rzeczywiste czy wyimaginowane.

Gigantyczna ustawa, obejmująca w Dzienniku Ustaw drobnym maczkiem 140 stron, ukazała się 23 listopada. To największa w dziejach III RP nowelizacja ustaw o PIT (wersja pierwotna pochodzi z 1991 r.) oraz o CIT (z 1992 r.), a także 24 innych powiązanych. Jej tekst w wersji po wyjściu z Sejmu znany był od 29 października, formalne vacatio legis finalnej wyniosło zaś niecałe sześć tygodni. Niezależnie od stopnia skomplikowania podatkowego pakietu PŁ władcy czują się całkowicie rozgrzeszeni kalendarzowo, przywołując orzecznictwo Trybunału Konstytucyjnego (TK) jeszcze z lat 2002-14, czyli z okresu sprzed jego przechwycenia przez tzw. dobrą zmianę i obsadzenia na czele Julii Przyłębskiej. Dawne składy TK wypracowały zasadę, że przy zmianach w podatkach dochodowych rozliczanych rocznie, a także gdy nowe przepisy są niekorzystne dla podatników – konieczne jest vacatio legis co najmniej miesięczne. I ogłoszenie pakietu PŁ spełniło ten warunek. Okres przygotowań zupełnie inaczej postrzegają podatkowi eksperci, a przede wszystkim sami przedsiębiorcy. Żeby praktycy realnie mogli wgryźć się w obszerne przepisy i rozpoznać wszystkie ukryte w nich zasadzki, podatkowe vacatio legis powinno wynosić co najmniej kwartał, a najlepiej pół roku – taki standard obowiązuje np. w Zjednoczonym Królestwie. U nas niegdyś zgłaszano postulat, by sztywny okres ochronny znalazł się w specjalnie poświęconym podatkom art. 217 Konstytucji RP, ale w 1997 r. przyjęto jego wersję ogólnikową, zaś później nowelizacja stała się już niewyobrażalna, ponieważ byłaby bardzo niewygodna dla każdego rządu.

Pakiet podatkowy PŁ to największa w dziejach III RP nowelizacja ustaw o PIT (jej wersja pierwotna pochodzi z 1991 r.) oraz o CIT (z 1992 r.), a także 24 innych powiązanych.
Adobe Stock

Bez względu na zaklęcia władców, od 1 stycznia 2022 r. obiektywnie pogorszą się warunki funkcjonowania większości polskich firm. Wiele nowych przepisów odbije się negatywnie na sytuacji ekonomicznej dużej części zarówno przedsiębiorców, jak i osób fizycznych. Naturalnie wchodzą w życie również zmiany pozytywne, zauważalne głównie przez pobierających najróżniejsze świadczenia – wynagrodzenia za pracę, emerytury i renty, zasiłki etc. Wzrosną zaś koszty prowadzenia działalności gospodarczej na własny rachunek, dojdą całkiem nowe obowiązki związane z rozliczaniem podatków oraz opłacaniem składek na ubezpieczenie zdrowotne. Dlatego zwłaszcza w najbliższych tygodniach tak ogromna odpowiedzialność spoczywa w firmach na pionach czy osobach odpowiedzialnych za prawidłowe rozliczenia ze skarbówką oraz ZUS. Zwłaszcza, że wiele przepisów PŁ już budzi wątpliwości interpretacyjne, są one bardzo skomplikowane i nieprecyzyjne. Na progu 2022 r. przedsiębiorcy pozostają rozgoryczeni, że tak ważny pakiet przeforsowany został przez PiS bez szacunku i uwagi dla ich zastrzeżeń i konkretnych postulatów. Bardzo marna pociecha, że pilna nowelizacja nowelizacji podatkowych ustaw już teraz jest nieuchronna. Niewiadomą pozostaje jedynie termin, osobiście obstawiam już pierwszy kwartał.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane