Spośród 51 mazowieckich Urzędów Skarbowych, do których skierowano zapytania dotyczące możliwości skorzystania z ulgi odsetkowej, odpisało zaledwie 54%. Oznacza to, że niemal co drugi e-mail pozostawał bez odpowiedzi.
Za zadowalającą trudno także uznać szybkość reakcji urzędników. Średnio na wiadomość trzeba było czekać 9 i pół dnia, a aż 54% odpowiedzi spłynęło po ponad tygodniu czasu.
Najlepszym refleksem wykazali się urzędnicy II US Warszawa-Śródmieście, US Warszawa-Bielany, US w Szydłowcu i US w Radomiu, którzy odpisali w dniu otrzymania zapytania. Najwięcej, bo ponad miesiąc czasu, na odpowiedź potrzebował US Targówek.
Niestety w wielu wypadkach informacje uzyskiwane drogą mailową różniły się między sobą, prawidłową odpowiedź z powołaniem się na odpowiednie przepisy przesłały zaledwie trzy Urzędy Skarbowe. 17 Urzędów Skarbowych nie podjęło się interpretacji przepisów i odesłało do ministra właściwego do spraw finansów lub do biura Krajowej Informacji Podatkowej w Płocku. W pozostałych przypadkach udzielano niepełnej odpowiedzi, proszono o kontakt telefoniczny, odsyłano do innych urzędów.
„Problemów komunikacyjnych mogą także przysparzać podatnikom mało intuicyjne adresy e-mail, którymi posługują się urzędnicy (np. [email protected]) oraz fakt, że część odpowiedzi wysyłana jest z zupełnie innych maili niż te, na które były kierowane zapytania. Pozytywne natomiast jest to, że do danych kontaktowych poszczególnych Urzędów Skarbowych stosunkowo łatwo można dotrzeć przez Internet.” – powiedziała Natalia Paczóska z SARE, która koordynowała badanie. „Naszą uwagę zwrócił też fakt, iż coraz częściej administracja państwowa korzysta z newsletterów jako narzędzia komunikacji z petentami. Ogranicza to liczbę pytań kierowanych do urzędników oraz umożliwia szybkie przekazanie najistotniejszych informacji. Na regularne informacje wysyłane w tej formie mogą liczyć choćby podatnicy podlegający Urzędowi Skarbowemu w Płońsku.” – dodaje Paczóska.
Rosnąca ilość podatników wykorzystujących e-deklaracje z pewnością przełoży się więc na większą liczbę e-maili wysyłanych do pracowników urzędów skarbowych. Warto przypomnieć, że w tym roku po raz drugi można było rozliczyć się z fiskusem przez Internet, a po raz pierwszy nie było do tego wymagane posługiwanie się podpisem elektronicznym. Okazało się więc, że można. Absurdalny wymóg podpisu kwalifikowanego (choć nie trzeba było potwierdzać notarialnie podpisów pod wersja papierową) został zlikwidowany i nie stało się nic złego, mimo obaw aparatu skarbowego. Takich zmian nasz system podatkowy wymaga znacznie więcej.
Odwlekanie zmiany systemu podatkowego i dokładanie kolejnych obowiązków pracownikom urzędów skarbowych, już dziś przeciążonych, może spowodować dalsze ograniczenie ich wydolności i sprawności.
Doświadczenie z wprowadzenia podatku od zysków kapitałowych (tzw. podatku Belki) wskazują, że można zapewnić wpływy do budżetu państwa ale przy radykalnie niższych kosztach poboru podatku. Depersonalizacja i agregacja podatku jak w przypadku podatku Belki powoduje, że zamiast milionów osób, klientów banków zmuszonych zapłacić podatek, urzędy skarbowe mają doczynienia z najwyżej kilkudziesięcioma bankami, które podatek ten przekazują.
Kłopoty w stosowaniu drogi elektronicznej w kontaktach z urzędami skarbowymi
powinny jeszcze bardziej uświadomić konieczność depersonalizacji podatków
osobistych, która w niczym nie zagrozi uzyskiwaniu tych samych przychodów ale
znakomicie zredukuje koszty poboru podatków oraz uwolni urzędy skarbowe do
uciążliwej, czasochłonnej i niezwykle kosztownej formy działania przy istnieniu
podatków spersonalizowanych (osobistych). Sprawna komunikacja elektroniczna jest
potrzebna niemniej jednak dokładanie jej do kosztownego i nieefektywnego systemu
podatków osobistych tylko podniesie jego koszty i zwiększy jego przeciążenie.
Jest to kolejny dowód na konieczność zmiany systemu podatkowego, który nie
stanie się lepszy dzięki wykorzystaniu poczty
elektronicznej.