Obsługiwali salony meblowe, przeprowadzali rodziny i firmy z Polski i Europy. Mogliby przenieść stolicę z Warszawy znów do Krakowa!
Każda przeprowadzka jest szyta na miarę. Cena usługi zależy od czasu realizacji, od powierzchni mieszkania i stopnia jego umeblowania i od tego, czy w bloku jest winda oraz na którym piętrze mieszka klient.
Ale zacznijmy od początku. Paweł Poradzki i Marcin Wasilewicz poznali się jeszcze w ogólniaku, później przez pięć lat borykali się ze studenckimi problemami na warszawskim SGH. W 2000 r. postanowili założyć własną firmę przeprowadzkową.
— Wcześniej pracowałem w firmie logistycznej RB Logistics. Poznałem charakterystykę rynku przewozów towarowych i specyfikę pracy w branży transportowej — wspomina Paweł Poradzki, prezes zarządu DTS Przyjemne Przeprowadzki sp. z o.o.
Za oszczędzone pieniądze kupili dwie pierwsze ciężarówki, zatrudnili pierwsze sześć osób. Wynajęli biuro i 50-metrowy magazyn.
— Żeby wzbudzić zaufanie klientów, chcieliśmy mieć lokal w biurowcu, nie w mieszkaniu. Pałac Kultury i Nauki wydał się trafionym pomysłem — mówią wspólnicy.
Do tej lokalizacji zachęciła ich rozmowa z kierowniczką biura wynajmów, która wspomniała, że firmy, które wynajmują lokale na 27. piętrze PKiN, nigdy nie bankrutowały, a jeżeli się już wyprowadzały, to tylko do własnych biurowców.
— Taka tradycja bardzo nam się spodobała — uśmiechają się właściciele DTS.
Na początku obsługiwali wyłącznie salony meblowe. Zaczynali od jednego, potem była już cała sieć Mebli Emilia.
Ewolucja usług
— Po roku mieliśmy już cztery samochody, zatrudnialiśmy 12 osób. Stwierdziliśmy, że warto poszerzyć zakres usług o pomoc w przeprowadzkach osobom prywatnym i firmom. Mieliśmy tabor, wyszkolonych pracowników — nie mogliśmy przegapić takiej okazji. Związaliśmy się z jedną z największych firm z branży jako podwykonawcy — mówi Paweł Poradzki.
Po kolejnych dwóch latach zdecydowali, że czas pracować na siebie. Zwiększyli zatrudnienie, dokupili cztery samochody dostawcze, powierzchnia magazynu się powiększała. Lekko nie było. Mieli zlecenia od rodzin, które przenosiły się do nowych mieszkań, ale duże firmy z dystansem podchodziły do naturszczyków bez doświadczenia przy przeprowadzaniu spółek zatrudniających powyżej 1000 osób.
Kompleksowa oferta
Każdego roku zgłaszało się coraz więcej klientów, zarówno indywidualnych, jak i firm. Zajęli się więc relokacją biur, archiwów i magazynów. Poza gwarancją przewiezienia danych rzeczy w określone miejsce, DTS zapewnia bezpieczeństwo w działaniu.
— Mamy szereg polis ubezpieczeniowych, poczynając od odpowiedzialności cywilnej przewoźnika w ruchu krajowym i międzynarodowym, a na ubezpieczeniach na świadczenie usług w zakresie pakowania i przenoszenia rzeczy skończywszy. Mienie naszych klientów jest ubezpieczone od wszelkich wypadków — zapewnia Marcin Wasilewicz.
Jednak nie wszyscy są przyzwyczajeni do szerokiego zakresu usług świadczonych przez firmę DTS.
— Kiedyś przeprowadzaliśmy niewielką firmę we Wrocławiu. Prezes spółki sam znosił pudła z dokumentami i był mile zaskoczony, kiedy uświadomiliśmy mu, że nasi pracownicy wszystko spakują — z uśmiechem opowiada Paweł Poradzki.
DTS od dwóch lat działa na rynkach europejskich.
— Przeprowadzki międzynarodowe to nie tylko kwestie logistyczne, lecz przede wszystkim sprawy związane z odprawami celnymi, wymaganą dokumentacją i pozwoleniami. Tu nie ma miejsca na błędy — mówi Paweł Poradzki.
Firma miewała nietypowych klientów, którzy pragnęli dostać się poza granice naszego kraju.
— Kiedyś przeprowadzaliśmy rodzinę z Warszawy do Francji. Poleciała samolotem, w naszych rękach zostawiła cały swój dobytek i...? chomika. Ponieważ obowiązuje zakaz przewożenia zwierząt za granicę bez ważnych badań weterynaryjnych, kierowca musiał ukrywać zwierzaka w kabinie. Raz się udało, ale teraz uprzedzamy klientów, że zwierząt nie przeprowadzamy — śmieje się Paweł Poradzki.
Wizja przyszłości
DTS zatrudnia 56 osób na stałe i w zależności od potrzeb od 100 do 150 — głównie studentów — na umowę--zlecenie. W zeszłym roku firma kupiła 10 kolejnych ciężarówek.
W grudniu 2005 r. zrealizowała największe dotąd zlecenie — przeprowadziła do nowej siedziby prawie 2000 stanowisk pracy należących do operatora telefonii komórkowej Polkomtel.
— Przy tym zdobyliśmy nowe doświadczenia, wprowadziliśmy wiele rozwiązań usprawniających pracę przy projektach tej skali. Obecnie firma dysponuje potężnym zapleczem technologicznym, a nasze portfolio wygląda naprawdę imponująco. Teraz możemy nawet przenieść stolicę do Krakowa — śmieją się wspólnicy.
