Ustawa ratyfikacyjna na razie sparaliżowana

opublikowano: 16-02-2021, 20:00

Podczas publicznych wystąpień władców przedsiębiorcy spijają z ich ust dosłownie każde słowo z nadzieją, że usłyszą coś na temat poluzowania od 1 marca restrykcji dla branż wciąż sparaliżowanych.

Niestety, we wtorek premier Mateusz Morawiecki raczej mało optymistycznie jedynie powtórzył, jakie parametry zdrowotne uwzględniane są przy podejmowaniu decyzji. Znacznie bardziej czarną perspektywę zarysował, na podstawie danych o epidemii, minister zdrowia Adam Niedzielski. Rzecznik rządu Piotr Müller rzucił zaś tezę, że sukcesem byłoby utrzymanie obecnego poziomu zakazów, czyli niezaostrzenie.

Z medialnego punktu widzenia podczas mało radosnych konferencji trafia się jednak coś śmiesznego. Oto premier stwierdził, że na wtorkowym posiedzeniu rząd wykonał jedynie pierwsze podejście do projektu ustawy o ratyfikacji zasad unijnego funduszu odbudowy. Dosłownie chodzi o decyzję Rady UE w sprawie systemu zasobów własnych Unii Europejskiej, czyli wspólne zaciągnięcie długu przez państwa członkowskie. Potwierdził, że dyskusja została rozpoczęta, ale są pewne wątpliwości, które muszą być wyjaśnione. Zwłaszcza w obszarze inwestycyjnym, bo rzeczywiście mówimy o gigantycznych kwotach finansowych, które mają wesprzeć szybką odbudowę gospodarki europejskiej, ale przede wszystkim polskiej. Wspomniana na początku śmieszność sytuacji polegała na tym, że chwilę po zakończeniu konferencji otrzymaliśmy komunikat, iż Rada Ministrów… przyjęła projekt ustawy ratyfikacyjnej. Zaś po kolejnych 24 minutach dementi: „Szanowni Państwo, omyłkowo wysłaliśmy roboczy komunikat po Radzie Ministrów. W zakresie ostatniego punktu odbyła się podczas posiedzenia jedynie dyskusja i nie zapadły w tej sprawie żadne decyzje”.

W normalnych okolicznościach byłaby to tylko wpadka w zasadzie techniczna. Ot, po prostu komuś kliknęła się nie ta wersja, z przygotowanego wcześniej bardzo obszernego komunikatu nie został usunięty ostatni punkt. Ale w tym wypadku odłożenie decyzji jest dowodem bardzo poważnego kryzysu wewnętrznego w rządowej ekipie. Solidarna Polska konsekwentnie nie zgadza się na ratyfikację, widząc zagrożenie dla Polski w szerszym kontekście. Cały czas chodzi o wejście w życie od 1 stycznia 2021 r. unijnego rozporządzenia o praworządności. Premier Mateusz Morawiecki wierzy, że konkluzje szczytu Rady Europejskiej zagwarantowały jego zawieszenie przynajmniej do czasu dokonania oceny przez Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej. Zbigniew Ziobro natomiast czyta Dziennik Urzędowy UE, w którym znajduje się twarde rozporządzenie. I z punktu widzenia czysto formalnego to… on ma rację, ponieważ konkluzje mają wielką moc polityczną, ale dla unijnego porządku prawnego są abstrakcją.

Mateusz Morawiecki i Zbigniew Ziobro w kwestii np. wotum nieufności dla ministra muszą trzymać sztamę, ale generalnie ostro rywalizują. Fot. Krystian Maj / KPRM
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane