Uwaga, deepfake atakuje!

opublikowano: 16-12-2019, 22:00

Udawanie czyjegoś głosu lub tworzenie filmów z hologramami prawdziwych postaci — ten rodzaj cyberprzestępstwa niesamowicie ostatnio się rozwinął. Na razie nie można się przed nim skutecznie obronić

Deepfake zrobił zawrotną karierę. Technologia, która zastosowana z cyfrową modulacją głosu pozwala na generowanie realistycznych, łudząco podobnych do oryginału postaci — pojawiła się pod koniec 2017 r. Początkowo wykorzystywano ją w pornografii, gdy do ciała aktora dodawano wygenerowaną cyfrowo twarz celebryty.

Dziś to politycy są najczęściej bohaterami niepornograficznych treści
deepfake. Przybywa jednak ataków na firmy, w których wykorzystywany jest
wizerunek prezesów czy kontrahentów.
Zobacz więcej

SKALA ROŚNIE:

Dziś to politycy są najczęściej bohaterami niepornograficznych treści deepfake. Przybywa jednak ataków na firmy, w których wykorzystywany jest wizerunek prezesów czy kontrahentów. Fot. ARC

Dziś jest stosowana powszechnie. To potężna broń w rękach cyberprzestępców, która uderza w firmy i przedsiębiorców. Na razie tylko 2 proc. filmów deepfake’owych o niepornograficznym charakterze uderza w osoby z kręgów biznesowych. Najwięcej w polityków — 12 proc., a w dziennikarzy — 5 proc., jednak skala zjawiska rośnie. W ubiegłym roku w internecie można było znaleźć 7964 filmy z tą technologią, a dziś prawie dwukrotnie więcej — 14 698. Istnieje 20 niezależnych portali internetowych odpowiedzialnych za tworzenie treści deepfake’owych, a takie treści wyprodukowało 96 tys. unikalnych użytkowników zarejestrowanych na specjalistycznych forach i witrynach.

Przykłady? Flamandzka Partia Socjalistyczna nakręciła fałszywe wideo z przemówieniem Donalda Trumpa. Prezydent USA wzywa w nim Belgię do pójścia w ślady Stanów Zjednoczonych i wyjścia z porozumienia klimatycznego.

„Jak wiecie, miałem jaja, żeby się wycofać z porozumienia z Paryża. To, co teraz robicie w Belgii, jest w rzeczywistości gorsze. Zgodziliście się, ale nie podejmujecie żadnych działań. Tylko bla, bla, bla, bing, bang, boom” — mówi fałszywy prezydent.

Na koniec filmu dodaje: „Wszyscy wiemy, że zmiany klimatu są fałszywe, tak jak ten film”. W ten sposób Flamandzka Partia Socjalistyczna rozpoczęła debatę publiczną, mającą na celu zwrócić uwagę na konieczność podjęcia walki ze zmianami klimatycznymi.

W tym przypadku nic poważnego się nie stało, ale w afrykańskim Gabonie noworoczne przemówienie prezydenta Ali Bongo, które opozycja uznała za deepfake, wywołało nieudany zamach wojskowy. Po przebytym udarze prezydent przez kilka miesięcy był nieobecny w życiu publicznym i mówiło się nawet o jego śmierci. Na wideo wyglądał i mówił inaczej niż zwykle. Do dziś nie wiadomo, czy przemówienie było prawdziwe. „The Wall Street Journal” informował niedawno o tym, jak przestępca podszywający się pod prezesa brytyjskiej firmy energetycznej zlecił wykonanie przelewu o równowartości około 1 mln zł. Efekt oszustwa był tak dobry, że brytyjski pracownik rozpoznał nawet lekko niemiecki akcent prezesa — komentował cytowany w dzienniku ekspert firmy gwarancyjnej Euler Hermes.

— Najnowocześniejsze algorytmy sztucznej inteligencji potrzebują zaledwie jednego zdjęcia i 5-sekundowej próbki głosu, aby wygenerować niemalże identyczny hologram deepfake, którego odróżnienie od pierwowzoru bez użycia specjalistycznych metod jest praktycznie niemożliwe — mówi Wojciech Lika z TestArmy CyberForces, firmy specjalizującej się w systemach bezpieczeństwa IT.

Nie opracowano jeszcze w pełni skutecznych narzędzi do wykrywania algorytmów deepfake. Wśród środków zaradczych, po które można sięgnąć, są takie technologie, jak np. Sherlock AI, który pozwala na wykrycie anomalii w filmach wideo, blockchain, który ma chronić rejestry danych przed manipulacjami, czy Natural Hash umożliwiający twórcom treści na osadzanie w materiałach źródłowych nieedytowalnych cyfrowych znaków wodnych. Wojciech Lika sądzi, że podstawową bronią w walce z deepfake’ami jest edukacja pracowników i osób decyzyjnych. Poleca też wykonywane przez TestArmy CyberForces testy socjotechniczne, w ramach których dokonuje się kontrolowanych ataków hakerskich. Dzięki nim firmy mogą poznać, a docelowo także eliminować luki w systemach bezpieczeństwa.

Dzięki rosnącej świadomości współpracowników, przez pokazanie na żywym organizmie, jak działają cyberprzestępcy, można znacznie ograniczać ryzyko popełnienia błędu ludzkiego podczas bezpośredniego spotkania z hakerem. Poza firmami specjalizującymi się w cyberbezpieczeństwie także państwo stara się chronić obywateli przed cyberprzestępcami. W polskiej Policji działa biuro do walki z cyberprzestępczością, a Ministerstwo Obrony Narodowej uruchomiło wojska obrony cyberprzestrzeni — Cyber MIL.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Małgorzata Grzegorczyk

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy