Uwolnić faktury od zakazu cesji

  • Materiał partnera
opublikowano: 23-04-2019, 14:28

Czy zakaz cesji, wpisany do umów między kontrahentami, nie tylko krępuje swobodę gospodarczą ale również przyczynia się do zatorów płatniczych? Co  powinno zmienić się w prawie, aby skorzystali na tym przedsiębiorcy?

O tych sprawach dyskutowali eksperci — prawnicy i przedstawiciele biznesu — podczas debaty „Faktury wolne od zakazu cesji”, która odbyła się w siedzibie redakcji „Pulsu Biznesu”.

ZAKAŻMY ZAKAZU: Przepisy zezwalające na wprowadzanie do umów handlowych zakazu cesji powinny być zmienione gdyż w obecnym kształcie często negatywnie wpływają na płynność dostawców — twierdzili zgodnie uczestnicy debaty „Faktury wolne od zakazu cesji” od prawej) Adam Marczak, skarbnik grupy Eurocash, Jacek Zając, członek zarządu Finexa, Kamil Siłuch, dyrektor generalny kancelarii prawnej prof. Witolda Modzelewskiego, Artur Krzykowski, partner zarządzający AKLEGAL, Jerzy Dąbrowski, prezes BibbyFinancial Services, Beata Tomaszkiewicz, dziennikarka „Pulsu Biznesu”, prowadząca debatę.
Zobacz więcej

ZAKAŻMY ZAKAZU: Przepisy zezwalające na wprowadzanie do umów handlowych zakazu cesji powinny być zmienione gdyż w obecnym kształcie często negatywnie wpływają na płynność dostawców — twierdzili zgodnie uczestnicy debaty „Faktury wolne od zakazu cesji” od prawej) Adam Marczak, skarbnik grupy Eurocash, Jacek Zając, członek zarządu Finexa, Kamil Siłuch, dyrektor generalny kancelarii prawnej prof. Witolda Modzelewskiego, Artur Krzykowski, partner zarządzający AKLEGAL, Jerzy Dąbrowski, prezes BibbyFinancial Services, Beata Tomaszkiewicz, dziennikarka „Pulsu Biznesu”, prowadząca debatę. FOT. GK

Zakaz cesji archaiczny?

Jerzy Dąbrowski, prezes Bibby Financial Services, otwierając dyskusję, stwierdził, że wprowadzenie mechanizmu zakazu cesji miało pozytywne przesłanki. Chodziło bowiem o to, aby strona zakupowa kontraktu dla własnego bezpieczeństwa mogła wnieść do niego ograniczenie zbywania wierzytelności.

— Rzeczywistość gospodarcza doprowadziła jednak do sytuacji, w której jest on mocno nadużywany przez odbiorców, przez co stał się zupełnie niepotrzebnym elementem przetargowym, ostatecznie ograniczającym konkurencyjność dostawcy, dla którego zaoferowanie dłuższego terminu zapłaty przy stosowanym zakazie jest po prostu niemożliwe — podkreślił Jerzy Dąbrowski.

Nie zmienia to jednak tego, że zakaz cesji pomaga odbiorcom towarów, jest przez nich wykorzystywany, aby chronić ich interesy i móc wykorzystywać ten element w negocjacjach handlowych.

Adwokat Artur Krzykowski, partner zarządzający kancelarii AKLEGAL, ekspert Polskiego Związku Faktorów, podkreślił, że korzenie tego zapisu sięgają czasów międzywojennych, kiedy został on przyjęty wzorem rozwiązań prawnych obowiązujących w Szwajcarii i Niemczech. Uważano wówczas, że wierzytelności nie są przeznaczone do obrotu, dlatego też zakaz cesji wydawał się naturalny.

— Od tamtego czasu minęło jednak sto lat, rynek się rozwinął, wyodrębniły się wyraźnie wierzytelności pieniężne, stając się surogatem pieniądza. W konsekwencji obrót nimi, zwłaszcza jeżeli są już wymagalne, nie powinien podlegać tak daleko idącym ograniczeniom umownym, a naruszenie umownego zakazu cesji nie powinno przekreślać ważności przelewu, lecz jedynie rodzić odpowiedzialność ex contractu zbywcy wobec dłużnika — mówił Artur Krzykowski.

Podkreślał, że należy przywrócić równowagę w ochronie dłużnika, zbywcy i nabywcy. Obecnie dłużnik jest nazbyt silnie faworyzowany kosztem dwóch pozostałych podmiotów zaangażowanych w przelew.

W ocenie Artura Krzykowskiego zakazy cesji służą dziś wielokrotnie niesolidnym dłużnikom, którzy się za nimi chowają, stawiając wierzycieli w sytuacji bez możliwości uzyskania wymagalnej zapłaty, choć wierzyciele sami muszą odprowadzić podatki i uregulować swoje zobowiązania. Zakazy bywają też nadużywane przez silne podmioty wobec słabszych, narzucając im zakaz przelewu i kontrolując w ten sposób krąg swoich wierzycieli. Prowadzi to do konieczności proszenia o zgodę na przelew dłużnika, która często udzielana jest w zamian za dodatkowo wymuszane koncesje, np. dodatkowe wydłużenie terminu zapłaty albo zmniejszenie zadłużenia. Odmowa zgody oznacza nieważność przelewu, zatem często wierzyciel nie ma wyjścia. 

Z genezą pojawienia się w polskich przepisach zapisu o zakazie cesji zgodził się mecenas Kamil Siłuch, dyrektor generalny kancelarii prawnej prof. Witolda Modzelewskiego, ale nie podjął się jednoznacznej oceny, czy służy on wierzycielom, czy dłużnikom. 

lom, czy dłużnikom.

— Moim zdaniem chodzi o pewną patologię biznesu, co może wydać się mocnym słowem, ale w praktyce biznesowej do tego się sprowadza. Zakaz cesji stał się ogromnym problemem dla wielu podmiotów. Tu już nie chodzi o zasadę, że duży może więcej, to jest kwestia swobody rynku, swobody funkcjonowania i ograniczenia możliwości biznesowych dla części podmiotów — zaznaczył Kamil Siłuch.

— Prace nad zmianą tych przepisów są więc jak najbardziej słuszne, bo zapis ten jest zapisem blokującym, a nawet wprowadzającym pewną nierówność na rynku — dodawał.

W opinii Jacka Zająca, członka zarządu Stowarzyszenia Dyrektorów Finansowych Finexa, zakaz cesji, mimo negatywnych skutków stosowania opisanych przez rozmówców, w praktyce gospodarczej dłużnikowi umożliwia dokonanie potrącenia wierzytelności, następnie zabezpiecza jego i nabywcę — w przypadku dokonania cesji cichej przez zbywcę — przed pojawieniem się nagle dwóch nabywców wierzytelności i kwestii, komu trzeba zapłacić.

Z kolei przy cesji jawnej wyklucza ryzyko negatywnej oceny skuteczności zawiadomienia dłużnika przez zbywcę o dokonaniu cesji na nabywcę. Oczywiście wyżej wymienione kwestie można wyeliminować przez odpowiednie zapisy w umowie lub kontrakcie handlowym.

W opozycji do tych wypowiedzi nie stanął też Adam Marczak, przedstawiciel Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych i jednocześnie skarbnik grupy Eurocash. Stwierdził, że zakaz cesji może służyć nieuczciwym kontrahentom do zwiększenia przewagi konkurencyjnej. Niemniej jest on często wykorzystywany również w dobrej wierze, tj. np. w celu zminimalizowania ryzyka przejęcia długu przez konkurencję oraz w celu zabezpieczenia możliwości dokonywania efektywnej kompensaty wzajemnych należności i zobowiązań. Znane są przypadki, kiedy nawet podmiot uznawany za taki, który mógłby wykorzystywać przewagę, jaką daje mu wartość jego bilansu, dostarczając towar całej masie drobnych odbiorców, a także współpracując z dużą liczbą dostawców z sektora MŚP, potrafi zaewidencjonować znaczne straty ze względu na problemy z windykacją własnych należności od dostawców, którzy cenę za własne towary uzależniają od wykonania przez ten podmiot konkretnych usług już po dostarczeniu towaru.

Jerzy Dąbrowski dodał jednak, że dłużnik udzielając zgody na cesję, jednocześnie nie musi pozbawić się prawa do dokonania kompensaty własnego zobowiązania do zapłaty ze zobowiązaniem dostawcy.

Zakaz cesji — konieczność czy wybór?

Odnosząc się do świadomości podpisywanych umów, w których został zawarty zapis o zakazie cesji, Kamil Siłuch uznał, że to nie kwestia świadomości, tylko wyboru.

— Realia wyglądają tak, że albo podpisuje i dostaje towar, albo kontraktu nie ma — to jest jeden z argumentów silniejszego — wyjaśnił Kamil Siłuch.

Adam Marczak zaznaczył, że takie praktyki są możliwe, ale nie muszą być powszechne. Wtórował mu Jerzy Dąbrowski, który przyznał, że zapisy o zakazie cesji są zazwyczaj standardowym elementem kontraktu handlowego i bywa, że po prostu niezauważone lub nawet zignorowane, nie są one negocjowane przy zawieraniu kontraktu.  — Świadomość ich istnienia i próby renegocjacji tego zapisu pojawiają się nieco później, kiedy pojawi się konieczność sfinansowania dostawy z odroczonym terminem płatności — zaznaczył Jerzy Dąbrowski. Adam Marczak dodał, że standardowe umowy proponowane przez liderów rynkowych zazwyczaj zawierają klauzule o zakazie cesji, ale są coraz częściej negocjowane nawet przez małych przedsiębiorców, co świadczy o wzroście świadomości finansowej sektora MŚP.

Jacek Zając przypomniał, że po kryzysie finansowym, gdy nie tak łatwo było o kredyt bankowy, duże międzynarodowe korporacje odkryły, że miejscem, gdzie mogą one bardzo łatwo finansować działalność, są ich dostawcy. 

W takim przypadku dział finansowy zamiast cost center stał się profit center, zarządzanie płynnością stało się podstawowym wskaźnikiem oceny działu finansowania — dodał.

Adam Marczak wskazał, że to jest właśnie przykład nieuprawnionego wykorzystania zapisu o zakazie cesji.

— Działy finansowe korporacji spoza branży finansowej nie powinny realizować dochodów na odsetkach, a zarządzać strukturą bilansu, kosztami finansowymi oraz ryzykiem finansowym — zaznaczył.

Jak podkreślił jednak Jacek Zając, taka praktyka stała się powszechna. 

— W Polsce korzystały z niej nawet duże firmy państwowe. Zmiany i regulacja tych kwestii są więc jak najbardziej wskazane — zapewniał Jacek Zając.

Zdaniem Jerzego Dąbrowskiego ta inżynieria kształtująca dodatkowe dochody w oparciu o przepływy i długość terminów płatności jest bardzo ważnym aspektem, bo na koniec to my konsumenci idziemy do dyskontu spożywczego i kupujemy jogurt taniej. Dzieje się tak właśnie dzięki temu, że inżynierowie finansowi wiedzą, jak znaleźć drugie źródło dodatkowych przychodów, aby móc zaoferować konkretne produkty taniej.

Odnosząc się do tych uwag, Adam Marczak zaznaczył, że jego firma realizuje misję polegającą na wspieraniu polskich przedsiębiorców — właścicieli niezależnych sklepów detalicznych. Dostarcza towary tysiącom drobnych odbiorców, jednocześnie udziela im kredytu poprzez wydłużenie terminu płatności. Takie przesunięcie kapitału obrotowego na sektor MŚP pozwala małym i średnim przedsiębiorcom pozyskiwać darmowy kapitał. Firmy te są zazwyczaj pozbawione dostępu do takich instrumentów jak gwarancje i kredyty bankowe. Zakaz cesji utrzymywany w relacji z dostawcą pozwala na dostarczanie kapitału dla tak rozproszonej grupy przedsiębiorców sektora MŚP.

Kamil Siłuch, dyrektor generalny kancelarii prawnej prof. Witolda Modzelewskiego, podkreślił, że to nie kwestia mechanizmu, tylko sposobu jego wykorzystywania. — W tej sytuacji może niczego nie trzeba zmieniać, tylko należy nauczyć przedsiębiorców pewnej kultury biznesowej — rozważał.

Zaraz jednak dodał, że nie żyjemy w świecie idealnym i rzeczywistości trzeba po prostu pomóc. 

Wtórował mu Jacek Zając, wyjaśniając, że jeśli nie ma zasad ograniczających korzystanie z zakazu cesji, to jest on nadużywany.

— Dziwiłbym się, gdyby podmiot mający wiedzę i siłę rynkową nie korzystałby z możliwości, jakie daje mu rynek. Musimy jednak zadać sobie pytanie, czy rynek jest optymalnie uregulowany, a jeśli nie, to co należałoby zmienić — mówił Jacek Zając.

Konsekwencje zmian

Zakaz cesji może się łączyć z terminem płatności, choć — jak zauważyli uczestnicy debaty — w przypadku relatywnie długich terminów zakaz cesji mógłby zaniknąć, o ile dopuszczone byłyby kompensaty, o których mowa była wcześniej.

— Ostatecznie chodzi o realizację dwóch celów: gotówkowego oraz bilansowego. Te dwa cele są inaczej realizowane zależnie od tego, czy mamy do czynienia z relacją biznesową podmiotów o podobnej sile konkurencyjnej, czy z relacją, w której jedna ze stron ma przewagę konkurencyjną. W pierwszym przypadku dwa świadome swoich celów podmioty, siadając do stołu, określają zmienne, za pomocą których wynegocjują ostateczną marżę handlową. Często elementem tej dyskusji jest termin płatności i możliwość dokonania cesji. Od momentu wyprodukowania towaru lub ukończenia świadczenia usługi do ich sprzedania upływa czas, który jedna ze stron musi sfinansować. Ten element należy ująć w marży. W relacji, w której zachwiane są przewagi konkurencyjne, to podmiot posiadający taką przewagę ma naturalne prawo, ale też moralny obowiązek tak skonstruować umowę, aby odpowiadała ona nie tylko literze prawa, ale również dobrym praktykom biznesowym — wyjaśnił Adam Marczak.

W jego ocenie właśnie w tym drugim przypadku dochodziło i dochodzi do sytuacji mogących powodować zatory płatnicze. Dlatego właśnie w zakresie zakazu cesji należy pracować nad ochroną małych przedsiębiorców. Dziś najczęściej mogą one jedynie przehandlować zakaz cesji za długość terminu płatności.

Artur Krzykowski przekonywał jednak, że potrzeba zmian jest dużo szersza.

— Polski Związek Faktorów nie proponuje zmiany rewolucyjnej, nie wprowadzamy niczego, co rynek zdereguluje, my proponujemy ucywilizowanie tego rynku. Zakaz cesji będzie cały czas, ale złamanie tego zakazu będzie już niosło inne skutki prawne — wyjaśnił Artur Krzykowski.

— Chcemy utrzymania umownego zakazu cesji, jednak jego naruszenie nie może prowadzić do nieważności przelewu wierzytelności pieniężnych, a być podstawą odpowiedzialności odszkodowawczej dłużnika wobec wierzyciela. Bezwzględny umowny zakaz cesji, którego naruszenie rodzi bezskuteczność cesji, powinien być utrzymany natomiast w przypadku wierzytelności niepieniężnych, wzorem zmian przyjętych np. w Niemczech, we Francji, w USA czy prawie modelowym. Kluczem zmian jest zatem dostrzeżenie różnic normatywnych wierzytelności pieniężnych, zwłaszcza już wymagalnych, i ułatwienie obrotu nimi. Będzie to doskonałym sposobem walki z zatorami płatniczymi.

Komentując propozycję związku, mecenas Kamil Siłuch stwierdził, że jest zwolennikiem rozwiązań prostych.

— Należałoby rozważyć możliwość wykreślenia problematycznych słów z omawianych przepisów, oczywiście przy skorelowaniu tej zmiany z odpowiednią zmianą innych przepisów, a rynek sobie z tą sytuacją poradzi — dodał.

W ocenie Jerzego Dąbrowskiego to byłoby zbyt radykalne posunięcie, a związek proponuje rozwiązanie koncyliacyjne, ponieważ instytucja zakazu cesji nie jest sama sobie w zła, ale obecne przepisy są po prostu anachroniczne. Ponadto wykreślenie jedynie dwóch słów we wskazanym artykule kodeksu niewiele da, bo zostaną jeszcze inne artykuły, które nie pozwolą osiągnąć zakładanej zmiany.

Adam Marczak z kolei bronił swojego stanowiska, aby zmiana dotyczyła głównie relacji duży-mały.

— Poza tym chcę zawsze mieć świadomość, kiedy nastąpiła cesja, należałoby więc zadbać o skuteczne poinformowanie, że taka sytuacja miała miejsce — dodał.

Podsumowując, Kamil Siłuch stwierdził, że wydaje się, iż najbardziej pozytywnym efektem będzie zmiana podatkowa — możliwość obniżenia przez wierzyciela zobowiązań w podatku dochodowym. Resztę należy doprecyzować.

Jerzy Dąbrowski podkreślił, że problemem gospodarki jest drożność, a PZF proponuje zmiany, które tę drożność jeszcze bardziej zwiększą.

— Nasza propozycja realnie pozwoli przedsiębiorcom na sprawne funkcjonowanie i płynne regulowanie swoich należności — zapewnił.

Powiedzieli:

"Problemem gospodarki jest jej drożność, a Polski Związek Faktorów proponuje zmiany, które tę drożność jeszcze bardziej zwiększą" - Jerzy Dąbrowski prezes Bibby Financial Services, wiceprzewodniczący Komitetu Wykonawczego PZF

"Zmiany w zakresie zakazu cesji powinny chronić małe podmioty. Regulacje w tej materii odnośnie do przedsiębiorstw o podobnej sile konkurencyjnej powinny pozwalać im na kształtowanie umów na dotychczasowych zasadach" - Adam Marczak, członek i były prezes Stowarzyszenia Polskich Skarbników Korporacyjnych, skarbnik grupy Eurocash

"Zmiany mają na celu złagodzenie zakazu cesji wierzytelności pieniężnych, poprzez utrzymanie ważności samego przelewu, z jednoczesną odpowiedzialnością zbywcy wierzytelności za naruszenie zakazu cesji" - adwokat Artur Krzykowski partner zarządzający kancelarii AKLEGAL, ekspert PZF

"Jeśli nie ma zasad ograniczających korzystanie z zakazu cesji, to jest on nadużywany" - Jacek Zając, członek zarządu Finexa

Zakaz cesji stał się problemem dla wielu podmiotów. To jest kwestia swobody rynku i swobody funkcjonowania podmiotów gospodarczych" - mecenas Kamil Siłuch dyrektor generalny Kancelarii Prawnej prof. Witold Modzelewskiego

Konsekwencje zakazu cesji
Wśród przyczyn tworzenia się zatorów płatniczych jest stosowany w umowach handlowych zakaz cesji wierzytelności wynikających z faktur wystawianych przez dostawców towarów i usług swoim kontrahentom. Stosowanie tego zakazu uniemożliwia swobodne dysponowanie wierzytelnościami przez dostawców. Bez zgody dłużnika nie mogą m.in. sięgać po finansowanie swojej działalności w oparciu o faktury. Tymczasem terminy płatności wymuszane przez odbiorców, zwłaszcza tych o dominującej pozycji rynkowej, są coraz dłuższe. Naraża to przedsiębiorców na ryzyko utraty płynności finansowej i upadłości. Jest przy tym bezpośrednią przyczyną tworzenia się zatorów płatniczych. To poważna bariera ograniczająca swobodę prowadzenia działalności gospodarczej. 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: MATERIAŁ PARTNERA

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu