W czwartek w Sofii odbędzie się szczyt Bałkany Zachodnie-UE

PAP
16-05-2018, 19:27

Liderzy krajów UE i Bałkanów Zachodnich spotkają się w czwartek w Sofii, by rozmawiać o perspektywie akcesji do wspólnoty dla tego regionu. Szczyt ma potwierdzić perspektywę rozszerzenia Unii o kraje bałkańskie, w których silne wpływy polityczne i gospodarcze mają także Rosja i Chiny.

Serbia, Bośnia i Hercegowina, Kosowo, Albania, Macedonia i Czarnogóra – wszystkie są kandydatami do członkostwa UE. W czwartek liderzy tych krajów będą rozmawiali z przywódcami UE w tym formacie po raz pierwszy od 15 lat, gdy spotkali się w greckich Salonikach.

„Liderzy UE chcą, aby szczyt był potwierdzeniem perspektywy akcesji do UE dla krajów bałkańskich. UE to dla tego regionu nadzieja i jedyny solidny partner. W takim duchu w czwartek ma zostać przyjęta deklaracja +28+. Decyzje dotyczące rozpoczęcia rozmów akcesyjnych mogą zostać podjęte prze kraje UE w czerwcu na szczycie w Brukseli” – powiedział dziennikarzom wysoki urzędnik unijny.

Choć Komisja Europejska chce, żeby kraje Bałkanów Zachodnich stały się częścią Wspólnoty, to jednak nie wszystkie kraje unijne patrzą na to entuzjastycznie. Francja, choć opowiada się za ich stopniową akcesją, to jednak optuje za tym, że powinna ona nastąpić dopiero po wewnętrznej reformie UE. Takie stanowisko wyraził niedawno prezydent Emmanuel Macron podczas debaty w PE w Strasburgu na temat przyszłości UE.

Szef KE Jean-Claude Juncker przekonywał jednak podczas tej samej debaty, że UE musi przyjąć kraje bałkańskie, bo inaczej może wybuchnąć tam nowa wojna. „Nie chce być świadkiem tego, jak wojna wraca na Bałkany, więc musimy otworzyć się na te kraje” – powiedział w Strasburgu. Poparcie dla wstąpienia krajów bałkańskich do UE wyraża też część krajów UE, wśród nich Polska, Włochy czy Austria, które chcą przyspieszenia rozmów akcesyjnych.

KE zarekomendowała w maju rozpoczęcie ich z Albanią i Macedonią. Szansę na szybsze wejście do UE mają Serbia i Czarnogóra.

Region boryka się jednak nie tylko z problemami gospodarczymi i społecznymi, jak korupcja czy zorganizowana przestępczość, które stoją na przeszkodzie akcesji, ale też politycznymi. Krytycy podnoszą też kwestię problemów z praworządnością w tych krajach. Pomiędzy poszczególnym krajami wciąż pozostają również zadawnione animozje po wojnie z lat 90. ubiegłego wieku i ciągle nierozwiązane spory, m.in. dotyczące przebiegu granic czy choćby nazewnictwa.

Przykładem jest spór pomiędzy Grecją i Macedonią dotyczący nazwy tego drugiego kraju. Wybuchł w 1991 r., kiedy po rozpadzie Jugosławii Macedonia zadeklarowała niepodległość. Grecja odmówiła jednak uznania kraju, wskazując, że taka nazwę odnosi się od greckiego dziedzictwa narodowego. Ateny zablokowały też starania nowego kraju o członkostwo w NATO i UE.

We wtorek rzecznik greckiego rządu poinformował, że w negocjacjach z sąsiednim krajem poczynione znaczące postępy, ale w wciąż jest daleko do porozumienia. Przywódcy obu krajów mają rozmawiać w czwartek na marginesie sofijskiego szczytu.

Premier Macedonii Zoran Zaew, który stanął na czele gabinetu rok temu, liczy, że porozumienie otworzy Skopje drogę do członkostwa w UE. Premier Grecji Aleksis Cipras – jak wskazuje część ekspertów - liczy z kolei, że poprawi jego notowania w kraju, co przełoży się też na poprawę nadszarpniętej pozycji na forum UE jego rządu, który ciągle nie rozwiązał wszystkich problemów gospodarczych swojego kraju. Bruksela liczy, że do ugody dojdzie w pierwszej połowie czerwca.

Choć trudno liczyć na szybkie rozwiązanie spornych kwestii, jak w przypadku Serbii i Kosowa, Bruksela jednak przekonuje, że rozmawiając można znaleźć rozwiązanie.

„Są pozytywne przykłady, jak na przykład graniczne porozumienie demarkacyjne pomiędzy Kosowem i Czarnogórą. Inny to umowa o partnerstwie miedzy Bułgarią i Macedonią. Przez wiele lat wydawało się to niemożliwe, ale udało się to zrobić" - powiedział dziennikarzom wysoki urzędnik unijny w Brukseli.

Jak dodał, ciągle nierozwiązane zostają jednak napięcia w relacjach między Serbią i Kosowem (pięć krajów UE ciągle też nie uznaje państwowości Kosowa - Hiszpania, Grecja, Słowacja, Rumunia i Cypr) oraz wewnątrz Bośni i Hercegowiny. W kwestii rozpoczęcia rozmów akcesyjnych z Albanią zastrzeżenia – jak powiedziało źródło unijne – zgłaszają Francja, Belgia i Holandia, przede wszystkim jeśli chodzi o problem zorganizowanej przestępczości w tym kraju.

„W rękach krajów regionu jest porozumienie się w wielu kwestiach i rozwiązanie swoich problemów wewnętrznych. Jeśli im to się uda, będzie to pozytywny sygnał dla UE. Wspólnota nie może jednak odrobić tej pracy domowej za region, może tylko te procesy wspierać” – zaznaczył pragnący zachować anionowość inny wysoki urzędnik UE.

Czwartkowy szczyt UE-Bałkany Zachodnie ma koncentrować się na „łączności” krajów Bałkanów Zachodnich z państwami UE, ale także między samymi krajami bałkańskimi. Chodzi m.in. o strategię inwestycji w rozwój infrastruktury, ale także „łączność w wymiarze ludzkim”.

„Dziś podróż pomiędzy niektórymi stolicami krajów bałkańskich zabiera więcej czasu, niż podróż z UE do Pekinu czy Tokio. To jest prawdziwe wyzwanie, któremu musimy sprostać, dlatego tak ważne są inwestycje w infrastrukturę. Nawet w tej sprawie są pewne napięcia między krajami, co wynika ze skomplikowanej historii regionu w ostatnich latach” – powiedział dziennikarzom unijny urzędnik.

Jak dodał, czwartkowy szczyt nie będzie ostatnim w takim formacie. „Uzgodniono już, że kolejny odbędzie w trakcie sprawowania przez Chorwację unijnej prezydencji w 2020 roku” – zaznaczył.

 

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: PAP

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Polityka / W czwartek w Sofii odbędzie się szczyt Bałkany Zachodnie-UE