„Pierwsze mistrzostwa miały miejsce w 1930 r., pierwszym pełnym roku Wielkiego Kryzysu. Ale spójrzmy na bardziej niedawne czasy. 1986r. – krach rynkowy, 1990 r. – recesja w USA, 1994 r. – załamanie na rynku obligacji, 1998 r. – kryzys w Azji i upadek funduszu LTCM, 2002 r. – bańka dotcomów, 2006 r. – załamanie na rynku nieruchomości, 2010 r. – globalne ożywienie wyhamowuje, zaczyna się kryzys w strefie euro” – napisał w notce do klientów Dario Perkins.
Jego zdaniem, jeśli także w tym roku dojdzie do załamania, to jego zapalnikami będą abenomika w Japonii, Chiny albo Ukraina. Z jego spostrzeżeniami jest jednak jeden, ale dosyć poważny problem. Dosyć luźne nakładanie się lat organizacji mundiali na okresy rynkowych zawirowań. Krach 1987 r. wydarzył się dopiero kilka miesięcy po mistrzostwach, a mundial roku 2002 wypadł dopiero dwa lata po pęknięciu bańki dotcomów. Może zatem wyjaśnieniem tajemniczej zbieżności jest to, że zawirowania rynkowe to po prostu dosyć częste zjawisko, więc siłą rzeczy niektóre z nich wypadają w pobliżu dat organizacji święta futbolu.

