W maju bezrobocie spadło - bo tak się dzieje co roku!

Kazimierz Krupa
opublikowano: 2001-06-26 00:00

W maju bezrobocie spadło – bo tak się dzieje co roku!

Po serii informacji, które zwiastowały wręcz klęskę gospodarczą — i tak zostały odebrane przez rynek — czyli: spadek dynamiki wzrostu produktu krajowego brutto, deficyt budżetowy po pięciu miesiącach wysokości prawie 100 proc. wielkości planowanej na cały rok, nawet wyższa niż planowano inflacja, iwielu innych opodobnej wymowie, przyszła wreszcie kolej na depeszę owydźwięku optymistycznym: bezrobocie spadło ina koniec maja bezrobotni zarejestrowani wurzędach pracy stanowili 15,7 proc. ludności aktywnej zawodowo (wkwietniu 15,8 proc.). Może jednak wstrzymajmy się zfanfarami iprzyjrzyjmy się temu zjawisku nieco bliżej.

Liczba bezrobotnych zarejestrowanych wurzędach pracy (to bardzo ważne zastrzeżenie) wyniosła na koniec maja 2841,1 tys. osób. Liczba ta jest niższa o36,9 tys. osób (o1,3 proc.) niż przed miesiącem, ale jednocześnie wyższa o395,7 tys. osób (o16,2 proc.) niż przed rokiem. Warto dodać, że wmaju 2000 r., wporównaniu zpoprzednim miesiącem, liczba bezrobotnych zmniejszyła się o42,5 tys. osób, tj. o1,7 proc. Już tylko to porównanie, atakże zamieszczony obok wykres, dowodzą jednoznacznie, że minimalny spadek bezrobocia wmaju (zarówno wujęciu bezwzględnym, jak ijeśli chodzi ostopę bezrobocia) jest zjawiskiem cyklicznym iwystępuje corocznie. Jest to związane zrozpoczęciem prac sezonowych, nasileniem nie rejestrowanych prac wbudownictwie, wrolnictwie ina działkach — niegdyś zwanych pracowniczymi. Jak dowodzi przebieg wykresów ilustrujących stopę bezrobocia wminionych latach, ten sam poziom może utrzymać się jeszcze wczerwcu, ale już od lipca...

Stopa bezrobociawtym roku jest oponad dwa punkty procentowe wyższa niż przed rokiem. Wliczbach bezwzględnych przekłada się to na prawie 400 tys. osób. Porównanie zrokiem 1999 wygląda jeszcze bardziej przygnębiająco. Wykresy ilustrujące poziom stóp bezrobocia układają się wkrzywe łatwe do odwzorowania, bo wkażdym roku układają się podobnie — jedynie ojakieś 2 punkty procentowe wyżej (patrz wykres). Gdyby nic się wtej zależności nie zmieniło, anic tego nie zapowiada — o ile wzrost nie nabierze większej dynamiki, to stopa bezrobocia na koniec roku 2001 wyniesie 17,0-17,1 proc. Oznacza to, że bez pracy może pozostawać ponad 3 mln osób.

Jeszcze bardziej dramatycznie wyglądają wyniki badań aktywności ekonomicznej ludności (BAEL), czyli kwartalnie prowadzone badania według standardów międzynarodowych. Za bezrobotne uznaje się wnich osoby, które wbadanym tygodniu nie miały pracy, poszukiwały jej ibyły gotowe ją podjąć. Według tej metodologii już wkońcu pierwszego kwartału bez pracy pozostawało 3158 tys. osób, czyli 18,2 proc. aktywnych zawodowo. Krótkoterminowe prognozy dla rynku pracy są mało optymistyczne. Tempo wzrostu gospodarczego iwysokość stóp procentowych nie gwarantują zwiększenia zapotrzebowania na pracę. Wbranżach, firmach trwa restrukturyzacja imodernizacja, rośnie wydajność pracy, awkonsekwencji spada zatrudnienie. Bez inwestycji cały wysiłek restrukturyzacyjny, jaki podejmują firmy, może zostać zmarnowany, aprzy takiej koniunkturze istopach procentowych oinwestycje trudno. Ikółko się zamyka.

Długoterminowo jest nieco lepiej. Ze względów demograficznych znacznie mniej młodzieży osiągnie wiek dorosły (niż demograficzny) wpięcioleciu 2006-2010. Wtedy będzie zpewnością łatwiej opracę. Ale jak doczekać tych lat.