W nicejskich okopach trwamy osamotnieni

Jacek Zalewski
19-09-2003, 00:00

Podczas wczorajszej debaty Sejmu przed konferencją międzyrządową w sprawie Konstytucji Europejskiej, na salę zawitały postaci z zaświatów. Z maja 1939 r. przywołano ministra Józefa Becka — „nie znamy w Polsce pojęcia członkostwa za wszelką cenę”, potępiono zaś zwolenników taktyki Neville’a Chamberlaina i Edouarda Daladiera z ich „nie będziemy umierać za Niceę”. Do natarcia rzucono także zdeterminowanego Fidela Castro — „Nicea albo śmierć”.

Przygotowany przez unijnych potentatów zamach na pryncypia polega na odejściu (od roku 2009) z ważenia głosów w Radzie UE — ustalonego w traktacie nicejskim i przepisanego do traktatu akcesyjnego — na system proporcjonalny, oparty na liczbie ludności. Zasada tzw. podwójnej większości (ZA musi opowiedzieć się połowa państw, zamieszkałych przez 60 proc. unijnej ludności) praktycznie uczyniłaby decydentami tylko największą czwórkę: Niemcy, Wielką Brytanię, Francję i Włochy.

Nasz diagram przypomina, kto został traktatem nicejskim matematycznie pokrzywdzony, a kto stał się jego beneficjentem. Tak się złożyło, że tylko Polska otrzymała dokładnie tyle głosów ważonych, ile by się jej należało zgodnie z zasadą proporcjonalności (założeniem tych obliczeń jest niezmieniona suma, czyli 321 głosów).

Wczoraj ze zdumieniem usłyszeliśmy informację strony rządowej, iż za zachowaniem parytetu nicejskiego opowiada się aż... 18 państw. Gdyby tak było, to bez sensu okazałaby się cała wojenna retoryka. Niestety, na dwa tygodnie przed konferencją międzyrządową trwamy w nicejskich okopach osamotnieni. I znikąd odsieczy...

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Jacek Zalewski

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / W nicejskich okopach trwamy osamotnieni