W procesie Marka Kubali Prokuratoria Generalna ma prywatnego biegłego do zadań specjalnych

Jarosław KrólakJarosław Królak
opublikowano: 2026-03-02 10:20

Reprezentująca państwo Prokuratoria Generalna korzysta z usług prywatnego biegłego, który nie zaznajamiając się z aktami sprawy, błyskawicznie sporządza opinie niekorzystne dla zniszczonego przedsiębiorcy walczącego w sądzie o odszkodowanie.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jaki jest kolejny dowód na to, że Prokuratoria Generalna gra nieczysto w procesie Marka Kubali
  • w jaki sposób padł rekord Polski w szybkości opinii biegłych
  • czy Prokuratoria Generalna tłumaczy swoje wątpliwe działania
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Wiosną w Sądzie Apelacyjnym w Łodzi może zakończyć się proces sądowy Marka Kubali, byłego dilera Seata, o rekordowe odszkodowanie od państwa za zniszczenie firmy. Naprzeciwko byłego przedsiębiorcy stoi machina państwa w postaci Prokuratorii Generalnej (PG) z gigantycznym budżetem (około 100 mln zł w 2025 r.) i ponad 200 prawnikami. Nie radząc sobie w procesie, jej radcy próbują grać wątpliwie etycznie i prawnie, wykorzystując do tego ekonomistkę z SGGW, która za niemałe pieniądze z kieszeni podatników błyskawicznie wydaje opinie niekorzystne dla Marka Kubali. Mamy na to kolejny dowód. Za sporządzenie w kilka dni kolejnej opinii bez zapoznania się z aktami sprawy zainkasowała 10 tys. zł.

Rekord Polski w szybkości biegłej

Niedawno informowaliśmy o kontrowersyjnych działaniach prawników PG, którzy dołączyli do akt procesu Marka Kubali tzw. prywatną opinię trzech biegłych z warszawskiej SGGW. Zespołem kierowała dr Justyna Franc-Dąbrowska, która przyznała w piśmie do sądu, że ich opinia została sporządzona bez zapoznania się z aktami sprawy (liczą prawie 50 tomów). Eksperci na łamach PB uznali to za skandal.

Jak ustalił PB, Prokuratoria Generalna szerzej współpracuje z dr Justyną Franc-Dąbrowską, zlecając jej więcej ekspertyz. W lutym 2024 r. np. podpisała z nią umowę na ocenę opinii biegłego sądowego Pawła Cygańskiego, który stwierdził, że gdyby firma Kubali nie została zniszczona w efekcie jego aresztowania, to jej wartość sięgnęłaby 160 mln zł.

Prokuratoria zażądała od dr Franc-Dąbrowskiej dostarczenia ekspertyzy maksymalnie w... siedem dni, zabezpieczając się karą finansową za każdy dzień zwłoki. Ta sporządziła ją w... pięć bez zapoznania się z aktami sprawy. Opinia miała 13 stron i całkowicie podważała stanowisko biegłego Pawła Cygańskiego. Warto podkreślić, że biegły Cygański wypożyczył z sądu wszystkie akta sprawy i pracował ponad rok nad sporządzeniem 117-stronicowej opinii, którą w pięć dni, bez zaznajomienia się z aktami postępowania, próbowała storpedować dr Justyna Franc-Dąbrowska.

— Nie ma szans na sporządzenie rzetelnej, uczciwej i wiarygodnej opinii biegłego bez skrupulatnego zapoznania się z aktami, szczególnie w tak skomplikowanej sprawie gospodarczej. Ponadto napisanie opinii w pięć dni zakrawa na kpinę nie tylko z powoda, ale także z sądu. Biegły pobił rekord Polski w szybkości jej sporządzenia. Problem w tym, że okoliczności jej napisania budzą podejrzenia o manipulację i fałsz — mówi proszący o anonimowość wieloletni radca Prokuratorii Generalnej.

Rozpatrujący sprawę w pierwszej instancji Sąd Okręgowy w Sieradzu nie uznał 5-dniowej opinii za wiarygodną.

Obywatel nie ma szans w starciu z państwem

Zapytaliśmy PG drogą mejlową, dlaczego zażądała opinii w tak krótkim terminie, czy opinia biegłego sporządzona tak błyskawicznie w tak skomplikowanej sprawie jest rzetelna i wiarygodna, jak często domaga się od swoich biegłych takiego tempa. Odpowiedzi nie otrzymaliśmy. Na swojej stronie natomiast PG opublikowała oświadczenie, w którym powtórzyła swoje stanowisko wobec pozwu Kubali. Potwierdziła jednak ustalenia PB, że jej prywatny biegły nie miał dostępu do akt sądowych. Pytania wysłaliśmy także dr Justynie Franc-Dąbrowskiej. Odmówiła odpowiedzi.

— To szokujące, że państwowa instytucja dopuszcza się takich metod. Moim zdaniem posługiwanie się opinią napisaną w kilka dni bez zapoznania się z aktami postępowania to nic innego jak manipulacja i preparowanie dowodów, żeby nie powiedzieć fałszowanie — mówi Marek Kubala.

Znany sędzia Igor Tuleya jednoznacznie ocenia sytuację.

Nie spotkałem się z tym, aby w obszernej i skomplikowanej sprawie gospodarczej, a taką jest sprawa Marka Kubali, sporządzano opinie biegłych w kilka dni. To niemożliwe, aby tak szybko i w dodatku bez znajomości akt sprawy sporządzić rzetelną ekspertyzę. W tak skomplikowanych procesach na opinie biegłych czeka się co najmniej kilka miesięcy. Ich zadaniem jest pomóc sądowi w wyjaśnieniu sprawy zgodnie z rzeczywistością. Sąd ocenia, na jakim materiale dowodowym pracował biegły, czy jego opinia jest jasna, logiczna, wiarygodna, czy nie jest zmanipulowana. Według takich kryteriów są oceniane wszystkie opinie biegłych — mówi sędzia Igor Tuleya.

Jego zdaniem sprawa Kubali jest szczególnie istotna dla społecznej oceny wymiaru sprawiedliwości.

W starciu z państwem obywatel jest na straconej pozycji. Pełnomocnicy skarbu państwa powinni być przykładem dbałości o rzetelne dochodzenie prawdy — mówi sędzia Igor Tuleya.

Droga przez mękę

Marek Kubala zaczął działać jako diler Seata w Wałbrzychu 1 stycznia 2000 r. Tylko w pierwszym roku sprzedał 300 samochodów. Według niego państwowe służby dokonały nalotu na jego firmę po donosie. Były zainteresowane jego wcześniejszym biznesem z drugiej połowy lat 90., którym był import pojazdów z USA i Kanady. 13 grudnia 2000 r. Straż Graniczna skuła go w kajdanki, a prokuratura postawiła wiele zarzutów, m.in. przemyt aut, korupcję, posługiwanie się fałszywymi badaniami technicznymi, zaniżanie wartości celnej oraz udział w zorganizowanej grupie przestępczej. Skarb państwa miał stracić na tym 450 tys. zł. Marek Kubala trafił za kratki na ponad dwa tygodnie. Banki wypowiedziały kredyty, kontrahenci się odwrócili, z salonu zniknęły samochody. Firma szybko upadła. Po 11 latach procesów Marek Kubala został uniewinniony od wszystkich zarzutów. Od kilku lat walczy w sądach o odszkodowanie. W pierwszej instancji w kwietniu 2024 r. wygrał około 22 mln zł. Pełnomocnicy skarbu państwa odwołali się do sądu apelacyjnego.

Możesz zainteresować się również: