W sprawie Turowa pat jeszcze potrwa

opublikowano: 10-10-2021, 20:00

Już w drugim sąsiadującym z Polską państwie wybory do głównej, decydującej o powołaniu rządu, izby parlamentarnej stały się dopiero pierwszą połową meczu o władzę.

W Republice Federalnej Niemiec konstruowanie koalicji nie skończy się do sylwestra, natomiast w Republice Czeskiej może przeciągnąć się nawet do wiosny. W weekendowych wyborach do 200-osobowej Izby Poselskiej partia ANO premiera Andreja Babiša zdobyła najwięcej mandatów (czyli 72), ale zsumowaną arytmetyczną większość mają opozycyjne bloki: SPOLU, składający się z trzech partii, oraz PIRSTAN, tworzony przez dwie.

IDZIE ZMIANA
IDZIE ZMIANA
W ostatniej radiowej debacie starli się liderzy – wstający w masce Andrej Babiš (ANO), widoczny z prawej Petr Fiala (SPOLU) oraz Vit Rakušan (PIRSTAN). Wyniki wyborów wskazują, że premierem powinien zostać Fiala, ale Babiš nie chce się z tym pogodzić.
BERNADETT SZABO / Reuters / Forum

W dziejach niepodległych Czech jeszcze nigdy nie istniał rząd oparty na aż pięciu filarach. Kryzysogenność takiego układu jest szansą dla Andreja Babiša. Lewicowy prezydent Miloš Zeman w pierwszym kroku zamierza właśnie dotychczasowemu premierowi powierzyć misję tworzenia rządu. Nie chce zwracać się do liderów koalicji, ponieważ uważa, że zostały one zawiązane tylko taktycznie ze względu na proporcjonalną ordynację wyborczą i szybko mogą się rozpaść. Po bardzo prawdopodobnym odrzuceniu wotum zaufania dla nowego gabinetu Andreja Babiša będzie jednak musiał wykonać krok tak obecnie niechciany. W każdym razie polityczna jazda może potrwać długie miesiące. Notabene 1 lipca 2022 r. Czechy przejmują półroczną prezydencję w ministerialnej Radzie UE i być może ta data będzie dopingiem dla klasy politycznej, aby wreszcie stworzyć rząd na planową kadencję 2021-25.

Z polskiego punktu widzenia rozgrywka u sąsiadów ma ogromne znaczenie w kontekście Turowa. Niemożność zatwierdzenia ponoć wynegocjowanego już polsko-czeskiego porozumienia w sprawie przygranicznej kopalni przypisywano właśnie wyborom. Co było prawdą, rządząca partia ANO nie chciała okazać się w oczach elektoratu tzw. miękiszonem. Teraz wiadomo, że Andrej Babiš pozostanie urzędującym premierem jeszcze długo. Mateusz Morawiecki musi to przyjąć do wiadomości i przestać uciekać przed podaniem czeskiemu przyjacielowi – jeszcze niedawno takie gorące uczucie obaj publicznie demonstrowali – ręki. Premierzy zobaczą się fizycznie w Brukseli na najbliższym szczycie Rady Europejskiej 21-22 października. Muszą wznieść się ponad wzajemne obrażalstwo i znaleźć tam wreszcie czas na męską rozmowę twarzą w twarz. Bo na razie zapowiada się jak w tytule tego komentarza.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane