W Stocku jest posprzątane

Producent Żołądkowej i Lubelskiej zaczyna odzyskiwać rynkowe udziały i deklaruje, że wskaźnikami dynamiki przebije lidera. Rozgląda się też za przejęciami

Producent Żołądkowej, Lubelskiej i Saskiej przez lata był liderem polskiego rynku. Na przełomie 2014 i 2015 r. stracił jednak pierwsze miejsce na rzecz CEDC, właściciela m.in. Żubrówki. Teraz, po pierwszym półroczu 2018 r., pochwalił się inwestorom przeskoczeniem konkurenta w tempie wzrostu sprzedaży w Polsce. W drugim kwartale spółka pokazała 4 proc. wzrostu wartości sprzedaży względem 2 proc. wzrostu CEDC. Jeśli chodzi o wolumen, to Stock zanotował 5 proc. wzrostu, podczas gdy największy konkurent — 1 proc. Jednak z ok. 46 proc. udziałów królowanie CEDC nad Wisłą wydaje się niezagrożone. Stock, który zajmuje drugie miejsce na podium ma dziś prawie 28 proc.

JEŚLI ZAKUPY, TO ZAGRANICZNE:
Zobacz więcej

JEŚLI ZAKUPY, TO ZAGRANICZNE:

Marek Sypek, dyrektor zarządzający Stock Polska, deklaruje, że spółka szuka akwizycji m.in. w Rumunii, na Węgrzech i w krajach dawnej Jugosławii. Nad Wisłą będzie rosnąć organicznie. Fot. Marek Wiśniewski

Szybsze tempo

— Zakładamy, że teraz będziemy już z kwartału na kwartał rosnąć silniej niż CEDC. Restrukturyzacja firmy, w tym kadry zarządzającej, zakończyła się po ponad roku. Rozbudowaliśmy działy sprzedaży i marketingu, zainwestowaliśmy w solidne zaplecze analityczne, odchudziliśmy portfolio o 20 produktów — wylicza Marek Sypek.

CEDC przytacza dane z dłuższego okresu i przekonuje, że miewa się dobrze.

— Biorąc pod uwagę fakt, że udziały CEDC cały czas są większe niż czterech kolejnych graczy na rynku wódek razem wziętych, pogłoski o naszych kłopotach wydają się mocno przesadzone. Przez ostatni rok nasze udziały ilościowe utrzymują się na stałym poziomie pomiędzy 45 a 47 proc., ale to nie tempo wzrostu wolumenu jest dla nas kluczowe. Od dłuższego czasu skupiamy się na tym, aby wartość sprzedaży naszych wódek rosła szybciej niż jej ilość. Nasz główny konkurent realizuje ostatnio przeciwną strategię. Wzrost Stocka jest wynikiem rosnącego wolumenu sprzedaży, a nie jej wartości. Przez ostatni rok, wartość sprzedaży CEDC wzrosła o blisko 7,5 proc., podczas gdy Stocka — nieco powyżej 4,5 proc. W tym samym okresie, obie firmy osiągnęły zbliżone tempo wzrostu sprzedaży wolumenowej (CEDC o 6,5 proc., Stock o 7 proc.) — komentuje Krzysztof Kouyoumdjian, dyrektor ds. relacji zewnętrznych w CEDC.

Deklaruje, że CEDC chce nabrać szybszego tempa w szybszym wzroście wartościowym niż ilościowym.

— M. in. dlatego wprowadziliśmy na początku roku Husarię, nową markę w dochodowym segmencie wódek premium oraz badamy potencjał wódek opartych na rzemieślniczych wzorcach, takich jak nowe warianty naszej wódki superpremium, czyli Żubrówki Czarnej. Trzeba również pamiętać, że oprócz rynku wódek, na którym możliwości wzrostu są ograniczone — m. in. ze względu na bardzo wysokie obciążenia podatkowe, jakie płacą wszyscy producenci — CEDC jest również jednym z największych graczy na rynku whisky oraz wina. Są to zyskowne segmenty, rozwijające się w ostatnim czasie o kilkanaście (whisky) lub kilka procent (wina) i chcemy skorzystać z tej dobrej koniunktury — dodaje Krzysztof Kouyoumdjian.

O skupieniu się w coraz większym stopniu na droższych alkoholach mówi też Marek Sypek.

— Rozbudowujemy ofertę Saskiej o kolejne wersje smakowe, inwestujemy w alkohole importowane i dystrybucje grupy Beam Suntory oraz rozwój ginu i rumu. Dziś to nisze, ale rozwijające się — twierdzi Marek Sypek.

Odebrać rynek trzeciemu

Zarówno Stock jak i CEDC korzystają na problemach trzeciego gracza — Marie Brizard Wine & Spirits, właściciela m.in. marek Krupnik i Sobieski, który od wielu miesięcy traci udziały w rynku. Problemy związane są m.in. z ograniczoną dostępnością produktów firmy, która zdecydowała się półtora roku temu oddać dystrybucję w bardzo ważnym dla alkoholi kanale tradycyjnym (czyli małych, pojedynczych sklepach) jednemu dystrybutorowi. W konsekwencji mniejsi dystrybutorzy zaczęli zmniejszać zamówienia, aby nie wzmacniać swojego i tak już bardzo silnego konkurenta.

— Oczywiście i my, i CEDC przejmujemy udziały Marie Brizard, natomiast dla nas kluczowe jest to, że zdobywamy ich więcej — dodaje dyrektor zarządzający Stock Polska.

Zaznacza, że w kolejne kategorie alkoholi spółka nie zamierza wchodzić. Wzmacniać będzie się natomiast przejęciami.

— Analizujemy różne akwizycje na poziomie grupy, a więc globalnym. W Polsce na razie nie należy się ich spodziewać — jeśli zdarzają się ciekawe podmioty, to właściciele nie są zainteresowani sprzedażą. Tu będziemy więc rosnąć organicznie. Szanse na konsolidacje widzimy na innych rynkach, na których jesteśmy obecni. Patrzymy też na rynki, na których nasza pozycja nie jest dziś znacząca, jak Rumunia, Węgry czy kraje dawnej Jugosławii — twierdzi Marek Sypek. © Ⓟ

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Michalina Szczepańska

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Tematy

Puls Biznesu

Puls Inwestora / Wyniki spółek / W Stocku jest posprzątane