W Wielkiej Brytanii rozgorzała wojna o wiatraki

IAR
29-06-2008, 20:34

Premier Gordon Brown ogłosił w tym tygodniu program budowy 7 tysięcy turbin wiatrowych, co ma kosztować 100 milionów funtów. Miałoby to zaspokajać 15 procent przyszłego zapotrzebowania Wielkiej Brytanii na  prąd.

Krytycy wytykają premierowi, że postawił na najmniej przewidywalną formę generowania energii, zależną od kapryśnej brytyjskiej pogody. Naukowy periodyk „Energy Policy” przeprowadził analizę zapotrzebowania kraju na energię i układu wiatrów nad Wyspami Brytyjskimi. Wynika z niej, że na przykład 2 lutego 2006 roku o godzinie 18.00 - kiedy zapotrzebowanie na prąd było w Wielkiej Brytanii najwyższe w całym roku - w ogóle nie było wiatru i turbiny nie dałyby ani wata energii. Rok wcześniej wiatry w styczniowym szczycie energetycznym były tak niestałe, że zapasowe elektrownie konwencjonalne musiałyby niemal z godziny na godzinę wspierać wiatraki produkcją od 5 do 55 gigawatów energii.

Gazeta „The Sunday Telegraph” pisze, że aby zaspokoić chociaż 15 procent przyszłego zapotrzebowania Wysp na prąd, wiatraków musiałoby być trzykrotnie więcej, a to oznaczałoby konieczność wznoszenia 4 takich konstrukcji dziennie przez następne 8 lat, co jest niewykonalne.

IAR

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: IAR

Najważniejsze dzisiaj

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Świat / W Wielkiej Brytanii rozgorzała wojna o wiatraki