Leasingodawcy zaproponowali swoim klientom rozwiązanie mające pomóc im przetrwać w czasie pandemii. Chodzi o możliwość odroczenia rat leasingu. Okazuje się jednak, że nie wszyscy mogą z tej możliwości skorzystać bez konsekwencji finansowych. Andrzej Krzemiński, przewodniczący Komitetu Wykonawczego Związku Polskiego Leasingu (ZPL), tłumaczy, że problem dotyczy m.in. tych, którzy kiedyś pomogli wyjść z kłopotów innym przedsiębiorcom, godząc się przejąć w formie cesji ich umowy leasingu.

- Naszym zdaniem, kiedy umowa leasingu nie zostaje przerwana, tylko zmieniają się jej strony, zasady podatkowego rozliczania powinny odbywać się tak, jakby się nic nie zmieniło. Niestety, ograny skarbowe są innego zdania. W efekcie, zgodnie z ich interpretacją, jeżeli do cesji umowy leasingu doszło na przykład w 2018 r. i w związku obecnym kryzysem umowa ta miałaby zostać aneksowana w celu skorzystania z wakacji leasingowych, to przestanie mieć charakter umowy leasingu. W konsekwencji leasingobiorca starci prawo do nabycia, po zakończeniu leasingu, przedmiotu po cenie wynikającej z warunków umowy cesji – tłumaczy Andrzej Krzemiński.
Dodaje, że podobnie jest z umowami zawartymi do końca 2018 r., których przedmiotem są samochody osobowe o wartości przekraczającej 150 tys. zł. Zgodnie z przepisanymi obowiązującymi od 2019 r., w przypadku zmiany lub odnowienia tego typu umów, istnieje ryzyko, że przedsiębiorcy stracą uprawnieninia do pełnego zaliczenia rat leasingowych do kosztów podatkowych.
- Wątpliwości są, ponieważ ustawodawca nie zdecydował się na doprecyzowanie, jakie zmiany w umowach mogą doprowadzić do utraty praw nabytych. Dzisiaj jest pilna potrzeba wyjaśnienia, czy decydując się na wakacje leasingowe zachowają dotychczasowe prawa, czy będą jednak obciążeni dodatkowymi kosztami podatkowymi – mówi Andrzej Krzemiński.
ZPL zwrócił się z tą sprawą do Ministerstwa Finansów.