Wall Street przejęła kontrolę nad Fedem

Krzysztof Kolany
opublikowano: 20-02-2020, 07:49

Amerykańskie rynki akcji dzień w dzień biją historyczne rekordy. Bezrobocie utrzymuje się blisko najniższych poziomów od 50 lat. Inflacja CPI coraz wyraźniej przekracza 2-procentowy cel. Na co w takiej sytuacji liczy rynek? Bynajmniej nie na podwyżkę stopy Fedu

Gospodarka Stanów Zjednoczonych na razie ma się całkiem nieźle. Owszem, może i sektor wytwórczy jest w łagodnej recesji, ze spadkiem produkcji przemysłowej o 0,8 proc. r/r. Owszem, inwestycje przedsiębiorstw leżą — w grudniu zamówienia przemysłowe na dobra trwałego użytku były o 3,6 proc. niższe niż rok temu. Ale generalnie obraz wciąż jest pozytywny. Produkt krajowy brutto przez ostatnie kwartały rósł w annualizowaym tempie 2-3 proc. A prognozy na bieżący kwartał mówią o wyniku 2,4 proc.

Jerome Powell, szef Fedu
Zobacz więcej

Jerome Powell, szef Fedu Fot. BLOOMBERG

Optymizmem wciąż napawają też dane z rynku pracy. Przez poprzednie 12 miesięcy amerykańska gospodarka tworzyła średnio 170 tys. etatów miesięcznie. Stopa bezrobocia wyniosła 3,6 proc. i utrzymała się raptem 0,1 pkt proc. powyżej najniższego odczytu od pół wieku. Nic więc dziwnego, że nastroje amerykańskich konsumentów utrzymują się w pobliżu najwyższych poziomów od 20 lat, a sprzedaż detaliczna rośnie w tempie 4-5 proc. rocznie.

Od kilku miesięcy na podwyższonym poziomie znajduje się także inflacja cenowa. Oficjalny rządowy wskaźnik CPI w styczniu 2020 r. był o 2,5 proc. wyższy niż rok wcześniej. A tzw. bazowa inflacja CPI (czyli bez uwzględnienia żywności, paliw i energii) od kilku miesięcy utrzymuje się na poziomie 2,3 proc., a więc powyżej 2-procetowego celu Rezerwy Federalnej. Tyle że Fed za punkt odniesienia uznaje bazowy deflator wydatków konsumpcyjnych (PCE core), który na ogół plasuje się niżej od powszechnie znanego CPI. W grudniu PCE core wyniósł 1,6 proc. i od dekady nie przekracza 2 proc.

Zetną, gdy należałoby podnieść?

Tego idyllicznego obrazu Ameryki dopełnia rynek akcji, który rośnie jak na drożdżach i niemal dzień w dzień bije historyczne rekordy. S&P500 od początku roku zyskał 4,3 proc. po tym, jak w roku 2019 urósł o 29 proc. Nasdaq100 przez 50 dni 2020 r. urósł o ponad 10 proc. po zwyżce o 38 proc. w roku poprzednim. Co w takiej sytuacji zwykł robić szanujący swój fach bank centralny? Odpowiedź jest raczej oczywista: na poważnie brałby się za podwyższanie stóp procentowych. Zwłaszcza jeśli te ostatnie byłyby stosunkowo niskie — zarówno na tle inflacji cenowej, jak i wartości historycznych.

A co zrobiła Rezerwa Federalna w zeszłym roku? Dokonała trzech obniżek (łącznie o 75 pkt baz.), wznowiła „dodruk pieniądza” (QE) i rozpoczęła zasilanie systemu finansowego nadzwyczajnymi operacjami repo. W grudniu Fed ustami przewodniczącego Jerome’a Powella oznajmił, że na jakiś czas kończy z cięciem stóp procentowych. I że obowiązującym stanem polityki monetarnej USA jest tryb „poczekamy, zobaczymy” (ang. wait and see). FOMC podkreślił, że „obecny poziom stóp procentowych jest odpowiedni”.

„Komitet sądzi, że obecne nastawienie w polityce monetarnej jest właściwe dla podtrzymania ekspansji gospodarczej, silnego rynku pracy oraz powrotu inflacji do symetrycznego, 2-procentowego celu” — mogliśmy przeczytać zarówno w grudniowym, jak i styczniowym komunikacie FOMC.

Ale od tego czasu na rynku nasilają się oczekiwania na... kolejne cięcia stopy funduszy federalnych. Wyraźnie wbrew zapewnieniom Jerome’a Powella, który z uporem godnym lepszej sprawy próbuje przekonać inwestorów o „dłuższym okresie” stabilności stóp procentowych w Rezerwie Federalnej.

c3b39424-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Opowieści z arkusza zleceń
Newsletter autorski Kamila Kosińskiego
ZAPISZ MNIE
Opowieści z arkusza zleceń
autor: Kamil Kosiński
Wysyłany raz w miesiącu
Kamil Kosiński
Newsletter z autorskim podsumowaniem najciekawszych informacji z warszawskiej giełdy.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Posiadacze akcji żądają stymulacji

Takie oczekiwania widać po zmianach notowań kontraktów terminowych na stopę funduszy federalnych. Na podstawie tych danych FedWatch Tool obliczył, że szanse na cięcie stóp o przynajmniej 25 pkt baz. na czerwcowym posiedzeniu Federalnego Komitetu Otwartego Rynku wynoszą 47 proc. Jeszcze miesiąc temu wynosiły niespełna 15 proc., przy szansach na podwyżkę wycenianych na prawe 12 proc. Jeszcze większe różnice widać, jeśli spojrzymy na rozkład implikowanego prawdopodobieństwa zmiany stóp w grudniu.

W połowie stycznia rynek wyceniał szanse obniżki kosztów kredytu na około 60 proc. Teraz inwestorzy zastanawiają się nie czy, ale o ile Fed zetnie stopy procentowe do końca 2020 r. Obecny rozkład za najbardziej prawdopodobną uważa łączną skalę obniżek o 25 pkt baz. (34 proc.) lub 50 pkt baz. (30 proc.). Ale część graczy dyskontuje nawet trzy lub cztery cięcia. Dodajmy, przy wciąż niezłej koniunkturze gospodarczej i przy niemal rekordowo wysokich wycenach zarówno akcji, jak i długoterminowych obligacji skarbowych.

„Oficjalne” wytłumaczenie wiąże oczekiwania rynku z epidemią koronawirusa. Wiadomo już, że pierwszy kwartał będzie w większości stracony dla drugiej gospodarki świata. Nawet jeśli Chiny otrząsną się z zarazy już w drugim kwartale, to w ostatnich latach banki centralne przyzwyczaiły inwestorów do reakcji „prewencyjnej”. Czyli do łagodzenia polityki monetarnej w obliczu samych lęków na rynkach finansowych, nie oglądając się na to, czy faktycznie mają one uzasadnienie w rzeczywistości. W tym duchu „płynności” do sektora bankowego dolał już Ludowy Bank Chin.

— FOMC zawsze był jak gigantyczny tankowiec. Potrzeba dobrych kilku miesięcy, aby go zawrócić — powiedział w telewizji CNBC Benn Steil z Council on Foreign Relations.

To typowy przejaw pewności siebie, z jakim rynkowi komentatorzy patrzą na wypowiedzi kierownictwa Rezerwy Federalnej. Wall Street jest przekonana, że Fed jak zwykle ugnie się przed żądaniami „rynku” i zrobi to, czego się od niej oczekuje. Dokładnie tak, jak to miało miejsce w zeszłym roku, gdy Jerome Powell i spółka pospiesznie wycofali się z planów podwyżek stóp procentowych. I bez żadnego związku z sytuacją ekonomiczną, „na wszelki wypadek” dokonali trzech obniżek ceny pieniądza, po drodze zamieniając „ilościowe zacieśnienie” (QT) na „ilościowe poluzowanie” QE polityki monetarnej.

Reasumując, rynek już jednoznacznie oczekuje, że kolejnym posunięciem Rezerwy Federalnej będzie obniżka, a nie podwyżka stóp procentowych. Taka sytuacja może zasadniczo oznaczać dwie rzeczy. Albo Stany Zjednoczone faktycznie znalazły się blisko recesji (której jeszcze nie widać w danych), podczas której stopy dolarowe znów mogą być ścięte do zera (albo nawet poniżej). Albo Fed stał się już całkowitym niewolnikiem rynków finansowych, potulnie tnąc stopy procentowe bez żadnej wyraźnej potrzeby.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Krzysztof Kolany

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu