Srodowa sesja na Wall Street, poprzedzająca Święto Dziękczynienia (dziś giełdy w USA nie będą pracować, zaś w piątek notowania będą skrócone), nie należała do spokojnych. Indeksy falowały, ale przewaga leżała po stronie strony popytowej. Notowania rozpoczęły się od realizacji zysków, jednak już po godzinie skuteczny kontratak podjęli kupujący. Do końca nie oddali pola, choć po informacji o zamachach w Bombaju na krótko zrobiło się bardzo nerwowo, a indeksy ruszyły w dół. Tylko na moment, bo potem mieliśmy kolejne mocne wybicie.
Ton wydarzeniom na parkiecie nadawały głównie dane makro, które potwierdziły fatalny stan gospodarki. Giełda pozostawała jednak spokojna, gdyż z jednej strony trudno było liczyć na cud, z drugiej — zwiększyły się szanse na dalsze obniżki stóp.
Drożały nawet spółki, których specyfika biznesu jest ściśle związana z dobrami trwałego użytku (spadek zamówień aż o 6,2 proc.). Na wartości zyskiwały papiery Caterpillar, Boeinga oraz General Motors. Największy amerykański producent samochodów był niekwestionowaną gwiazdą wśród blue chipów zyskując momentami ponad 35 proc. co zawdzięcza optymistycznemu raportowi Deutsche Banku.
Tadeusz
Stasiuk
