Wciąż dajemy radę

opublikowano: 03-09-2019, 22:00

Nadchodzące światowe spowolnienie i rosnąca niepewność na razie nie wstrzymują rozwoju polskiego eksportu

Ostatnie 12 miesięcy to wyjątkowo chaotyczny okres w światowym handlu, głównie ze względu na burzliwe wydarzenia na styku polityki i gospodarki. Warto tu wskazać choćby niekończącą się sagę pod tytułem „brexit” czy wojny handlowe nie tylko Chin z USA, ale także Japonii z Koreą, które przyczyniły się do spowolnienia gospodarczego w takich gospodarczych potęgach jak np. Niemcy. Mimo to, polski eksport zdaje się ignorować światowe trendy, co najlepiej pokazuje jego dynamika wzrostu, która od dłuższego czasu utrzymuje się w okolicach 7 proc. rok do roku.

Niemiecka solidność

Niemiecka gospodarka już od wielu miesięcy niepokoi polskich analityków. Nasz zachodni sąsiad to największy partner handlowy Polski, do którego trafia około 28 proc. całego polskiego eksportu o rocznej wartości blisko ćwierć biliona złotych. Tymczasem wskaźniki koniunkturalne, mające w założeniu prognozować najbliższą przyszłość gospodarczą, odnotowują najgorsze wyniki od kryzysu w 2008 r. PMI dla niemieckiego przemysłu osiągnął w lipcu wynik 43,2 pkt, a więc o 6,8 pkt poniżej poziomu uważanego za neutralny, głównie z uwagi na brak nowych zamówień, zarówno na rynku krajowym, jak i w eksporcie. To ważna informacja dla polskich firm, ponieważ produkcja samochodów osobowych, która najbardziej cierpi na sporze pomiędzy USA a Chinami, to w dużej mierze efekt współpracy polskich producentów części z niemieckimi fabrykami. W sporych tarapatach jest także sektor hutnictwa w całej Europie.

W wyniku wojen celnych cała nadwyżka eksportowa z Azji, Rosji i Ukrainy, która zazwyczaj trafiała do Stanów Zjednoczonych, teraz ląduje w Unii Europejskiej, obniżając ceny także polskich metali do poziomów zbyt niskich aby utrzymać się na rynku. Sprawy nie upraszczają ponadto bardzo wysokie ceny energii w Polsce, za sprawą których konkurowanie także z innymi europejskimi przedsiębiorstwami za granicą jest trudne. Problemy przemysłu nijak jednak mają się do sytuacji niemieckich gospodarstw domowych, co skrzętnie wykorzystują polscy przedsiębiorcy. Zdaniem Piotra Bielskiego, dyrektora departamentu analiz ekonomicznych Santander Bank Polska, polscy biznesmeni świetnie odnajdują się na niemieckim rynku, nawet jeśli gospodarka jako całość radzi sobie nie najlepiej.

— Niemiecka gospodarka cierpi z powodu słabości sektora eksportowego, natomiast jej popyt wewnętrzny pozostaje dość silny, prowadząc do stabilnego popytu na produkty finalne, których Polska jest ważnym europejskim dostawcą. Mimo niższych prognoz wzrostu dla Niemiec, popyt na polskie towary pozostaje duży. Dane handlowe z lat 2008-10 dowodzą, że polskie firmy potrafią zwiększyć swój udział w rynkach strefy euro, a szczególnie u naszego zachodniego sąsiada w czasie spowolnienia czy recesji w Europie. W okresach kiedy znaczenia nabiera pilnowanie wydatków, wiele firm może zainteresować się polską ofertą i w ramach cięcia kosztów wybrać polskich dostawców

Królestwo chaosu

Inaczej przedstawia się sytuacja z eksportem do Wielkiej Brytanii. Mimo piętrzących się problemów politycznych i gospodarczych związanych z brexitem, polscy eksporterzy osiągają coraz lepsze wyniki. Eksperci wskazują, że źródłem tego sukcesu są nie tylko emigranci masowo kupujący znane i lubiane polskie produkty, ale także dobra opinia o polskich wyrobach na Wyspach Brytyjskich. Piotr Soroczyński, główny ekonomista Krajowej Izby Gospodarczej, wskazuje, że w obliczu kryzysu to polscy sprzedawcy oferują najlepszy stosunek ceny do jakości.

— W sytuacji pogorszenia się koniunktury konsumenci poszukują dóbr tańszych i jednocześnie spełniających ich kryteria. Ze względu na relatywnie niskie koszty pracy Polska jest w stanie zaoferować dobrej jakości produkty za cenę niższą niż w zachodniej Europie — komentuje Piotr Soroczyński.

Nowe pomysły

Problemy gospodarek europejskich są jednak także zachętą dla polskich eksporterów, by szukać nowych kierunków sprzedaży. Część ekspertów, jak analitycy mBanku, właśnie w tym upatrują źródła sukcesu.

— Naszym zdaniem siła polskiego przemysłu to zbieg kilku czynników: relatywnej siły polskiego eksportu i jego dobrej dywersyfikacji w ujęciu dynamicznym (stagnacja w eksporcie do Niemiec zrównoważona wysokim wzrostami eksportu do innych destynacji), konkurencyjności kosztowej polskich produktów oraz silnego popytu wewnętrznego — uważają ekonomiści mBanku.

Polski eksport ciągle zmaga się jednak z barierami instytucjonalnymi. Jak podkreśla Piotr Soroczyński, relatywnie mała wielkość polskich firm utrudnia poruszanie się w zglobalizowanym świecie.

— Wciąż słaby jest dostęp do międzynarodowych sieci dystrybucyjnych (to dotyczy zwłaszcza firm niedziałających w ramach międzynarodowych koncernów). Słabe w większości przypadków są także zasoby kapitałowe i skala działania — w gospodarce globalnej łatwiej poruszać się gigantom. Wobec wszystkich wskazanych problemów nastroje na najbliższą przyszłość zdominowane są przez ostrożność.

— Skoro cały świat obawia się spowolnienia i wojen handlowych to musi coś w tym być. Z drugiej strony — w kilku ostatnich kwartałach bieżące wyniki wciąż pokazywały, że sytuacja prezentuje się nieco lepiej niż jest postrzegana przez pryzmat najczęściej spotykanych analiz i komentarzy. Stąd szczypta nadziei, że może nam się upiecze i przez okres spowolnienia przejdziemy niezbyt poobijani.

28 proc. Taka część eksportu trafia do Niemiec.

7 proc. Takie jest przeciętne tempo wzrostu polskiego eksportu.

0,1 proc. O tyle w II kwartale 2019 spadła niemiecka gospodarka, co jest wyzwaniem dla polskich przedsiębiorstw.

SZCZEGÓŁY KONKURSU NA>>CZEMPIONI.PB.PL

KOMENTARZ

Grzegorz Nawacki, redaktor naczelny „Pulsu Biznesu”

Polscy eksporterzy okrzepli

Polskie firmy coraz lepiej radzą sobie za granicą. Czasy, gdy z trudem podbijały obce rynki, zwykle najbliższe, minęły. Nikogo nie dziwi już obecność naszych przedsiębiorców w Afryce, na Bliskim i Dalekim Wschodzie czy w Ameryce Południowej. Świat stanął przed nimi otworem.

Koniunktura dla polskiego eksportu też jest dobra. Z roku na rok jego wartość rośnie. Pytanie tylko, jak długo, bo na horyzoncie zaczyna pojawiać się coraz więcej niepokojących sygnałów — spowolnienie w kluczowych gospodarkach, w tym wciąż dla nas najważniejszej niemieckiej, kontrowersyjne ruchy brytyjskiego premiera w sprawie brexitu, wojny handlowe Donalda Trumpa...

Czy nasi przedsiębiorcy okrzepli już na tyle, by poradzić sobie z tymi wyzwaniami? Jeszcze kilka lat temu miałbym poważne wątpliwości, teraz jestem większym optymistą. Mamy już rozeznanie na zagranicznych rynkach, coraz lepsze instrumenty wspierania eksportu, a przede wszystkim finansowania i — co niezwykle ważne — zabezpieczenia się przed ryzykiem.

Jestem przekonany, że czempioni polskiego eksportu z tymi wyzwaniami sobie poradzą. Właśnie takie firmy — solidne i świadome swojej pozycji na świecie — chcemy nagradzać w ósmej już edycji konkursu Polska Firma — Międzynarodowy Czempion. Wspólnie z organizatorem merytorycznym PwC oraz partnerami: PKO Bankiem Polskim, KUKE, ARP, KGHM Polska Miedź zapraszam przedsiębiorców do wzięcia w nim udziału.

KOMENTARZ PARTNERA

Turbulencje w handlu nie muszą szkodzić Polsce

Janusz Władyczak, prezes KUKE

Truizmem jest stwierdzenie, że najlepszą odpowiedzią na zakłócenia w światowym obrocie towarami i usługami oraz narastający protekcjonizm jest dywersyfikacja kierunków handlu.

I to prowadzona oczywiściedużo wcześniej niż w momencie wystąpienia problemów. Polscy eksporterzy są tego świadomi i starają się zdobywać – bardziej lub mniej skutecznie – nowe rynki. Ich atutem jest niewątpliwie duża sprawność i elastyczność, co pokazuje przykład rosyjskiego embarga. Niemal natychmiast po jego wprowadzeniu potrafili znaleźć alternatywnych odbiorców dla swojej produkcji.

Trwające i niestety eskalujące konflikty handlowe uderzyć nas mogą raczej pośrednio, ponieważ 80 proc. naszego eksportu trafia do krajów Unii Europejskiej (uwzględniając wciąż Wielką Brytanię), gdzie taryf i utrudnień w eksporcie nie będzie. Postępujące osłabienie aktywności inwestycyjnej w największych gospodarkach, które jest efektem niepewności powodowanej sporem USA-Chiny, uderza w już i tak spowalniającą strefę euro. Dodatkowo niektóre sektory polskiej gospodarki włączone są w globalne łańcuchy dostaw i przez to bezpośrednio narażone na skutki podnoszonych ceł i barier, jak to ma miejsce w przypadku sektora motoryzacyjnego (choć tutaj swój przyczynek mają też środowiskowe regulacje UE).

Dotychczasowy rozwój sytuacji nie nastraja optymistycznie. Trzeba być przygotowanym na kolejneturbulencje, których akurat jedną z konsekwencji jest osłabienie złotego wspierające konkurencyjność naszego eksportu. To na czym powinny się skupić polskie firmy to korzystanie z dostępnych rozwiązań, takich jak ubezpieczanie kontraktów eksportowych czy dokładne sprawdzanie zagranicznych kontrahentów, którzy z powodu osłabienia globalnej koniunktury mogą mieć problemy finansowe. W przypadku długoterminowych umów i inwestycji za granicą warto też skorzystać z dostępnych w KUKE instrumentów z gwarancjami Skarbu Państwa. One nie chronią przed wyższymi cłami, ale pokrywają ryzyko polityczne, jak np. ogłoszenie niewypłacalności.

Komentarz organizatora merytorycznego

Sukces na rynkach zagranicznych wciąż jest możliwy

JACEK SOCHA, partner i wiceprezes PwC w Polsce

Od kilku lat obserwujemy na świecie narastającą tendencję, którą można nazwać egoizmem gospodarczym. Po kryzysie finansowym w 2008 r. dochodzi do powolnego odwracania wcześniejszego trendu, czyli globalizacji. Państwa chcą się rozwijać bardziej w oparciu o swoje zasoby, co ma związek z mniejszym zaufaniem pomiędzy poszczególnymi krajami, a przykładami takich działań są m.in. wojny handlowe czy brexit. Jeśli ten trend się utrzyma lub przybierze na sile w długiej perspektywie — choć nie można precyzyjnie przewidzieć efektów izolacjonizmu — konsekwencje dla wszystkich będą raczej negatywne.

fb545d1e-8c30-11e9-bc42-526af7764f64
Ekonomia na dzień dobry
Newsletter autorski Marcela Lesika
ZAPISZ MNIE
Ekonomia na dzień dobry
autor: Marcel Lesik
Wysyłany raz w tygodniu
Marcel Lesik
Autorski newsletter poświęcony światowej ekonomii: analizy, prognozy, badanie trendów i sprawdzanie faktów.
ZAPISZ MNIE

Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa.

Kliknij w link w wiadomości, aby potwierdzić subskrypcję newslettera.
Jeżeli nie otrzymasz wiadomości w ciągu kilku minut, prosimy o sprawdzenie folderu SPAM.

Powyżej zarysowany kontekst nie napawa optymizmem, musimy jednak zdać sobie sprawę, że cały proces jest rozciągnięty w czasie, a scenariuszy jego rozwoju jest nadal kilka. Otwartość największych europejskich rynków jak na razie znacząco się nie zmieniła, co jest dobrą wiadomością dla polskich przedsiębiorstw. W najbliższym czasie najpoważniejszym zagrożeniem jest brexit, w wyniku którego Unia Europejska do 2030 r. straci od 13,3 do 63 mld EUR, co oznacza spadek PKB o 0,11 do 0,52 proc. Skutki dla Polski mogą sięgnąć od około 0,4 do 0,55 proc. PKB i będą najbardziej odczuwalne dla sektorów przetwórstwa przemysłowego, transportu i motoryzacji, a także branży spożywczej.

Wyzwania, które widzimy na horyzoncie, nie stawiają pod znakiem zapytania sensowności wychodzenia polskich firm za granicę. Przedsiębiorstwa, które nagrodziliśmy w poprzednich edycjach konkursu „Polska Firma — Międzynarodowy Czempion”, to realne przykłady, że międzynarodowy sukces jest możliwy. Być może teraz — bardziej niż wcześniej — taki krok wymaga lepszego przygotowania, większego wsparcia zewnętrznych instytucji i dokładnej identyfikacji zagrożeń oraz opracowania alternatywnych scenariuszy rozwoju. Rosnąca rozpoznawalność polskich marek i popyt na nie zdecydowanie ułatwią nowym graczom zaistnienie na zagranicznych rynkach. A wyzwania? Można je uznać za dodatkową motywację do wytężonego działania.

KOMENTARZ PARTNERA STRATEGICZNEGO

Polskie firmy nauczyły się konkurować za granicą

ROBERT ZMIEJKO, dyrektor pionu rozwoju zagranicznego, PKO Bank Polski

Z roku na rok polskie firmy nie tylko zwiększają skalę eksportu, ale także coraz śmielej inwestują na zagranicznych rynkach. Dzieje się tak dlatego, że rodzime przedsiębiorstwa po trzech dekadach transformacji coraz lepiej potrafią konkurować na globalnych rynkach nie tylko ceną ale przede wszystkim jakością i innowacyjnością stosowanych rozwiązań. Dzięki temu wykazują dużą odporność na coraz liczniejsze wahania koniunktury w światowym handlu i konsekwentnie zwiększają skalę swojego biznesu, a jednocześnie budują renomę produktów „made in Poland” na globalnych rynkach.

Rozpoznawalność polskich producentów w świadomości zagranicznych, a zwłaszcza europejskich odbiorców stale rośnie. Polskie marki, już nie tylko spożywcze czy kosmetyczne, ale także coraz częściej te reprezentujące produkty z dziedziny nowoczesnych technologii, cieszą się rosnącym uznaniem w oczach zagranicznych klientów.

Widać to w twardych danych statystycznych, ale też w wynikach kolejnych edycji konkursu „Polska Firma Międzynarodowy Czempion”. Co roku pokazują one szerokiej publiczności przedstawicieli coraz to nowych, perspektywicznych branż polskiej gospodarki, podbijających zagraniczne rynki. O historii ich sukcesów powinniśmy mówić jak najwięcej. Są bowiem doskonałymi ambasadorami polskiej gospodarki, a zarazem stanowią naturalną zachętę dla tych, którzy dopiero stoją na progu decyzji o rozszerzeniu swej działalności poza granice Polski.

PKO Bank Polski od lat wspiera polskich przedsiębiorców w zdobywaniu zagranicznych rynków. Dotyczy to zarówno szerokiej palety produktów finansowych jak również wysoko wyspecjalizowanej wiedzy potrzebnych do przezwyciężenia licznych barier wejścia, a także zwiększania skali ekspansji poza granice kraju. Podążając za swoimi klientami, od kilku lat budujemy sieć naszych zagranicznych placówek, które oferują różnorodne narzędzia wsparcia dla ich biznesu. Oprócz działających już oddziałów we Frankfurcie nad Menem i czeskiej Pradze, wkrótce rozpocznie działalność także placówka w Bratysławie. W ten sposób pomagamy krajowym firmom w rozwoju ich aktywności na rynkach naszych najbliższych sąsiadów. Z kolei dla tych, którzy dopiero szykują się do ekspansji, także do dużo bardziej odległych destynacji oferujemy m.in. zaawansowane narzędzie analityczne jakim jest internetowa Platforma Wsparcia Eksportu.

KOMENTARZ PARTNERA

Geopolityczny impas wyzwaniem dla eksporterów

PAWEŁ GRUZA, wiceprezes zarządu ds. aktywów zagranicznych KGHM Polska Miedź

Wojny handlowe i protekcjonizm mają w dzisiejszych czasach istotny wpływ na gospodarkę. Tworzy to trudności dla eksporterów, w tym także polskich. Przedsiębiorcy rozpoczynający eksport na globalne rynki muszą mierzyć się z typowymibarierami wejścia: wyłożeniem kapitału, który pozwoli na rozpoczęcie ekspansji, rozwojem kanałów dystrybucji, odnalezieniem się w nowym otoczeniu konkurencyjnym. Bariery stanowią też procedury i uregulowania prawne. Te dotykają także doświadczonych eksporterów. Istotny wpływ na konkurencyjność przedsiębiorstw na rynkach międzynarodowych ma sytuacja makroekonomiczna i geopolityczna, szczególnie obecne napięcia związane z konfliktem handlowym światowych mocarstw, cła czy regulacje środowiskowe. Przekłada się to na rentowność sprzedaży towarów — wprost poprzez dodatkowe koszty sprzedaży lub pośrednio, np. poprzez wysoką zmienność kursów walutowych.

Co robić, by walczyć z tymi przeciwnościami? Część ryzyk można mitygować np. poprzez wykorzystywanie instrumentów finansowych ograniczających ryzyka kursowe. Nowi eksporterzy mogą korzystać z pomocy Izb Gospodarczych i Handlowych tworzonych przez ambasady czy programów rządowych. Rzecz jasna, niektórym procesom nie sposób zapobiec. Nie mamy przecież wpływu na rozwój konfliktu między USA i Chinami. To, co możemy robić, to skutecznie budować własny potencjał, między innymi poprzez dywersyfikacjęeksportu, która może zapewnić większą stabilność przedsiębiorstwa.

Trudno przewidzieć dalszy rozwój sytuacji globalnej. Faktem jest, że długotrwałe napięcia szkodzą wymianie handlowej, która leży u podstaw funkcjonowania naszej cywilizacji. Można więc przypuszczać, że w naturalny sposób gospodarka będzie „szukać dróg wyjścia z impasu”. Sposobem na przełamanie może być poszukiwanie szans na rynkach innych niż te, na których obecnie biznes koncentruje się najbardziej. Nie da się wykluczyć, że w przyszłości nasi przedsiębiorcy będą chcieli zaistnieć nie tylko w Azji, ale np. w niedocenianej dotąd Afryce. Czy tak się stanie i czy zmieni to globalne tendencje — czas pokaże.

KOMENTARZ PARTNERA

Wojny handlowe — zagrożenia i szanse

KONRAD TRZONKOWSKI, dyrektor zarządzający ds. rozwoju biznesu, Agencja Rozwoju Przemysłu

Wojny handlowe są niewątpliwie problemem współczesnego świata i choć odległe od Polski mogą stanowić zagrożenie dla działalności i rozwoju rodzimych przedsiębiorstw. Starcia między globalnymi graczami warto jednak rozpatrywać również jako szansę, zwłaszcza jeśli nie jesteśmy w nie bezpośrednio zaangażowani. Tam, gdzie skonfliktowane strony zwalniają miejsce na rynku pojawia się okazja dla polskich przedsiębiorców. Wielkie znaczenie ma w tym aspekcie dyplomacja gospodarcza, instytucje takie jak chociażby International Desk prowadzony przez Agencję Rozwoju Przemysłu S.A.

Podstawą dla tego umiarkowanego optymizmu jest silne zakorzenienie polskich przedsiębiorców w globalnych łańcuchach dostaw. Wypracowana przez lata pozycja bazuje na gwarantowanej jakości produktów eksportowanych z Polski oraz ugruntowanych kompetencjach polskich pracowników. Nasz kraj nadal dysponuje relatywnie tanią, a więc konkurencyjną siłą roboczą i jednocześnie poszerza zaplecze naukowo-techniczne dla kadr wykwalifikowanych specjalistów.

Ważną rolę stabilizacyjną dla polskiej gospodarki odgrywa przynależność do Unii Europejskiej. Rozpoznawalna jurysdykcja i system finansowy gwarantują zaufanie partnerów biznesowych. Również lokalizacja geograficzna sprzyja Polsce. Na przecięciu licznych szlaków handlowych kluczową rolę odgrywają połączenia transportowe — sieć kolejowa, fracht morski i ciągle dominujący w UE transport samochodowy. Nowe perspektywy otwiera również rosnący w siłę transport lotniczy, któremu impuls rozwojowy może dać planowana budowa Centralnego Portu Komunikacyjnego.

Handel nie znosi regulacji — historyczne eksperymenty z protekcjonizmem w ogólnym rozrachunku prowadziły do zahamowania rozwoju i strat dla każdej ze stron konfliktu. Współczesne wojny handlowe też należy rozpatrywać tylko jako okres przejściowy. Ogromne koszty, inflacja czy niestabilność rynku walutowego, którą generują, każą mieć nadzieję, że czas ich trwania będzie krótki. Polscy przedsiębiorcy mają więc podstawy, by nie obawiać się o przyszłość.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Marcel Lesik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu