Weto konserwuje chaos rządzenia

opublikowano: 11-01-2021, 20:00

Ekipa PiS gorzko przełknęła zaskakującą niewdzięczność Andrzeja Dudy, pierwszą w jego drugiej kadencji.

Podczas kampanii w 2020 r. partia sypnęła milionami z własnego funduszu wyborczego na reelekcję partyjnego wychowanka, ale jego lojalność okazuje się jedynie „prawie” 100-procentowa. Czyni to różnicę, co potwierdza zawetowanie przez prezydenta ustawy z 20 listopada 2020 r., nowelizującej ustawę o działach administracji rządowej oraz aż 66 ustaw z nią powiązanych. Jest ona bardzo ważna dla PiS, ponieważ w założeniu miała jakoś tam uporządkować centralny aparat państwa po reorganizacji Rady Ministrów, wchodząc w życie od 1 stycznia 2021 r. Skoro tak potrzebnej według samych władców nowelizacji nie ma – na nieznany czas konserwuje się chaos rządzenia.

Uzasadnienie weta potwierdza, że najważniejszym jego powodem było wymuszenie na prezydencie szybkiego podpisu. Konstytucyjny okres 21 dni skróciłby się do najwyżej 13, ale Andrzejowi Dudzie chodziło o nieuzgodnienie przyspieszenia. Gdy partia wcześniej uzgodni z własnym prezydentem ekspresowe tempo, to podpis składany jest w kilka godzin. Najnowszym aktem krnąbrności Andrzej Duda przypomniał partyjnym kolegom, że trzymając pióro jest panem życia/śmierci ustawy i z rzadka – średnio raz na rok – kieruje kciuk jednak w dół. Notabene odmowa podpisania ustawy absolutnie nie jest wyrokiem ostatecznym, przecież wraca ona do Sejmu w celu ponownego uchwalenia kwalifikowaną większością 3/5 głosów. Historia III RP wskazuje, że weto jednak zwykle kończy los ustawy. Tylko za prezydentury Lecha Wałęsy 1990-95 regularnie zdarzało się przełamywanie jego weta, i to większością aż 2/3 głosów, ale nie miał on w Sejmie zaplecza i wojował ze wszystkimi partiami. Konstytucja RP od 1997 r. obniżyła próg do 3/5, ale odbicie przez Sejm weta stało się już prawie (przypominam definicję) niemożliwe. Aleksander Kwaśniewski przez 10 lat przegrał tylko raz, w sprawie ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, gdy do koalicji AWS-UW dołożyło głosy opozycyjne PSL. Lech Kaczyński przez blisko 5 lat przegrał rozgrywkę z koalicją PO-PSL dwa razy – o obniżenie wieku szkolnego do 6 lat oraz o rozdzielenie stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Ich następcy, których kadencje przypadły na rządy przyjacielskie, uznali wetowanie wbrew interesom partyjnych kolegów za absolutny wyjątek – Bronisław Komorowski zrobił to cztery razy, Andrzej Duda pięć i teraz szósty. W razie odbijania weta opozycja zawsze poprze zdanie prezydenta – chociaż wrażego, ale jeszcze bardziej wraży okazuje się rząd – zatem Sejm nie ma szans na zebranie 3/5 głosów. Zwracana ustawa… w ogóle nie jest ponownie rozpatrywana, trafia do zamrażarki, a z końcem kadencji – do kosza.

Andrzej Duda z rzadka okazuje Jarosławowi Kaczyńskiemu i Mateuszowi Morawieckiemu decyzyjną niepokorność, ale nigdy oni nie wiedzą - kiedy.
Lukasz Dejnarowicz / Forum

Uzasadnienie prezydenckiego weta zawiera jeden powód naprawdę poważny. Bezwzględnie trzeba się podpisać pod niezgodą Andrzeja Dudy na przekształcenie czysto politycznych podsekretarzy stanu w… urzędników służby cywilnej. To rzeczywiście niesłychana arogancja PiS, próba zmiany o charakterze ustrojowym. Zdumiewa natomiast zakwestionowanie pewnego szczegółu ustawy, wyodrębnienia działu administracji rządowej o nazwie „leśnictwo i łowiectwo”. Na liście działów znajduje się przecież znacznie więcej anomalii i śladów wpływów rozmaitych lobby. Przykładem jest istnienie obok „rolnictwa” całkiem osobnych „rynków rolnych”, żaden inny obszar gospodarki nie został administracyjnie dowartościowany w tak dziwaczny sposób.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane