Wiejskie poczty nie znikną z mapy

Katarzyna Latek
opublikowano: 2011-03-11 00:00

Związkowcy Poczty mogą odetchnąć. Nowy prezes jeszcze raz sprawdzi zasadność likwidacji placówek.

Związkowcy Poczty mogą odetchnąć. Nowy prezes jeszcze raz sprawdzi zasadność likwidacji placówek.

Program APENT jeszcze tydzień temu był sztandarową inicjatywą Poczty Polskiej na ten rok. Polega na likwidacji nierentownych placówek pocztowych i zamianie ich na agencje. Budzi wiele kontrowersji zarówno wśród klientów, jak i związków zawodowych oraz posłów. Na razie jednak pocztom likwidacja nie grozi. Jerzy Jóźkowiak, który od 10 dni kieruje Pocztą Polską, zapowiedział weryfikację programu. O swojej decyzji poinformował już związki zawodowe i Cezarego Grabarczyka, ministra infrastruktury.

— Chcę mieć całkowitą pewność, że te działania są uzasadnione. Przyjrzymy się pod kątem ekonomicznym każdej placówce, wytypowanej do likwidacji — mówi prezes.

Analiza ma być gotowa do końca kwietnia. Kolejne trzy-cztery miesiące zajmie modyfikacja planu restrukturyzacji sieci, pod warunkiem, że z analizy będzie wynikała taka konieczność.

Nie oznacza to, że program zostanie całkowicie wstrzymany. W dużych miastach, gdzie agencje miały zagęścić sieć placówek, można spodziewać się, że będą nadal otwierane.

Prezes zapowiada też, że uważnie przyjrzy się kwestii restrukturyzacji zatrudnienia.

— Musi to wynikać z modelu biznesowego, a nie być celem samym w sobie. Każde zwolnienie czy też likwidacja placówki muszą być obudowane liczbami, mieć sens finansowy — podkreśla Jerzy Jóźkowiak.

Bez zwolnień się jednak nie obędzie.

— Nigdzie w Europie nie udało się zreformować poczty bez redukcji zatrudnienia — przyznaje prezes.

Nie jest zadowolony z tego, co zastał w spółce.

— Poczta Polska zatrzymała się w latach 80. i nie potrafiła do tej pory stworzyć i przeprowadzić programu zmian — uważa Jerzy Jóźkowiak..

Dodaje, że operator przegapił już wiele możliwości i trendów, chociażby szybki rozwój e-commerce, na którym zarabia jego największy konkurent (mowa o giełdowym Integerze).

— Mam jednak nadzieję, że jest to do odrobienia, chociaż przy kurczącym się rynku nie będzie łatwo — mówi prezes.

Kiedy minister infrastruktury zmieniał zarząd Poczty, argumentował, że nowy prezes musi wprowadzić spółkę na giełdę. Z wypowiedzi Jerzego Jóźkowiaka wynika, że raczej nie stanie się to przed 2013 r., kiedy nastąpi także pełna liberalizacja rynku pocztowego. Wcześniej musi zostać także znowelizowane prawo pocztowe. Prezes podkreśla, że jeśli Poczta ma iść na giełdę, jej wyniki finansowe nie mogą kuleć. Zapowiada, że kluczowym słowem dla Poczty będzie rentowność.

— Chcę odejść od modelu przychodowego i skupić się na osiąganiu zysków — mówi nowy prezes.