W styczniu nastawienie do złotego i polskich obligacji pogorszyło się po przejściowym okresie optymizmu na początku roku. O tym, że potencjał do aprecjacji jest ograniczony, świadczyły już mało zadowalające próby umocnienia polskiej waluty podejmowane przez BGK pod koniec grudnia, które polegały na sprzedaży euro z rachunków Ministerstwa Finansów.
Powody tej nieskuteczności wyjaśniły listopadowe dane o bilansie płatniczym, które pokazały duży wzrost deficytu handlowego i jednocześnie odpływ zagranicznych inwestycji bezpośrednich (efekt przejściowy). Duży deficyt handlowy miał prawdopodobnie miejsce również w grudniu. Świadczy o tym wysoka sprzedaż detaliczna. W pierwszym kwartale 2011 roku deficyt handlowy zapewne się zmniejszy, razem z przejściowym przyhamowaniem konsumpcji po mocnym jej wzroście w czwartym kwartale napędzanym czynnikami przejściowymi, tj. wygasaniem ulg i podwyżką VAT. Trudno spodziewać się jednak, aby przyniosło to powrót do trendu aprecjacyjnego z uwagi na pogorszenie nastawienia do polskich obligacji.
Dodatkowym czynnikiem negatywnym jest również otoczenie zewnętrzne. Powstania w Tunezji i Egipcie szkodzą giełdom i innym ryzykownym aktywom, chociaż ostatnie zachowanie giełd sugeruje, że wiele złych informacji zostało już wycenionych. Z technicznego punktu widzenia ważne poziomy oporu to 3,95 i 4,00 zł za euro i zostały one obronione.