Marzec był najlepszym miesiącem na GPW od lipca 2009 r. W kwietniu o tak dobrej koniunkturze można tylko pomarzyć.
W marcu obawy większości analityków o koniunkturę giełdową nie potwierdziły się. Wręcz przeciwnie. Był to wymarzony miesiąc dla inwestorów. Jeszcze w lutym główne indeksy zanotowały największe spadki od roku. Jednak rehabilitacja była natychmiastowa. Dzień przed zakończeniem miesiąca WIG oraz WIG20 notują najwyższe wzrosty od lipca ubiegłego roku. Indeks szerokiego rynku legitymuje się blisko 10-procentowym wzrostem. Odrobinę lepiej wypada wskaźnik blue chipów.
Skąd ten optymizm? Inwestorzy na całym świecie wciąż mają duży apetyt na ryzyko. Indeksy więc rosną. Pieniądze zagranicznych inwestorów trafiają też nad Wisłę. Potwierdzają to chociażby wysokie obroty. W połowie marca, w dzień wygasania kontraktów terminowych, padł nawet historyczny rekord dziennych obrotów. Wyniosły one 4,4 mld zł. Swoje pięć groszy dokładają zapewne fundusze inwestycyjne, do których Polacy znów wpłacają miliony złotych oszczędności.
Szczególnie obiecujące są ostatnie sesje, na których WIG20 raz za razem ustanawiał kolejne szczyty. Optymiści utrzymują, że trwalsze pokonanie poziomu 2500 pkt powinno być przepustką do ataków na nowe szczyty. Wśród analityków pojawiły się nawet komentarze, że kilka tygodni temu rozpoczęliśmy drugą falę wzrostową. Pierwsza charakteryzowała się kupowaniem spółek mocno przecenionych w bessie. To już za nami. Drugą falę ma charakteryzować selektywne kupowanie spółek o najlepszych perspektywach (zwłaszcza jeśli chodzi o wyniki finansowe). W ostatnich tygodniach niemal na każdej sesji rynek kreował kolejnych bohaterów, szczególnie wśród małych i średnich spółek. W marcu sWIG80 wielokrotnie ustanawiał nowe szczyty, nienotowane od połowy 2008 roku.
Co dalej? Szansa na dalsze wzrosty jest duża. Problem w tym, że ryzyko inwestycyjne — również. Za nami bowiem długa seria siedmiu wzrostowych sesji. W tym czasie WIG20 zyskał ponad 13 proc. Ostatnie szczyty niebezpiecznie rozbudzają tylko apetyty inwestorów. Według jednego ze scenariuszy kreślonych przez krajowych analityków możemy być świadkami podbicia WIG20 do 2550 pkt, a później nastąpi realizacja zysków i spadek indeksu w okolice 2300 pkt.
Więcej, w tym opinie analityków we wtorkowym "Pulsie Biznesu"