Wizjonerskie taxi odjechało wierzycielom

Warszawski biznesmen wpadł w poślizg. Miała być zyskowna korporacja Eco Car, będzie sądowa walka. W tle pojawiał się szef giełdowego W Investments

Niegdyś Ryszard Stolarski znany był m.in. jako wydawca magazynu „Sukces”. Było to w czasach, gdy tytuł periodyku odzwierciedlał jego kondycję finansową. Później, działając pod szyldem firmy inwestycyjnej Immo-Lux, lokował pieniądze w nieruchomości, budując i wynajmując budynki w dużych ośrodkach miejskich. W 2012 r. szukał ciekawych okazji inwestycyjnych. Gdy na stole znalazł się projekt innowacyjnej korporacji taksówkowej Eco Car, opisywany m.in. w „PB”, zapachniało dobrym interesem. Według prognoz przedstawianych przez Artura Jarzyńskiego, twórcy i ówczesnego szefa Green Capital City (GCC), właściciela korporacji, w 2017 r. miała mieć nawet tysięczną flotę i 190 mln zł przychodów przy 40 mln zł zysku netto. Jednak pieniądze na inwestycje potrzebne były od zaraz.

Według prognoz przedstawianych przez Artura Jarzyńskiego, twórcy i ówczesnego szefa Green Capital City (GCC), właściciela korporacji Eco Car, w 2017 r. spółka miała mieć nawet tysięczną flotę i 190 mln zł przychodów przy 40 mln zł zysku netto [fot.Marek Wiśniewski]
Zobacz więcej

Według prognoz przedstawianych przez Artura Jarzyńskiego, twórcy i ówczesnego szefa Green Capital City (GCC), właściciela korporacji Eco Car, w 2017 r. spółka miała mieć nawet tysięczną flotę i 190 mln zł przychodów przy 40 mln zł zysku netto [fot.Marek Wiśniewski]

— Pod koniec 2012 r., po krótkim due diligence, postanowiliśmy zminimalizować ryzyko poprzez pożyczkę zabezpieczoną na majątku właścicieli GCC, która, po dokładniejszym zbadaniu kondycji spółki, miała być skonwertowana na akcje GCC. Pożyczyliśmy 1,5 mln zł, potem miało być kolejne 1,5 mln zł. W efekcie mieliśmy dostać 35 proc. udziałów za 3 mln zł — wyjaśnia Ryszard Stolarski i zaraz przechodzi do wyjaśnienia, jak splot niekorzystnych dla niego wydarzeń zaprowadził go do spotkania z Piotrem Wiśniewskim, prezesem giełdowego W Investments.

Ściana negocjacji

Spotkanie z właścicielem giełdowego funduszu było elementem negocjacji w sprawie spłaty długu GCC wobec Immo-Lux. W końcu 2012 r. firma Ryszarda Stolarskiego wypowiedziała bowiem GCC umowę pożyczki. Dlaczego cierpliwości pożyczkodawcy i potencjalnemu inwestorowi starczyło ledwie na miesiąc?

— Gdy zaczęliśmy bliżej analizować sytuację w GCC, okazało się, że pieniądze nie idą na rozwój, tak jak się umawialiśmy, lecz na spłatę pilnych długów. Bywało tak, że w siedzibie GCC odłączano prąd, a leasingodawca zabierał taksówki. Tam potrzeba było o wiele więcej niż kilka milionów złotych na wyjście na prostą. Postanowiliśmy się wycofać. Co innego bowiem było na papierze, a co innego w rzeczywistości — tłumaczy Ryszard Stolarski.

W chwili wypowiedzenia umowy pożyczki spółka Artura Jarzyńskiego znalazła się pod ścianą. To wtedy zaczął on negocjacje z Piotrem Wiśniewskim, który w tym czasie sondował nastroje u wierzycieli GCC.

— Pan Wiśniewski spotykał się ze mną i sugerował, że w razie inwestycji w GCC jest w stanie spłacić jedynie jakąś część należności wobec Immo-Lux. Konkretna propozycja jednak nie padła, być może była to gra na czas — uważa Ryszard Stolarski.

Obietnice i ofensywa

Negocjacje tkwiły w martwym punkcie, a tymczasem głównym udziałowcem GCC została cypryjska Erlizima, o której powiązaniach z Piotrem Wiśniewskim i W Investments pisaliśmy w grudniu 2013 r. Jednak nie oznaczało to początku rozwiązywania sprawy roszczeń Immo-Lux. Wręcz przeciwnie.

— Postanowiliśmy odzyskiwać należności na majątku państwa Jarzyńskich, założycieli GCC. Samo GCC to trup z długami, wszystkie operacje taksówkowe prowadzi nowa spółka, Eco Car SA, a państwo Jarzyńscy ukrywają się z majątkiem — mówi właściciel firmy Immo-Lux.

Artur Jarzyński przyznaje, że długi wpędziły go w poważne kłopoty. Zapowiada jednak ofensywę prawną zarówno wobec Stolarskiego, jak i Wiśniewskiego. — Kto po miesiącu wypowiada pożyczkę na taką kwotę? I nagle po wypowiedzeniu z nieba spada pan Wiśniewski. Jakoś za dużo tu zbiegów okoliczności — twierdzi Artur Jarzyński. Według obietnic Piotra Wiśniewskiego, podmioty z nim związane miały zainwestować w GCC nawet kilkanaście milionów złotych.

— Jako W Investments nie mamy nic wspólnego z Eco Car i GCC — twierdzi Piotr Wiśniewski. Według informacji „PB”, odcięty od balastu długów Eco Car wciąż jest pod kreską, ale poprawia rentowność. Prokurentami spółki są prawnicy współpracujący z firmami związanymi z Piotrem Wiśniewskim.

American dream
Do 35-letniego Piotra Wiśniewskiego należy cypryjski W Investments Holdings, kontrolujący kilkanaście innych spółek, m.in. giełdowy fundusz W Investments. Ma on także pośrednio udziały m.in. w spółce deweloperskiej Platinium Properties Group oraz telekomunikacyjnej i Tele-Polska, która jest dysponentem numeru telefonicznego do zamawiania taksówek Eco Car. Piotr Wiśniewski jest absolwentem George Washington University i to w USA, jeszcze jako nastolatek, zaczął zarabiać pierwsze większe pieniądze. Prywatnie jest zapalonym narciarzem i tenisistą oraz smakoszem win.
© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Karol Jedliński

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Inne / Wizjonerskie taxi odjechało wierzycielom