Wojna zachwiała filarami gospodarek świata

Mikołaj Śmiłowski
opublikowano: 2022-05-26 20:00

Rosja przypuściła atak tylko na Ukrainę, jednak długoterminowe konsekwencje dotyczą wielu państw, a sytuacja na rynkach pozostaje napięta.

Przeczytaj artykuł i dowiedz się:

  • jakie skutki będą mieć zaburzenia w eksporcie żywności z Rosji i Ukrainy,
  • dlaczego sektorowi technologicznemu przybyło problemów,
  • jaki jest czarny scenariusz związany z wysokimi cenami ropy naftowej.
Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

Inwazja Rosji na Ukrainę, która rozpoczęła się 24 lutego 2022 r., była zaskoczeniem zarówno dla przedsiębiorców, jak i inwestorów. W krótkim czasie musieli oni dostosować strategie do nagle zmieniających się warunków rynkowych. Mimo że po trzech miesiącach wiadomo już, które sektory najbardziej ucierpią w wyniku konfliktu za wschodnią granicą NATO, długoterminowe skutki mogą okazać się problematyczne dla najbardziej strategicznych obszarów światowych gospodarek.

Według Banku Światowego PKB Ukrainy skurczy się w 2022 r. o 45 proc. Rosja, która przestała publikować dane finansowe, również jest kandydatem do głębokiej recesji. Na tym jednak się nie kończy, gdyż Europa oraz Stany Zjednoczone, dotychczas walczące ze skutkami pandemicznego spowolnienia mają coraz mniejsze szanse na utrzymanie wzrostu gospodarczego. Skutki niedoborów żywności, zaburzonych łańcuchów dostaw oraz drogich surowców energetycznych chwieją rynkami finansowymi.

Trudności w eksporcie

Negatywne skutki wojny dla rynku żywności były najmniej oczywiste i zaczęły objawiać się z czasem. Przed rosyjską inwazją, Ukraina byłą odpowiedzialna za 30 proc. światowej produkcji oleju słonecznikowego, 30 proc. pszenicy i 20 proc. jęczmienia. Natomiast Rosja była jednym z głównych eksporterów zbóż i mimo że nie nałożono sankcji na jej eksport, problemy ekonomiczne Federacji uniemożliwiają realizację zamówień.

Szacuje się, że w krajach, które w 2021 r. importowały ponad 40 proc. pszenicy z Ukrainy i Rosji żyje ok. 550 mln ludzi. Są to kraje uboższe.

Michał Szymański
prezes VIG/C-Quadrat TFI

Producenci z innych państw mogą zwiększyć podaż, aby zniwelować straty wywołane przez wojnę, na to jednak potrzeba czasu. Jak pokazała pandemia, łańcuchów sprzedażowych oraz procesów produkcyjnych budowanych latami nie sposób odtworzyć w kilka miesięcy. Szczególnie w sytuacji, gdy problemów jest wiele - oprócz zboża brakuje również nawozów kluczowych do jego uprawy.

- Ukraina przez pierwsze 20 dni maja wyeksportowała 643 tys. ton zbóż, głównie kukurydzy, w porównaniu z 1,8 mln ton w tym samym okresie rok temu. Szacuje się, że w krajach, które w 2021 r. importowały ponad 40 proc. pszenicy z Ukrainy i Rosji żyje ok. 550 mln ludzi. Są to kraje uboższe - odpowiadają za mniej niż 4 proc. światowego PKB - głównie położone na Bliskim Wschodzie i w Afryce oraz bezpośredni sąsiedzi Rosji, jak Gruzja czy Armenia. Mówimy o bardzo dużej niestabilności, zarówno jeśli chodzi o wzrost cen, jak i problemy społeczne. Trzeba ponadto pamiętać o wysokich cenach nawozów rolniczych - mówi Michał Szymański, prezes VIG/C-Quadrat TFI.

Od 24 lutego 2022 r. ceny pszenicy wzrosły o 30 proc., oleju słonecznikowego o 50 proc., a nawozów o prawie 200 proc. Wpłynie to na ceny żywności w długim terminie i umocni trend obserwowany od rozpoczęcia popandemicznego stymulowania gospodarek przez banki centralne.

Weź udział w “XIX Forum Polskich Menedżerów Logistyki - POLSKA LOGISTYKA” >>

- Wysokie ceny produktów rolnych to dodatkowa presja inflacyjna. Ceny żywności na świecie już osiągnęły najwyższy poziom od 2011 r. To z kolei zwiększa presję na wzrost płac, szczególnie w grupie osób o najniższych dochodach. Będzie to w najbliższym czasie zmniejszać rentowność firm opierających swe zatrudnienie na tej grupie – dodaje Michał Szymański.

Marzenia o dostawie

Pandemia koronawirusa poplątała łańcuchy dostaw, a działania militarne Rosjan nie pozwalają na powrót do normalności. Morze Czarne jest zamknięte dla statków komercyjnych, gdyż obecność rosyjskiej marynarki wojennej uniemożliwia firmom logistycznym uzyskanie jakiegokolwiek ubezpieczenia. Przedsiębiorstwa mogą co prawa transportować towary nie objęte sankcjami przez teren Federacji Rosyjskiej, jednak najprawdopodobniej przestaną to robić po wypełnieniu kontraktów.

- Zakłócenia dostaw, wynikające z nałożonych na Rosję sankcji, presji opinii publicznej czy niedrożności szlaków transportowych drogą morską z ukraińskich portów nad Morzem Czarnym przekładają się na wzrost cen towarów, głownie energetycznych i rolnych oraz związanych z rolnictwem, takich jak nawozy, których oba kraje są znaczącymi eksporterami - mówi Radosław Piotrowski, prezes Rock Solid Investments.

Poprzez zaburzenie procesów logistycznych wojna wpływa na sytuację prawie każdej spółki. Mocno obrywa się sektorowi technologicznemu, który przez ostatnie dwa lata nękany był problemami z dostawami z Chin. Teraz oprócz zamknięcia kolejnej ścieżki transportu szkodzi mu dekoniunktura.

- Kanał morski używany do eksportu jest zablokowany. Bezpośrednio dotyka to spółki działające w obszarze towarów rolnych czy surowców energetycznych, natomiast pośrednio wpływa właściwie na wszystkie sektory. Wzrost inflacji, którego konsekwencją jest jastrzębia polityka monetarna banków centralnych oraz pogorszenie ogólnych perspektyw makroekonomicznych sprawiają, że najbardziej cierpią sektory wrażliwe na zmiany w koniunkturze. Przykładem są sektory technologiczny czy konsumencki cykliczny, a więc najwięksi beneficjenci popandemicznego ożywienia w gospodarce – dodaje Radosław Piotrowski.

Czarne złoto

Rosja jest trzecim największym producentem ropy i zgodnie z obowiązującymi sankcjami wiele państw stara się ograniczyć import surowca z tego państwa, aby pozbawić je stałego przychodu. Tyle że wzrost cen ropy skutkuje tym, że Rosja nadal zasilana jest dość pokaźnym zastrzykiem gotówki. Cena baryłki Brent utrzymuje się na poziomie 110 USD, nienotowanym od ośmiu lat.

Jeśli cena baryłki będzie utrzymywała się na obecnym poziomie, realnym scenariuszem jest wprowadzenie w Europie całkowitego zakazu importu rosyjskiego czarnego złota. Pozbawiłoby to Kreml kluczowych środków, podbijając jednak ponownie cenę ropy na rynkach zachodnich. Ropa to surowiec dostarczający około 33 proc. energii pierwotnej, który wpływa na koszty większości przedsiębiorstw.

- W scenariuszu negatywnym rosyjska ropa podlega embargu, a kraje OPEC nie zwiększają wydobycia i nie chcą ponosić dodatkowych kosztów ze względu na nowe inwestycje, ponieważ klimat polityczny nie sprzyja inwestowaniu w infrastrukturę naftową przy transformacji energetycznej. Taki scenariusz nakreślił prezes Saudi Aramco: wysoce nieprzychylna polityka dla kopalin powoduje, że świat może stanąć w obliczu kryzysu naftowego, co może być również próbą wywierania nacisku na polityków. Wtedy ceny ropy mogłyby znaleźć się na o wiele wyższych poziomach, rzędu nawet 150-200 USD za baryłkę - dodaje Daniel Kostecki z Conotoxii.