Czytasz dzięki

Worek Kości nie da się pogrzebać

opublikowano: 08-10-2020, 18:37

Renata Kuryłowicz znała od podszewki biznes wydawniczy i osiągnęła w nim niemal wszystko. Zdecydowała się jednak odejść z branży i stworzyć miejsce inne niż wszystkie. Koktajl bar powstały… z fascynacji kryminologią.

Pomysł na biznes. Renata Kuryłowicz to właścicielka i spiritus movens Worka Kości, a także twórczyni pierwszego w Polsce domu burleski.

Historyk sztuki, pasjonatka, znawczyni i wydawczyni Stephena Kinga w Polsce, wielbicielka czarnego humoru, tatuaży, entuzjastka strzelania snajperskiego, Renata z Worka (tak nazywa się jeden z prowadzonych przez nią profili w mediach społecznościowych) otworzyła koktajl bar –Worek Kości. To jej całkowicie autorski projekt. Miejsce łamiące tabu i… zdecydowanie nie dla dzieci. Bo nie dla nich są mroczne wnętrza, czaszki na barze, wykłady o śmierci, wyrafinowane drinki, ani burleska, które tu można znaleźć.

– Zawsze fascynowała mnie śmierć. Klimaty kryminologiczne towarzyszyły mi również w pracy wydawniczej. Stąd temat przewodni i nazwa koktajl baru, która pochodzi od tytułu mojej ulubionej, bardzo kobiecej powieści Stephena Kinga – ujawnia Renata Kuryłowicz.

Nauka na błędach

Koncept koktajlowy. Worek Kości w stołecznym Śródmieściu otworzył podwoje w 2017 r.

Kiedy po śmierci męża Andrzeja Kuryłowicza, twórcy jednego z największych w Polsce wydawnictw – Albatrosa, musiała zająć się firmą, nie ukrywała, że będzie to tylko etap w jej życiu.

– Chciałam robić coś własnego, co stworzę od podstaw. Początkowo myślałam o księgarni autorskiej – przed Albatrosem pracowałam w kilku wydawnictwach, w tym w Świecie Książki. To było coś, na czym naprawdę się znałam, ale uznałam, że w Warszawie nie ma już miejsca na taki biznes. Zdecydowałam się na nietypowy koktajl bar. Pomysł ewoluował, dochodziły kolejne elementy, to wszystko składało się w spójną całość  – mówi Renata Kuryłowicz.

Tak pojawił się wspomniany mroczny wystrój, muzyka na żywo, wysokoprocentowe alkohole, burleska i… wykłady o tematyce kryminologicznej, które odegrały szczególną rolę w czasie lockdownu. Wszystkie te elementy znalazły dom w zabytkowej kamienicy na warszawskiej ulicy Bagatela. Worek Kości otworzył podwoje 19 października 2017 r. Renata Kuryłowicz zainwestowała w niego 1 mln zł. Pomysł chwycił, i to dość szybko. Choć koncepcja Worka była przemyślana, a założycielka miała doświadczenie biznesowe, nie obyło się bez niespodzianek.

– Branża gastronomiczna jest kapryśna i rządzi się własnymi prawami – przyznaje Renata Kuryłowicz.

Co było najtrudniejsze na początku?

– Rynek pracownika, a zwłaszcza specyfika rynku pracownika w gastronomii. Barmani i kelnerzy byli przyzwyczajeni, że jednego dnia pracują w jednym miejscu, a następnego już w kolejnym. Po drodze boleśnie uczyłam się na błędach, ale teraz mam zespół, jakiego ze świecą szukać – twierdzi Renata Kuryłowicz.

Nomen omen. Wystrój lokalu jest bardzo spójny. Właścicielka z całego świata ściąga gadżety - kufle czaszki, łyżeczki w kształcie kości, kościotrupy itp. Fot. Marek Wiśniewski.

Cyfrowy koktajl bar

Nie tylko bar. W Worku Kości odbywa się wiele imprez. Fot. ARC

Udało się. Worek Kości zapełniał się co wieczór, dorobił się własnej oddanej społeczności, w programie rozrywkowym pojawiały się kolejne atrakcje. Aż nadeszła pandemia i wszystkie lokale w Polsce musiały zamknąć podwoje. Wiele z nich prawie natychmiast rozpoczęło zbiórki pieniędzy w internecie. Za wpłaty często oferowano vouchery do wykorzystania po powrocie „normalności.

– My też założyliśmy zrzutkę, choć zdecydowaliśmy się na to dość późno. Goście wpłacali pieniądze z czystej sympatii, nie chcąc nic w zamian – mówi Renata Kuryłowicz.

Sama zrzutka jednak nie wystarczyłaby do przetrwania najtrudniejszego okresu.

Puls Biznesu po godzinach
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
×
Puls Biznesu po godzinach
autor: Marcin Goralewski
Wysyłany raz w tygodniu
Marcin Goralewski
Newsletter, który pozwoli odpocząć od codziennych newsów. Sylwetki ludzi biznesu, trendy, reportaże i podcasty
ZAPISZ MNIE
Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Administratorem Pani/a danych osobowych będzie Bonnier Business (Polska) Sp. z o. o. (dalej: my). Adres: ul. Kijowska 1, 03-738 Warszawa. Nasz telefon kontaktowy to: +48 22 333 99 99. Nasz adres e-mail to: rodo@bonnier.pl. W naszej spółce mamy powołanego Inspektora Ochrony Danych, adres korespondencyjny: ul. Ludwika Narbutta 22 lok. 23, 02-541 Warszawa, e-mail: iod@bonnier.pl. Będziemy przetwarzać Pani/a dane osobowe by wysyłać do Pani/a nasze newslettery. Podstawą prawną przetwarzania będzie wyrażona przez Panią/Pana zgoda oraz nasz „prawnie uzasadniony interes”, który mamy w tym by przedstawiać Pani/u, jako naszemu klientowi, inne nasze oferty. Jeśli to będzie konieczne byśmy mogli wykonywać nasze usługi, Pani/a dane osobowe będą mogły być przekazywane następującym grupom osób: 1) naszym pracownikom lub współpracownikom na podstawie odrębnego upoważnienia, 2) podmiotom, którym zlecimy wykonywanie czynności przetwarzania danych, 3) innym odbiorcom np. kurierom, spółkom z naszej grupy kapitałowej, urzędom skarbowym. Pani/a dane osobowe będą przetwarzane do czasu wycofania wyrażonej zgody. Ma Pani/Pan prawo do: 1) żądania dostępu do treści danych osobowych, 2) ich sprostowania, 3) usunięcia, 4) ograniczenia przetwarzania, 5) przenoszenia danych, 6) wniesienia sprzeciwu wobec przetwarzania oraz 7) cofnięcia zgody (w przypadku jej wcześniejszego wyrażenia) w dowolnym momencie, a także 8) wniesienia skargi do organu nadzorczego (Prezesa Urzędu Ochrony Danych Osobowych). Podanie danych osobowych warunkuje zapisanie się na newsletter. Jest dobrowolne, ale ich niepodanie wykluczy możliwość świadczenia usługi. Pani/Pana dane osobowe mogą być przetwarzane w sposób zautomatyzowany, w tym również w formie profilowania. Zautomatyzowane podejmowanie decyzji będzie się odbywało przy wykorzystaniu adekwatnych, statystycznych procedur. Celem takiego przetwarzania będzie wyłącznie optymalizacja kierowanej do Pani/Pana oferty naszych produktów lub usług.

– Sprzedawaliśmy kawę na wynos i premiksy do drinków, bo nie można sprzedawać na wynos alkoholu. Przede wszystkim chcieliśmy, żeby klienci wiedzieli, że wciąż działamy, że się nie poddajemy – mówi „Matka Worka”.

Przebojem okazało się jednak przeniesienie do sieci działalności, która wyróżnia Worek szczególnie, czyli wykładów kryminologicznych. Renata Kuryłowicz, zapraszając wykładowców, początkowo wykorzystywała sieć znajomości jeszcze z czasów wydawniczych. Teraz sieć jest tak duża, że to do niej zwracają się np. telewizyjni twórcy, którzy poszukują ekspertów do swoich programów. Trzy najpopularniejsze tematy, które wciąż wracają do Worka, to wykłady z psychologii kłamstwa ekspertki od mowy ciała i profilerki Natalii Hofman, seryjni i wielokrotni mordercy  psychologa sądowego i profilera Łukasza Wrońskiego oraz profilowanie kryminalne psychologa i profilera Jana Gołębiowskiego.

– Wykłady online okazały się sukcesem zasięgowym, finansowym i frekwencyjnym. Niektóre trwały nawet po pięć godzin. Dotąd przyjeżdżają do nas klienci z różnych części Polski, którzy brali udział w naszych wykładach, i po wszystkim zapragnęli nas odwiedzić – mówi Reneta Kuryłowicz.

Nie obyło się jednak bez problemów. Wykłady transmitowano przez Facebooka, więc zdarzało się, że jego użytkownicy zgłaszali drastyczne treści i dochodziło do blokowania transmisji. Zdarzały się także ataki hakerskie.

– W tym czasie dowiedziałam się bardzo wiele o bezpieczeństwie w sieci. Jeśli kiedykolwiek będziemy znowu chcieli przenieść tę część działalności do internetu, będziemy wiedzieli, jak zrobić to skutecznie i bezpiecznie – zapewnia Renata Kuryłowicz.

Lockdown stał się także przyczynkiem do rozwinięcia kolejnej umiejętności – prowadzenia mediów społecznościowych. Renata robi to sama. Kiedy w barze niewiele mogło się wydarzyć, wiele się działo na profilu jej i Worka.

– Staliśmy się miejscem dla wielbicieli czarnego humoru, nie tylko dla naszych gości – mówi właścicielka Worka Kości.

Dodaje, że w przetrwaniu trudnego okresu bardzo jej pomógł sposób prowadzenia biznesu, który w gastronomii nie jest oczywisty.

– Okazało się, że mamy dobrą markę nie tylko wśród klientów, lecz także wśród dostawców. Nie mieliśmy żadnych długów, żadnych problemów z płynnością. To zaprocentowało – mówi założycielka koktajl baru.

Zaprocentowało też nietypowe dla gastronomii podejście do zatrudniania pracowników.

– Dzięki atutom, jakim były czyste konta i pracownicy na etatach, mogliśmy skorzystać z tarczy finansowej. Formalności nie były proste, ale się udało. Te pieniądze dotąd stanowią dla nas poduszkę finansową – podkreśla Renata Kuryłowicz.

Dla każdego. Można tu przyjść na stand up, promocję książki, slam poetycki, burleskę, koncert... Fot. ARC

Rozrywka ponad podziałami

Na scenie. Renata Kuryłowicz uważa burleskę za piękną, zabawną, przewrotną, wyzwalającą radość – performerek nie mogło więc zabraknąć w Worku Kości.

Nie od razu po rozluźnieniu obostrzeń w Worku Kości wszystko wróciło do normy. Ludzie bali się wychodzić w poszukiwaniu rozrywki, panował szum informacyjny, wiele osób obawiało się, że w lokalu trzeba np. siedzieć w maseczce. Najtrudniej było wrócić z muzyką na żywo, bo dyskoteki, kluby, koncerty wciąż figurują wysoko na liście potencjalnych ognisk zakażeń.

– To się powoli zmienia. Stopniowo przywracamy wszystko, co oferowaliśmy poprzednio. Tego oczekują nasi klienci – zapewnia Renata Kuryłowicz.
Wróciły więc wykłady kryminologiczne, na które – co ciekawe – przychodzą głównie kobiety. A im bardziej drastyczny temat, tym ich przewaga większa. Wróciła burleska, na którą przychodzą panowie i panie. Wśród polskich gwiazd burleski są Red Juliette, Lillet L’Amour, Juicy Jane, Miss Mistress, Cirque Himerus, Coco de Chocolat, Vincent Grotesque, Lily Frou, a bywają też zagraniczne. Wracają koncerty, degustacje drinków, stand-upy.

Czy pandemia coś zmieniła w Worku?

– Musimy od nowa uczyć się naszych gości i ich potrzeb. Jestem w Worku co wieczór. Przed pandemią goście oczekiwali nowości i my te nowości staraliśmy się wprowadzać. Teraz chcą raczej poczucia bezpieczeństwa, chcą, żeby u nas było jak zwykle. Potrzebują czarnego humoru, burleski i rozrywki. I my zamierzamy im to dawać. Uważam, że dobra rozrywka może wyzwolić Polaków od podziałów i wzajemnej niechęci – konkluduje Renata z Worka.
 
W płomieniach. Na scenie Worka Kości można zobaczyć nawet akrobacje cyrkowe i... ogień. Fot. ARC

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Katarzyna Latek

Polecane