Na otwarciu za papiery spółki, kontrolowanej prze Zygmunta Solorza, płacono 13,47 zł. To o 7,8 proc. więcej, niż wynosiła cena emisyjna. Później cena trochę spadła, przejściowo nawet do 12,87 proc. (+3 proc.), ale po dwóch godzinach sesji powróciła nieco poniżej otwarcia. Tuż przed południem obroty przekroczyły 115 mln zł.
Cena na poziomie ok. 13,30 zł oznacza, że inwestorzy wyceniają Cyfrowy Polast na blisko 3,6 mld zł. Dla wyniku netto za 2007 r. (113,4 mln zł), wskaźnik C/Z równy jest 31,5. To już całkiem sporo, nawet jeśli wziąć pod uwagę, że to wciąż o kilkanaście procent mniej, niż wynosi mediana wskaźników siedmiu zagranicznych platform cyfrowych (DirecTV, BSkyB, EchoStar, Premiere, Astro All Asia, Dish Network i Sogecable). Akcje będą miały więc szanse na wzrost tylko wtedy, kiedy realne stawać się będą ambitne prognozy na 2008 r. Konsorcjum oferujących biur maklerskich szacuje, że CP zarobi w tym roku 260 mln zł (+130 proc.), co oznacza, że tzw. przyszły wskaźnik C/Z równy jest 13,7. To już atrakcyjny poziom i znów kilkanaście procent mniej, niż wynosi wycena konkurentów.
Cyfrowy Polsat jest jednocześnie notowany z wyraźną wskaźnikową premią wobec krajowego operatora kablowego, Multimediów. Analitycy tłumaczą ją wyższym oczekiwanym tempem rozwoju debiutanta. Jego przychody mają w tym roku wzrosnąć o 38 proc. (wobec kilkunastu procent, zapowiadanych przez Multimedia).
Proporcje te są odwrotne, jeśli obliczyć relację kapitalizacji spółek do
liczby posiadanych przez nie klientów. Abonent Cyfrowego Polsatu wart jest ok.
1,6 tys. zł, a Multimediów – ponad 2,1 tys. zł. Różnicę na korzyść operatora
tłumaczy wyższy przeciętny przychód na klienta (tzw. ARPU) i wyższa marża EBITDA
spółki. Oscyluje ona wokół 50 proc., tymczasem dla Cyfrowego Polsatu wyniosła
ona 22 proc. w 2007 r., a w tym roku ma wzrosnąć do 32 proc.