Współczesny Lodzermensch wypełnia miasto muzyką

opublikowano: 09-09-2022, 14:00
Play icon
Posłuchaj
Speaker icon
Close icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl

Nagrał z raperami „Prząśniczki”, hymn Łodzi, i stworzył w pandemii eksperymentalny teledysk do piosenki Depeche Mode. Tomasz Gołębiewski, koncertmistrz Filharmonii Łódzkiej, żadnej muzyki się nie boi, a po godzinach zmienia się w rzutkiego menedżera, organizując muzyczne lato w mieście. W lipcu i sierpniu na koncerty do Łodzi zjeżdżają najwybitniejsi artyści jazzu i muzyki klasycznej.

Koncert w Manufakturze:
Koncert w Manufakturze:
Moje projekty edukują muzycznie. Biała Fabryka przyciąga miłośników klasyki, rocka czy jazzu, a Mały Rynek Jazzowy Manufaktury – wytrawnych fanów muzyki synkopowanej. Uważam, że wypełniamy miejską niszę – podkreśla Tomasz Gołębiewski, koncertmistrz Filharmonii Łódzkiej, organizator letnich festiwal w Łodzi.
K.Jarczewski

Usłyszał kiedyś, że jest najbardziej uśmiechniętym muzykiem Filharmonii Łódzkiej. Uważa się za niespokojnego ducha kochającego muzykę i Łódź. Tymi dwiema pasjami stara się zarażać artystów i publiczność. W tym celu powstała Grohman Orchestra, zespół 13 muzyków związanych z filharmonią nazwany na cześć Henryka Grohmana, jednego z najważniejszych łódzkich fabrykantów.

– Jestem muzykiem tzw. klasycznym, ale nie odcinam się od innych gatunków: jazzu, popu, rapu. Przecież Johann Strauss, od którego utworów Grohman Orchestra zaczynała koncertowe życie, komponował muzykę rozrywkową swoich czasów – taki ówczesny pop. Cztery lata temu nagraliśmy płytę „Klasyka polskiej rozrywki”, do której spośród 80 zaproponowanych utworów melomani wybrali 20, uznając je za największe hity. Stworzyliśmy tę płytę wspólnie ze słuchaczami. Mamy nadzieję, że z naszymi pomysłami dotrzemy do melomanów w całej Polsce, przecież w ucho wpadają zarówno Lombard i Perfect, jak Vivaldi i Strauss. To, co melodyjne, zawsze można nucić pod prysznicem, niezależnie od czasu powstania utworu – mówi Tomasz Gołębiewski, koncertmistrz Filharmonii Łódzkiej.

Melodie z fabryk

Klimatycznie:
Klimatycznie:
Publiczność przyciąga też oprawa koncertów – w Białej Fabryce postawiono scenę na brukowanym dziedzińcu między ceglanymi murami. Wystąpił na niej m.in. Gary Guthman Quartet.
Krzysztof Jarczewski

Latem organizuje koncerty o odmiennej specyfice: Geyer Music Factory w Białej Fabryce Ludwika Geyera, w której dziś mieści się Centralne Muzeum Włókiennictwa, Manu Summer Jazz Sundays w Manufakturze, czyli dawnym fabrycznym imperium Izraela Poznańskiego, i Piotrkowska kameralnie na głównej ulicy Łodzi.

– Na dziedzińcu Białej Fabryki fanów gromadzą nie tylko gatunki i style muzyczne czy nazwiska wykonawców, lecz także niesamowity klimat koncertów granych na scenie postawionej na fabrycznym brukowanym dziedzińcu między ceglanymi murami – mówi Tomasz Gołębiewski.

Festiwal Geyer Music Factory jest organizowany od 2009 r., zagrano już niemal 100 koncertów. Wystąpili m.in.: Grzegorz Turnau, Anna Maria Jopek, Ania Rusowicz, Monika Kuszyńska, rodzina Waglewskich, Orkiestra Dęta Kopalni Staszic i znani aktorzy. Latem tego roku odbyły się trzy koncerty. Wystąpili saksofonista Henryk Miśkiewicz z córką – wokalistką Dorotą Miśkiewicz, swoje 70. urodziny świętował Gary Guthman – amerykański trębacz i kompozytor, a Mietek Szcześniak & Joanna Gajda Quartet zaprosili na „Jazz dla dzieciaków” z udziałem chórków łódzkich dzieci.

Urodziny:
Urodziny:
15 lipca Tomasz Gołębiewski zapraszał publiczność na koncert Garego Guthmana na dziedzińcu Białej Fabryki. Amerykański artysta świętował w Łodzi swoje 70. urodziny.
Krzysztof Jarczewski

Podczas plenerowych koncertów na Piotrkowskiej można posłuchać wszystkiego – od muzyki klasycznej po swing, jazz i smooth.

– Stali bywalcy przychodzą dużo wcześniej, by zająć miejsca na leżakach, a wiele osób tańczy przy muzyce na żywo – opowiada Tomasz Gołębiewski.

Tego lata miłośnicy jazzu spotykali się w niedziele w Manufakturze już po raz 12.

– Wspominaliśmy wielkich artystów sceny jazzowej, którzy odeszli w ostatnim roku – Macieja Strzelczyka, Jerzego Dudusia Matuszkiewicza, Wojciecha Karolaka, Zbigniewa Namysłowskiego – wylicza organizator festiwalu.

Artysta menedżerem

Trio na Piotrkowskiej:
Trio na Piotrkowskiej:
Koncert zespołu Tara Gayan, który tworzą Agnieszka Mendel, Maciej Hanusek i Michał Brańka. Artystów inspirują dalekowschodni muzycy, poeci i filozofowie.
K.Jarczewski

Aby zorganizować te przedsięwzięcia, muzyk musiał się wykazać umiejętnościami menedżerskimi. Od 1996 r. prowadzi impresariat artystyczny Q4Q.

– Wymyśliłem nazwę będącą skrótem od Quality for Qulture, czyli jakość dla kultury, choć nikt mnie jeszcze nie zapytał, co znaczy Q4Q. Potrzeba impresariatu zrodziła się, gdy współtworzyłem Rubinstein Quartet. To były czasy wysyłania faksem z poczty dokumentów dotyczących koncertów. Nikt nie marzył wtedy o komputerze w domu – wspomina Tomasz Gołębiewski.

Wtedy odkrył, że organizowanie koncertów coraz bardziej mu się podoba. Przez lata wyrobił też kontakty z menedżerami artystów i ekipami technicznymi, z którymi teraz stale współpracuje.

– Znam rynek, potrzeby muzyków, stawki, honoraria, oczekiwania. Krótko mówiąc, nie dam sobie pewnych rzeczy wmówić. Co nie znaczy, że nie przeżywam irytacji, próbując łączyć światy artystów, sponsorów, mediów, specjalistów od promocji. To jednak norma w tej branży, niezmienna od lat, przecież 100 lat temu artyści też szukali mecenasów. Dziś rośnie świadomość, że produkt niezależnie od branży potrzebuje promocji – dotyczy to również artystów – mówi Tomasz Gołębiewski.

Swing:
Swing:
Gary Guthman – amerykański trębacz, kompozytor, aranżer i dyrygent – prezentuje zarówno muzykę swingową kompozytorów amerykańskich, jak i polskich twórców, takich jak Władysław Szpilman czy Bronisław Kaper.
Krzysztof Jarczewski

Żeby móc aplikować o wsparcie z miasta, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego czy z Narodowego Centrum Kultury, trzeba zaplanować program na lato przyszłego roku już teraz, we wrześniu. Każdy projekt jest inaczej finansowany – Geyer Music Factory częściowo z biletów, częściowo z Urzędu Miasta Łodzi. Manufaktura jako prywatny przedsiębiorca w pełni finansuje koncerty tzw. kultury wysokiej, których organizacja wspiera też restauratorów. Piotrkowska kameralnie to część projektu, który ma ożywiać główną ulicę Łodzi w dni powszednie. Jego partnerem jest Łódzkie Centrum Wydarzeń.

Muzyczna edukacja

Pożegnanie lata:
Pożegnanie lata:
Ostatnim koncertem podczas tegorocznego Manu Summer Jazz był występ Pawła Serafińskiego, kompozytora i aranżera. Muzyk zagrał dla łodzian w niedzielę 30 sierpnia.
K.Jarczewski

Tomasz Gołębiewski nie kryje, że na koncerty zaprasza wykonawców muzyki, którą lubi. Lubi też jej twórców, a z wieloma od lat utrzymuje koleżeńskie relacje.

– Moje projekty edukują muzycznie. Publiczność naszych koncertów to zdecydowanie czterdzieści plus. Nie są masowymi odbiorcami obecnego w mediach popu, lecz ludźmi, którzy czują dobrą muzykę. Przychodzą, wiedząc, czego chcą. Biała Fabryka przyciąga miłośników klasyki, rocka czy jazzu, a Mały Rynek Jazzowy Manufaktury – wytrawnych fanów muzyki synkopowanej. Uważam, że wypełniamy miejską niszę – podkreśla organizator festiwali.

Miasto z duszą:
Miasto z duszą:
Podczas Podyplomowych Studiów Menedżerów Kultury na SGH w Warszawie usłyszałem, że Łódź jest postrzegana jako miejsce z największym potencjałem do rozwijania działań kulturalnych, bo nasze miasto wciąż jest otwarte na nowe – mówi Tomasz Gołębiewski.
K.Jarczewski

Lodzermensch to pojęcie, które dotyczyło twórców Łodzi przemysłowej z czasów ziemi obiecanej niezależnie od ich pochodzenia, języka, religii – pracowitych, przedsiębiorczych, głodnych sukcesów, a jednocześnie stawiających szkoły, kościoły, szpitale. Udowadniali, że budowanie biznesu łączy ponad różnicami.

– Tak, czuję się współczesnym Lodzermenschem. Gdy tworzyliśmy Grohman Orchestrę, wiedziałem, że podstawą będzie poczucie wspólnoty połączone z celem, jakim jest dzielenie się muzyką. Podczas Podyplomowych Studiów Menedżerów Kultury na SGH w Warszawie usłyszałem, że Łódź jest postrzegana jako miejsce z największym potencjałem do rozwijania działań kulturalnych, bo nasze miasto wciąż jest otwarte na nowe. Gdy powstawał Rubinstein Quartet, na użycie nazwiska artysty otrzymaliśmy pozwolenie od jego córki Ewy. Wystarczyło poprosić. Prawdopodobnie byliśmy jedyną instytucją w Polsce, która miała wtedy akt notarialny ze zgodą na wykorzystywanie tego nazwiska. I do dziś pamiętam jej słowa: „Łódź jest miastem, które ma duszę”. Lodzermensch zobowiązuje – trzeba o tę duszę dbać – podsumowuje twórca.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Polecane