Wybory – oby tylko nie 13 października

opublikowano: 17-06-2019, 22:00

Wybory do Parlamentu Europejskiego z każdym dniem schodzą na plan coraz dalszy, ich wątek ożywi się dopiero przy okazji inauguracji kadencji 2 lipca w Strasburgu.

Z każdym dniem rozkręca się natomiast znacznie ważniejsza kampania do Sejmu i Senatu. Jarosław Kaczyński był łaskaw wyrazić wolę, aby wybory odbyły się w październiku. Życzenie prezesa jest podobną oczywistością, jak np. rozpoczęcie się jesieni we wrześniu etc. Otwarta pozostaje jedynie kwestia, którego października zagłosujemy.

Mecz z Macedonią Północną będzie tak emocjonujący, że grzechem byłoby skażenie 13 października wyborami.
Zobacz więcej

Mecz z Macedonią Północną będzie tak emocjonujący, że grzechem byłoby skażenie 13 października wyborami. fot  REUTERS-Ognen Teofilovski-Forum

Kodeks wyborczy do spółki z kalendarzem zrobiły nam w tym roku psikusa. Ustawowy okres 30-dniowy, w którym możliwe jest przeprowadzanie wyborów, standardowo obejmuje cztery niedziele. Tym razem jednak w 30 dniach zmieściło się ich aż pięć: 13, 20 i 27 października oraz 3 i 10 listopada. Dwa ostatnie terminy są czysto teoretyczne ze względu na bliskość Wszystkich Świętych oraz Narodowego Święta Niepodległości. Chociaż ten drugi dzień został kiedyś nachalnie wykorzystany — w 2006 r. ówczesny premier… Jarosław Kaczyński podtrzymał chory pomysł swego poprzednika Kazimierza Marcinkiewicza i zarządził wybory samorządowe na 12 listopada. Święto było zatem dniem ciszy wyborczej, ale w całym kraju niepodległościowe przemówienia wygłaszali i zdobywali punkty urzędujący wójtowie, burmistrzowie, prezydenci… Była to wyjątkowo nieczysta zagrywka, jej sprawca jest znany i dobrze, że po 13 latach sam wyklucza terminowe zbijanie głosowania z narodowym świętowaniem.

Pozostają zatem trzy niedziele październikowe. Na pierwszy rzut oka — wszystko jedno, w którą odbędą się wybory. Z punktu widzenia interesów państwa na pewno lepiej wcześniej niż później. W procedurze układania się izb parlamentu, powoływania rządu, pracy nad budżetem liczy się każdy tydzień. Dlatego z obozu tzw. dobrej zmiany słychać oczekiwanie wyborów już 13 października. Ze względów społecznych jednak ta pierwsza niedziela jest nie do przyjęcia. Otóż 13 października o godz. 20.45 piłkarska reprezentacja Polski gra z Macedonią Północną na PGE Narodowym. Będzie to mecz eliminacyjny ósmej rundy, potem zostaną jeszcze dwie rundy 16 i 19 listopada, ale może już w tej ósmej rozstrzygnie się awans Polski do finałów EURO 2020. Sztywny jest nie tylko sam dzień meczu, lecz także godzina — nie wchodzi w grę przesunięcie na godz. 18. Znaczy to tyle, że o 20.45 cała Polska zasiądzie przed kanałami sportowymi oraz oczywiście TVP 1. Niewyobrażalna społecznie byłaby sytuacja rozpoczęcia się o godz. 21.00 w kanałach informacyjnych wieczorów wyborczych, mających również wielką oglądalność i rozpalających emocje. Byłby to zdecydowanie o jeden grzybek za dużo.

Skoro termin UEFA jest sztywny, a wyborów ruchomy — wiadomo, kto musi się dostosować. Formalnym decydentem, który na początku sierpnia wyda postanowienie o zarządzeniu wyborów do Sejmu i Senatu jest prezydent RP, po wcześniejszej kontrasygnacie prezesa Rady Ministrów. Zakładam, że Andrzej Duda i Mateusz Morawiecki — którzy w razie sukcesu piłkarzy ścigają się na tweety, a prezydent lubi osobiście zajrzeć na stadion — wieczór 13 października 2019 r. oddadzą polskim kibicom. Najbardziej pasującym wszystkim terminem wyborów jest niedziela 20 października, zatem proponuję decydentom właśnie ją wpisać do postanowienia.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: JACEK ZALEWSKI

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu