Wybuchła ostra awantura o budżet

Bartosz Krzyżaniak
12-01-2006, 00:00

Dla PiS ceną za opóźnienie w pracach nad budżetem może być fotel marszałka Marka Jurka. Opozycja mówi o zamachu na demokrację.

Po sygnałach sugerujących chęć powrotu do koalicyjnych rozmów między PiS i PO, które pojawiły się dwa dni temu, premier Kazimierz Marcinkiewicz spotkał się wczoraj z Donaldem Tuskiem. Politycy nie ujawnili, czy rozmowa dotyczyła powrotu do idei budowania koalicji.

— To była bardzo dobra rozmowa o różnych sprawach i przede wszystkim o pracach nad budżetem — powiedział po spotkaniu Kazimierz Marcinkiewicz.

— Przekonywałem premiera do naszych poprawek, premier przekonywał do swojej wizji budżetu — wyjaśnił lider PO.

Dzień budżetu

Budżet zdominował wczoraj życie polityczne. Najpierw, na przedpołudniowym posiedzeniu, rząd przyjął projekt drugiej autopoprawki do budżetu. Jak tłumaczył premier, rząd znalazł 1,3 mld zł na wypłatę świadczeń wynikających z przyjętych przez parlament pod koniec 2005 r. ustaw, m.in. o becikowym.

Korekty dotyczą zwiększenia dochodów o 553,4 mln zł (m.in. z zysku NBP — 486,5 mln zł) oraz zmniejszenia wydatków o 746,6 mln zł — chodzi o mniejszą wpłatę do budżetu UE, która jest wynikiem korzystnego kursu euro względem złotego (521 mln zł), niższe wydatki z tytułu poręczeń i gwarancji udzielonych Agencji Rynku Rolnego i sektorowi stoczniowemu (127 mln zł) oraz oszczędności w administracji publicznej (98 mln zł).

W Sejmie od rana także mówiło się o budżecie, a dokładniej — o dacie głosowania. Harmonogram prac nad budżetem przewidywał, że głosowania miały nastąpić 14 stycznia, czyli w najbliższą sobotę. Tymczasem kilka dni temu pojawiły się pierwsze głosy o ewentualnym przełożeniu tej daty.

Na początku wczorajszego posiedzenia wicemarszałek Marek Kotlinowski z LPR złożył wniosek formalny, by nie zwlekać z pracami nad budżetem. Marszałek Marek Jurek nie zgodził się jednak na to, by został poddany pod głosowanie. Wszystkie kluby parlamentarne (z wyjątkiem PiS) uznały to za łamanie prawa.

— To zamach na demokrację — powiedział Wojciech Olejniczak, lider SLD.

Gdy marszałek próbował kontynuować obrady, na sali pozostali tylko posłowie PiS. Pozostali zajęli się zbieraniem podpisów pod wnioskiem o odwołanie marszałka Marka Jurka. Głosowanie za nim zapowiedziały wszystkie opozycyjne partie.

Opozycja odczytuje zachowanie PiS jako grę na zwłokę, której efektem mają być przedterminowe wybory.

— To szaleństwo — komentuje ten punkt widzenia premier.

Jednak prezes PiS nie wyklucza takiej ewentualności.

— Lepiej rozwiązywać sprawy w tym parlamencie. Ale nie boimy się wyborów. Albo porządna koalicja w tym parlamencie, albo wybory — deklaruje Jarosław Kaczyński.

Wieczorem wydarzył się incydent bez precedensu w dziejach Sejmu. Marek Kotlinowski pod nieobecność Marka Jurka zarządził głosowanie nad ponownie złożonym wnioskiem o przyśpieszenie prac nad budżetem, który został przyjęty stosunkiem 256 do 11!

Rynek jest spokojny

Na razie rynek pozostaje nieczuły na sejmowe zamieszanie.

— Wczoraj doszło do nieznacznego osłabienia złotego, jednak jego skala była tak niewielka, że trudno jednoznacznie stwierdzić, iż przyczyną były wydarzenia polityczne — uważa Katarzyna Zajdel-Kurowska, główna ekonomistka Banku Handlowego (BH).

Jej zdaniem, dotąd rynek ignorował ryzyko polityczne, a najważniejszą dla niego kwestią pozostaje budżet.

— Inwestorów nie interesuje jednak, kiedy posłowie będą nad nim głosować, lecz czy oddadzą głosy za jego przyjęciem — dodaje ekonomistka BH.

Dotąd zdecydowany sprzeciw wobec budżetu sygnalizował jedynie SLD. Pozostałe partie uzależniały poparcie budżetu od przyjęcia swoich poprawek.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Bartosz Krzyżaniak

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu

Puls Biznesu

Gospodarka / Wybuchła ostra awantura o budżet