Wysypisko oznacza rozrzutność

Grzegorz Nawacki
opublikowano: 15-05-2006, 00:00

Odpady z tworzyw sztucznych mogą się rozkładać nawet kilkaset lat. Aby się ich pozbyć, nie trzeba jednak czekać tak długo — można je efektywnie przetworzyć.

Polacy zużywają znacznie mniej tworzyw sztucznych niż przeciętny mieszkaniec UE. Niestety, nie wynika to z naszego nadzwyczajnego poziomu świadomości ekologicznej, lecz raczej z niskiego poziomu rozwoju gospodarczego, bo im bardziej rozwinięta gospodarka, tym więcej tworzyw sztucznych jest w użyciu. Wszelkie prognozy mówią jednak o rosnącym zapotrzebowaniu również w Polsce.

— Wykorzystywanie tworzyw sztucznych zawsze było korzystniejsze niż materiałów tradycyjnych. Mają wiele uniwersalnych właściwości zwiększających ich zakres użycia w wielu dziedzinach przemysłu — tłumaczy Wido Waelput, wiceprezes Basell Orlen Polyolefins.

Nie tylko składowanie

Nie można powstrzymać wzrostu ilości odpadów z tworzyw sztucznych, dlatego ważne jest, by rozwijać możliwości ich przetwarzania.

— Tworzywa sztuczne można łatwo i wydajnie przetwarzać z powrotem na tworzywo — zauważa Jakub Tyczkowski z firmy Rekopol Organizacja Odzysku.

Produkcja tworzyw sztucznych w dużej mierze opiera się na ropie naftowej. Jej rosnąca cena oznacza wzrost ceny tworzyw. Do produkcji tworzyw z recyklingu potrzeba znacznie mniej ropy, więc uzyskane tworzywo jest tańsze od pierwotnego. Równie ważne są względy ekologiczne, czyli zmniejszenie ilości odpadów, które w naturalnym środowisku rozkładałyby się przynajmniej kilkadziesiąt lat.

Na szczęście nie jesteśmy skazani na składowanie odpadów na wysypiskach. Można je spalać i uzyskać w ten sposób energię. Obecnie jednak warszawska spalarnia odpadów komunalnych jest jedyną działającą w Polsce. To, że nie powstają nowe, wynika przede wszystkim z braku społecznej akceptacji dla spalarni, a jako główny argument w dyskusji pada zanieczyszczenie powietrza w wyniku spalania. Warto jednak przy tym pamiętać, że śmieci się nie rozpłyną i jeśli czegoś z nimi nie zrobimy, to wspomniana góra będzie rosła. Inny argument za spalaniem to wydajność energetyczna tworzyw sztucznych, których 1 kilogram ma zbliżoną kaloryczność do 1 kilograma węgla. Coraz lepsze instalacje ograniczają przy tym emisję gazów.

Spalanie rozwiązuje problem rosnącej góry odpadów, jednak nosi znamiona rozrzutności, bo pozbywamy się czegoś, co można wykorzystać ponownie.

— Tworzywa sztuczne mają tysiące zastosowań praktycznie w każdej dziedzinie. W większości przypadków z powodzeniem można sięgać po tworzywa powstałe w wyniku recyklingu — zapewnia Jakub Tyczkowski.

Najefektywniej można odzyskiwać materiał z opakowań. O tym, że warto rozwijać tę działalność, przekonuje skala wprowadzanych na rynek opakowań z tworzyw sztucznych — w 2004 r. było ich ponad 488 tys. ton. To bardzo dużo. Na szczęście można je łatwo i wydajnie przetworzyć. Według danych za 2004 rok, recyklingowi poddanych zostało ponad 108 tys. ton, co stanowi ponad 22 proc. wszystkich opakowań wykonanych z tworzyw sztucznych. Dla porównania, opakowań z papieru i tektury poddanych recyklingowi było ponadczterokrotnie więcej, a odsetek odzysku sięgnął 57 proc.

Recykling tworzyw sztucznych można podzielić na 2 kategorie. W wyniku jednej z metod uzyskuje się granulat służący później do ponownej produkcji tworzywa. Inaczej wygląda to w przypadku butelek PET, bo z nich otrzymuje się włókna, które mają wiele zastosowań, np. jako wypełnienie do mebli. Zdarzają się i nietypowe zastosowania.

— Słyszałem o tym, że Chińczycy potrafią te włókna wykorzystywać nawet do produkcji kurtek z polaru, to na pewno jedno z najciekawszych zastosowań, o jakim słyszałem — mówi Jakub Tyczkowski.

Pytanie o jakość

Opinie na temat jakości tworzyw uzyskiwanych w wyniku recyklingu są podzielone. Niektórzy specjaliści zwracają uwagę, że nie wszędzie można je stosować.

— W segmencie tworzyw konstrukcyjnych, a więc tych, które są wykorzystywane w silnikach, przekładniach czy innych mechanizmach, tworzywa wyprodukowane z recyklingu wykorzystywane są rzadko. Te elementy muszą spełniać bardzo rygorystyczne wymagania. Nie można sobie pozwolić na jakiekolwiek niedoskonałości materiałów — podkreśla Jerzy Korthals z firmy Ticona.

Coraz powszechniejsze są jednak opinie, że tworzywa produkowane w wyniku przetwarzania nie odbiegają od tych wytwarzanych pierwotnie. Różnica może dotyczyć takich szczegółów, jak barwa czy zapach, ale te są w wielu przypadkach nieistotne.

— Tworzywa przechodzą testy sprawdzające ich parametry. Nie jest istotne, czy powstały z granulatu czy z regranulatu, liczy się to, czy mają odpowiednie właściwości — mówi Leszek Żabski z firmy Alfa Systems.

Prawo mobilizuje

Polskie prawo nakłada na firmy wprowadzające na rynek opakowania obowiązek odzysku. To nie producenci tworzyw sztucznych zobowiązani są do stworzenia systemu recyklingu, ale ci, którzy wykorzystują je do pakowania swych produktów. Można powiedzieć, że ten system niesprawiedliwie zrzuca całą odpowiedzialność tylko na nich, podczas gdy korzyści z opakowań czerpią też inne firmy.

— Różnie to wygląda w Europie. W Wielkiej Brytanii koszty stworzenia systemu zbiórki podzielone są między producenta opakowania, firmę, która w nie coś pakuje, oraz sprzedawcę produktu — informuje Jakub Tyczkowski.

Firmy wprowadzające na rynek opakowania mają obowiązek odzyskiwania odpadów na ustalanym przez Ministerstwo Środowiska poziomie. Może się to odbywać na kilka sposobów. Najprostsze, ale najbardziej kosztowne jest wnoszenie opłaty produktowej od masy opakowań wprowadzonych na rynek, wobec której nie spełnią obowiązku zbiórki na wymaganym poziomie. Wówczas za każdy kilogram nieodzyskanych opakowań z tworzyw sztucznych opłata wynosi 2,56 zł. Firmy mogą zorganizować system zbiórki samodzielnie, ale wówczas muszą zebrać tyle, ile wprowadziły na rynek. Najkorzystniejszym rozwiązaniem jest zatem podpisanie umowy z jedną z organizacji odzysku. To one, działając na zlecenie firm, pośredniczą między zbieraczami odpadów i ich przetwórcami, dbając o odpowiedni poziom zbiórki.

Prawo jest więc przysłowiowym kijem, który ma spowodować, że firmy będą angażowały się w zbiórkę opakowań. Ale jest i marchewka w postaci zysku, jaki można osiągnąć. Firmy przetwarzające są gotowe płacić nawet 400 zł za 1 tonę tworzywa. Sieć hipermarketów zużywa kilka tysięcy ton rocznie, więc jak łatwo policzyć, w grę wchodzą niemałe kwoty.

Przemysł i handel stanowią główne źródło tworzyw poddawanych recyklingowi. Pochodzi z nich aż 84 proc. Tylko 16 proc. przynosi zbiórka selektywna. W praktyce wygląda to tak, że do firmy podjeżdża ciężarówka, na którą ładowane są np. puste beczki, które później trafiają do przetwórcy. Taki system zbiórki jest łatwy, a tworzywa są jednorodne i czyste. Innym źródłem odpadów są firmy, które segregują śmieci trafiające na wysypiska. Ostatnim ogniwem w łańcuchu dostawców są gminy, prowadzące zbiórkę selektywną poprzez rozstawianie pojemników, do których mieszkańcy wrzucają posegregowane odpady. Według danych z „Raportu o gospodarce odpadami opakowaniowymi w Polsce w 2003 r.” przygotowanym dla Stowarzyszenia EKO-PAK, 1 tona odpadów z tworzyw sztucznych z przemysłu kosztuje około 250 zł, podczas gdy ze zbiórki selektywnej aż 590 zł.

Europejska dyrektywa nakłada na Polskę uzyskanie odpowiednich poziomów odzysku każdego z tworzyw. Co roku rosną wymagania i w tym roku przetworzonych ponownie ma zostać 22 proc. opakowań z tworzyw sztucznych, a od 2007 r. już 25 proc. Na razie Polska może na te normy patrzeć ze spokojem, bo już w 2004 r. osiągnęła poziom recyklingu 22,4 proc. znacznie przekraczając wymagane wówczas 14 proc. Wraz z rosnącą ilością opakowań uzyskać odpowiedni poziom będzie jednak coraz trudniej.

— Rosnąca ilość odpadów opakowaniowych wymagała będzie od recyklerów zwiększenia możliwości przetwarzania. Przewidując taką sytuację, rozpoczęliśmy prace zmierzające w przyszłości do uruchomienia nowej linii do recyklingu butelek PET — informuje Piotr Fiałkowski z firmy IMP Polowat.

System przerabiania

System przetwarzania odpadów z tworzyw sztucznych jest dość skomplikowany. Rozpoczyna się ono od segregacji tworzyw na kolory i kilkakrotnego mycia. Następnie trafiają one do urządzenia, które je miele w wysokiej temperaturze, w wyniku czego uzyskuje się granulat. W przypadku butelek PET po myciu są one mielone na płatki i z nich uzyskiwane będą włókna.

Właśnie dlatego odpady pochodzące z selektywnej zbiórki są dużo bardziej cenione. Ich selekcja jest krótsza, a odpady czystsze. Pod tym względem Polska pozostaje jeszcze daleko w tyle za Europą.

— W Niemczech blisko 90 proc. butelek PET jest odzyskiwanych. Udało się to osiągnąć dzięki temu, że do ceny produktu doliczana jest kaucja za butelkę, więc konsumentom opłaca się je zwracać — informuje Piotr Fiałkowski.

Często odpady z tworzyw sztucznych są eksportowane. W zeszłym roku najchłonniejszym rynkiem były Chiny, które kupowały duże ilości odpadów zarówno przetworzonych, jak i po prostu wyselekcjonowanych butelek PET. Jak widać, na tym, co potocznie uznawane jest za śmieci, można ubić niezły interes. O zyskach dla środowiska nie wspominając.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Grzegorz Nawacki

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu