Takie cofnięcie rynku po euforycznych wzrostach nie jest niczym nadzwyczajnym
i nie oznacza powrotu do trendu spadkowego. Chociaż nie można wykluczać, że
realizacja zysków może przedłużyć się na kolejne dni. To w dużej mierze będzie
zależało od informacji napływających na rynek.
W środę uwag inwestorów przede
wszystkim powinna koncentrować się na wynikach kwartalnych spółek, ze
szczególnym wskazaniem na raporty JP Morgan i Wells Fargo.
Inwestorzy mogą
również emocjonalnie reagować na publikację wrześniowych danych o sprzedaży
detalicznej w USA. Rynek szacuje, że spadnie ona o 0,9 proc. w relacji
miesięcznej, natomiast sprzedaż z wyłączeniem samochodów będzie niższa o 0,3
proc. Miesiąc wcześniej wskaźniki te ukształtowały się odpowiednio na poziomie
-0,3 proc. i -0,7 proc.
Dzień bogaty w „figury”
Środa obfituje w liczne publikacje danych makroekonomicznych. Rano inwestorzy
poznali wrześniowe dane o inflacji HICP i CPI w Niemczech, która sięgnęła
odpowiednio 2,9 proc. i 3 proc. O godzinie 11-tej zostaną opublikowane
analogiczne dane ze strefy euro, a po południu światło dzienne ujrzy raport o
wrześniowej inflacji PPI w Stanach Zjednoczonych. We wszystkich tych przypadkach
nie należy zakładać, że dane w znaczący sposób wpłyną na rynki finansowe. Temat
inflacji bowiem obecnie „spadł z afisza”. Inwestorzy zdają sobie sprawę, że
niezależnie od tego jak będą kształtowały się wskaźniki inflacji, zarówno Fed,
jak i Europejski Bank Centralny będą obniżać stopy procentowe, jeżeli takie
posunięcia będzie wymagała walka z kryzysem kredytowym.
Bez większego echa
powinny w dniu dzisiejszym przejść również dane z brytyjskiego rynku pracy,
raport o zapasach niesprzedanych towarów przez amerykańskie firmy oraz raport
Fed o stanie amerykańskiej gospodarki zwany Beżową Księgą.
Rynki
finansowe mogą natomiast emocjonować się zaplanowaną na godzinę 14:30 publikacją
wrześniowych danych o sprzedaży detalicznej w USA oraz wystąpieniem szefa Fed
Bena Bernanke o godzinie 18:15. Jednak o ile te raporty mogą wywołać sporo
emocji, to ich znacznie nie jest aż tak duże, żeby zaważyć na nastrojach w
kolejnych dniach. Taką siłę mogą mieć, publikowane przed rozpoczęciem sesji na
Wall Street, wyniki kwartalne JP Morgan i Wells Fargo.
Słabszy złoty po dwóch dniach umocnienia
Po dwóch dniach umocnienia polskiej waluty, u podstaw czego w głównej
mierze stała poprawa klimatu inwestycyjnego na świecie, a więc spadek awersji do
ryzyka, środowy poranek przynosi jej osłabienie do głównych walut.
O godzinie
8:30 za dolara trzeba było zapłacić 2,5598 zł, czyli o 1,3 grosza więcej niż
wczoraj pod koniec dnia. W podobnym wymiarze drożał szwajcarski frank, testując
poziom 2,2514 zł. Euro natomiast kosztowało 3,4866 zł, co oznacza wzrost o 1,5
grosza.
Osłabienie złotego, jak również analogiczne zachowanie innych walut
regionu, to efekt nieco gorszych nastrojów oraz spadku notowań EUR/USD, co
tradycyjnie przekłada się na słabsze zachowanie polskiej waluty.
W dniu
dzisiejszym oba wymienione czynniki będą w dużej mierze decydować o zachowaniu
złotego. Czynnikiem uzupełniającym będą natomiast, publikowane o godzinie 14-tej
przez Główny Urząd Statystyczny, wrześniowe dane o przeciętnym wynagrodzeniu
(prognoza: 10,9 proc.) i zatrudnieniu (prognoza: 4proc.) w Polsce. Im wyższe
będą odczytu w stosunku do zakładanych, tym lepiej dla złotego. I odwrotnie.
Marcin Rafał Kiepas
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.
[email protected]