Wzrost wskaźnika ISM z 49,6 pkt. za maj do 50,2 pkt. za czerwiec został jednak przyćmiony przez niekorzystne zmiany w strukturze indeksu. Za wzrost w dużej mierze odpowiadały subindeksy cen i zapasów. W tym pierwszym przypadku subindeks wynosi już 91,5 pkt., co oznacza, iż niemal wszystkie firmy noszą się z zamiarem podnoszenia cen. Z 45,5 pkt. do 43,7 pkt. obniżył się za to subindeks zatrudnienia. Minimalnie lepiej od oczekiwań indeks wypadł też w strefie euro, choć w tym przypadku wartość indeksu PMI 49,2 pkt. oznacza spadek aktywności – pierwszy od trzech lat. Nadal średnią podciągają Niemcy, coraz gorzej jest zaś na południu – we Włoszech indeks obniżył się już do 46,9 pkt. Zaskoczeniem był natomiast odczyt w Wielkiej Brytanii – indeks PMI dla sektora przemysłu spadł tam do 45,8 pkt. Wskaźnik jest kolejnym sygnałem bardzo silnie zwalniającej gospodarki na wyspach.
Dziś kluczowym będzie raport ADP, którego publikacja przewidziana jest na godzinę 14.15. Rynek oczekuje, że raport (będący indykatorem raportu o zatrudnieniu poza rolnictwem) wskaże na wzrost zatrudnienia rzędu 28 tys. (wobec 40 tys. w minionym miesiącu). Ponadto podane będą dane o zamówieniach fabrycznych w USA za maj oraz dane o zapasach ropy (godzina 16.30), które mogą mieć wpływ nie tylko na rynek surowców. W strefie euro poznamy dane odnośnie dynamiki cen producenta. Rynek oczekuje PPI na poziomie 0,8% miesięcznie i 6,6% rocznie.
Waluty – Ciągły brak zdecydowania
Para EURUSD cały czas próbuje testu poziomu 1,5841, ale póki co ciągle bez powodzenia. Wczoraj euro umacniało się głównie w pierwszej części dnia, kosztując 1,5730 dolara rano i drożejąc maksymalnie do 1,5826 USD, co oznacza, że nadal znajdujemy się w ponad dwumiesięcznym już przedziale konsolidacji (1,5284-1,5841). Ciekawa była reakcja na publikację indeksu ISM w USA, w wyniku której para najpierw obniżyła notowania o 50 pipsów, aby po niecałych 10 minutach wrócić do poziomu wyjściowego. Wyglądało to tak, jak gdyby inwestorzy najpierw szybko zareagowali na lepszą od oczekiwań wartość indeksu, zaś po zapoznaniu się z nienajlepszą strukturą indeksu korygowali swoje pozycje. Dziś rano para EURUSD notowana jest na poziomie 1,5812 więc atak na opór znów wchodzi w grę. Inne główne pary walutowe w chwili obecnej tak jakby czekały na rozwój wydarzeń na eurodolarze. Notowania USDJPY wahały się wczoraj w przedziale 105,20 – 106,10, zaś USDCHF 1,0137 – 1,0225.
Na rozwój sytuacji na eurodolarze czeka także złoty. Wczorajsza sesja toczyła
się według bardzo dobrze znanego w tym roku schematu, tzn otwarcia w pobliżu
zamknięcia z poniedziałku (odpowiednio 2,1230 dla USDPLN i 3,3480 dla EURPLN),
niewielkiego osłabienia w trakcie dnia i powrotu w okolice otwarcia pod koniec
sesji. Złoty nie zareagował specjalnie na prognozę czerwcowej inflacji podaną
przez Ministerstwo Finansów. MF szacuje CPI na 4,5% r/r, wobec 4,4% r/r w maju.
Naszym zdaniem inflacja może być nawet wyższa, poziom 4,6% r/r nie byłby
zaskoczeniem.
Surowce – Spekulacje czy realne
zagrożenie
Ceny ropy utrzymują się ciągle blisko rekordowych poziomów i nowe informacje, które napływają na rynek nie bardzo pozwalają na większą korektę cen. Z jednej strony Międzynarodowa Agencja Energetyczna ostrzegła, iż wszelkie rezerwy w mocach produkcyjnych znikną w ciągu najbliższych pięciu lat. Z drugiej strony coraz głośniej jest o możliwym ataku izraelskiego lotnictwa na instalacje nuklearne w Iranie. Przedstawiciel irańskiej administracji stwierdził, iż w razie ataku Iran zamknąłby cieśninę prowadzącą do zatoki perskiej, skąd eksportowanych jest 40% ropy z bliskiego wschodu. Nawet jeśli taka groźba nie zostałaby zrealizowana, sam atak miałby z pewnością znaczące konsekwencje dla rynku ropy.
Wczoraj drożało także złoto, które pokonało dość istotny poziom 935 USD za
uncję. Uncja kosztuje obecnie powyżej 940 USD i wiele wskazuje na to, że złoto
może ponownie być atrakcyjną inwestycją. Przede wszystkim kombinacja rosnących
zagrożeń inflacyjnych oraz słabej koniunktury na rynkach akcji zwraca większą
uwagę inwestorów w kierunku kruszców. Dodatkowo, kwestie geopolityczne działają
nie tylko na korzyść ropy, ale także właśnie złota, które niechybnie drożałoby w
przypadku jakiejkolwiek akcji zbrojnej przeciwko Iranowi. Złoto ma jeszcze przed
sobą opór w okolicach 954 USD, pokonanie którego otworzyłoby drogę do
ustanowionych w marcu historycznych maksimów.
Przemysław Kwiecień
X-Trade Brokers Dom Maklerski
S.A.
[email protected]