XXXII FE: Radary biznesu w różne strony

Jacek ZalewskiJacek Zalewski
opublikowano: 2023-09-07 05:55

Organizowane przez Instytut Studiów Wschodnich (ISW) wrześniowe Forum Ekonomiczne (FE) co cztery lata wypada w okresie poprzedzającym wybory parlamentarne.

Posłuchaj
Speaker icon
Zostań subskrybentem
i słuchaj tego oraz wielu innych artykułów w pb.pl
Subskrypcja

To tradycja jeszcze z epoki Krynicy-Zdroju, obecnie taka sytuacja zdarza się pierwszy raz po przeniesieniu FE do Karpacza. Edycja przedwyborcza zawsze przebiega nieco inaczej od śródkadencyjnych, ponieważ reprezentanci świata biznesu naturalnie kierują radary w różne strony. Sens takich eventów – poza naturalną okazją do tysięcy spotkań towarzyskich – polega przecież na możliwości wysłuchania przez przedsiębiorców informacji wprost z ust decydentów politycznych, czyli regulatorów działalności gospodarczej. Przed wyborami często słyszano ostry dwugłos, najbardziej spolaryzowane było XXV FE w 2015 r., gdy w krynickiej pijalni jednego dnia miała wielkie spotkanie urzędująca premier Ewa Kopacz, a drugiego bardzo podobne – namaszczona już Beata Szydło…

W Karpaczu tak wyraźniej biegunowości się nie zauważa, bo i sytuacja przed wyborami nieco inna. Oczywiście obecni są reprezentanci – chociaż niekoniecznie liderzy – pierwszej piątki, która w sondażach ma realne szanse na przekroczenie procentowych progów do Sejmu i zdobycie poselskich mandatów. Notabene akurat podczas FE, w holu hotelu Gołębiewski, objawiła się szósta siła – wieść o zebraniu podpisów i zarejestrowaniu list we wszystkich 41 okręgach sejmowych dumnie przekazała partia polityczna Bezpartyjni Samorządowcy. Zgrzyt między swoim formalnym statusem a wzniosłą nazwą tłumaczą łatwiejszą dla partii ścieżką rejestracyjną. Próg 5 proc. głosów do Sejmu raczej dla nich za wysoki, ale 3 proc. gwarantujące przez cztery lata budżetową subwencję – całkiem, całkiem…

Sondaże powodują, że największym zainteresowaniem na FE cieszą się jednak występy obecnych władców. Najważniejsi anulowali jednak obecność, zarówno krynicko-karpacki wieloletni bywalec Jarosław Kaczyński, jak też Mateusz Morawiecki. Dla premiera znacznie ważniejsza od Karpacza okazała się pilna narada w Warszawie w sprawie wwozu produktów rolnych z Ukrainy, już 15 września wygasa zakaz unijny. Na FE dotarło oczywiście wielu ministrów i innych decydentów, którzy przedstawiają rożne plany – z jednej strony skrzętnie notowane, ale z drugiej obarczone pierwiastkiem wyborczej niepewności. Zjawiskiem charakterystycznym jest ograniczony udział państwowych gigantów. Orlen jako dobrodziej FE wybity został od razu na identyfikatorach, strategicznym partnerem jest dolnośląski KGHM, ale poza tym pustka. Spółki skarbu państwa mają rozkaz koncentrować pieniądze przede wszystkim na Kongresie 590 i niektórych innych eventach słusznych politycznie.

W kontekście słuszności warto poświęcić akapit wtorkowej nagrodzie Człowieka Roku dla ambasadora Marka Brzezinskiego. Taki wybór rady programowej FE powszechnie uznany został za właściwe, neutralne, sprytne wyjście. Wystąpienie laureata czytane po polsku (z zapisu fonetycznego) miało wiele ciekawych akcentów. Ambasador w imieniu prezydenta Josepha Bidena i generalnie Ameryki przekazał Polakom ogromne uznanie za wsparcie dla Ukrainy. Później zaś pojechał swoim ulubionym konikiem – praworządnością. Przypomniał, że jakość demokracji oraz rozwój gospodarki rynkowej zależą nie tylko od samych wolnych i uczciwych wyborów, lecz potem od pewności, że prawo stoi ponad polityką. Wyraził nadzieję, że Polska pokaże światu, iż demokracja i praworządność ma się u nas dobrze. Z uznaniem przypomniał Wołodymyra Zełenskiego, laureata nagrody FE sprzed roku. W odniesieniach historycznych Mark Brzezinski wspomniał zaś dorobek prezydentów Václava Havla, Lecha Wałęsy i Aleksandra Kwaśniewskiego. Laureatowi jakoś nie przyszedł do głowy żaden podmiot politycznego kultu z listy narzucanej przez obecnych polskich władców.