Yawal chce uratować się wyprzedając majątek

Paweł Mazur
opublikowano: 2002-07-01 00:00

Yawal chce w 2002 r. uzyskać ze sprzedaży majątku grupy 40-50 mln zł. W opinii branży, wkrótce dojdzie do sprzedaży niedochodowej, aluminiowej, części częstochowskiej spółki. Zarząd temu zaprzecza.

Po fiasku planu połączenia Yawalu z Pagedem nie wiadomo, jaka będzie przyszłość obu spółek. Borykają się one z wieloma problemami, których odzwierciedleniem są słabe wyniki oraz spadające kursy akcji.

— Pomysł fuzji skazany był na klęskę. Nie można łączyć dwóch firm o różnym profilu. Fiasko połączenia pokrzyżowało plany Yawalu, który chyli się ku upadkowi. Edmund Mzyk, kontrolujący firmę, liczył zapewne, że uda się po połączeniu łatwiej upłynnić majątek Pagedu i tak podreperować finanse Yawalu. Spółka nie ma pomysłu na restrukturyzację. Działania zarządu ograniczają się w praktyce do sprzedaży majątku i zwalniania pracowników — mówi jeden z analityków giełdowych.

Chęć ratowania firmy poprzez dalszą sprzedaż majątku potwierdza zarząd częstochowskiej firmy.

— Niepowodzenie fuzji nie będzie miało wpływu na płynność Yawalu. Finanse na poziomach grupy i jednostkowym powinny być w 2002 r. dodatnie. Spółka nie wymaga też dokapitalizowania. W planach mamy sprzedaż zbędnych składników, w tym biurowca w centrum Warszawy, którego wartość oceniam na 7 mln USD (28 mln zł). Sprzedaż nieruchomości, urządzeń i spółek powinna w tym roku przynieść 40-50 mln zł. Rozwiązanie problemów z roszczeniem należności z tytułu sprzedaży spółek i towarów spowoduje, że do kasy firmy wpłynie około 5 mln zł — mówi Piotr Knapiński, prezes Yawalu i Pagedu.

W ocenie ludzi z branży nie jest jednak tak różowo.

— Pozycja Yawalu na rynku spada od kilku lat. Nie ma wyraźnego planu restrukturyzacji. Spółka ma obecnie trudności z pozyskaniem surowca. Z kolei zależny Final, który jest w 30 proc. własnością izraelskiej firmy, czeka bezskutecznie na wywiązanie się inwestora z zobowiązań. Jestem przekonany, że część aluminiowa będzie przez Yawal w niedługim czasie sprzedana. Kupującym może być Sapa lub Kęty. O projektach medialnych nie ma co w ogóle mówić — twierdzi przedstawiciel branży aluminiowej.

Tymczasem — jak twierdzi prezes Knapiński — Yawal z „aluminium” nie wyjdzie w ciągu najbliższych lat.

Przyszłość firm może określić stanowisko Generalnej Dyrekcji Lasów Państwowych (GDLP) — instytucji, która od początku była przeciwna połączeniu spółek i która nadal ma ponad 12,5-proc. pakiet akcji Pagedu.

— Jesteśmy otwarci i czekamy na propozycje Yawalu. Zależy nam przede wszystkim na zachowaniu marki Pagedu i znaku towarowego. Myślę, że na przełomie czerwca i lipca rozmowy powinny się skonkretyzować. Wszystkie scenariusze są możliwe — mówi Waldemar Tomkiewicz z GDLP.

Jednym z nich jest odkupienie logo firmy Paged, którego wartość szacuje się przynajmniej na kilkanaście milionów złotych.

— Liczymy na stworzenie efektywnej struktury grupy kapitałowej i porozumienie z GDLP. Komunikat w tej sprawie powinien być gotowy pod koniec lipca — dodaje Piotr Knapiński.

Wykluczył on jednak koncepcję oddania kontroli nad spółką na rzecz np. GPLD. Scenariuszem, który nie jest wykluczony, jest odkupienie akcji, należących teraz do GDLP, przez Yawal. Gdyby tak się stało (a właściciela zmieniłyby też papiery należące do akcjonariuszy mniejszościowych), częstochowska firma pozbyłaby się niewygodnego akcjonariusza i mogłaby bez przeszkód realizować swoje plany.