Za podróbki można pójść do więzienia

opublikowano: 17-09-2012, 00:00

W Polsce sprawy o naruszenie własności intelektualnej ciągną się latami. Dla obu stron szybsza i tańsza jest więc ugoda

Liczba transakcji dokonywanych za pośrednictwem e-sklepów i platform internetowych w Polsce rośnie w błyskawicznym tempie. Nic dziwnego, że okazję dobrego zarobku w pełni próbują wykorzystać przedsiębiorcy. Jednak pod internetowy system sprzedaży podpinają się też ci, którzy konsumentom wciskają buble sygnowane podrobionym logo znanych marek. Okradają i klientów, i producentów. Ten proceder można ukrócić, ale pod jednym warunkiem — w walkę ze złodziejami muszą się zaangażować sami przedsiębiorcy.

Dziś wielu „podrabiaczy”, nawet gdy zostaną złapani za rękę, nie ponosi żadnej odpowiedzialności za nieuczciwe działania. A w sieci naruszają zarówno prawa ochrony znaków towarowych, wzorów przemysłowych, jak i prawa autorskie. Grożą za to dokładnie takie same kary jak za handel podróbkami w klasycznym obiegu. Naruszyciel może zostać pociągnięty zarówno do odpowiedzialności karnej, jak i cywilnej. Katalog sankcji zawarty jest w ustawie prawo własności przemysłowej oraz w ustawie o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Kara na papierze

Ze względu na niższe koszty postępowania okradani przedsiębiorcy wolą kierować sprawę na drogę karną.

— Po złożeniu zawiadomienia o popełnieniu przestępstwa sprawą zajmuje się prokurator. Niestety, w przypadku pojedynczych zatrzymań sprawy bywają umarzane w związku ze znikomą szkodliwością czynu. Przy większych naruszeniach poszkodowani dochodzą swoich praw raczej na drodze cywilnej — wyjaśnia Klaudia Błach-Morysińska, adwokat i rzecznik patentowy, współpracująca z kancelarią WTS Rzecznicy patentowi Witek, Śnieżko i Partnerzy.

W postępowaniu cywilnym, w przypadku naruszeń dotyczących wynalazków, wzorów przemysłowych i znaków towarowych, producent może żądać od handlarza zaniechania nielegalnych działań, wycofania produktów z obrotu, oddania bezpodstawnie uzyskanych korzyści lub wypłacenia odszkodowania.

Na pobłażliwość nie powinni też liczyć ci, którzy wystawiając towary na sprzedaż w internecie, naruszają cudze prawa autorskie, o co w praktyce nie trudno. Dość często zdarza się, że oferty dostępne na serwisach aukcyjnych są opatrzone oryginalnymi zdjęciami lub opisami, na których wykorzystywanie sprzedawcy nie uzyskali oficjalnej zgody. W takich przypadkach sądy wydają zwykle nakaz zaniechania naruszania, usunięcia jego skutków, naprawienia wyrządzonej szkody, wydania uzyskanych korzyści, ale często też zobowiązują winnego do opublikowania w prasie przeprosin lub oświadczenia o naruszeniu. Z wizerunkowego punktu widzenia to dość dotkliwa kara.

— Sąd może też nakazać naruszycielowi zapłatę dwukrotności, a w przypadku, gdy naruszenie jest zawinione — nawet trzykrotności wynagrodzenia, które w chwili dochodzenia przysługiwałoby uprawnionemu z tytułem udzielenia zgody na korzystanie z utworu. Dodatkowe pieniądze, nie mniej niż dwukrotność korzyści odniesionych przez sprawcę z dokonanego naruszenia, mogą zostać zasądzone na rzecz Funduszu Promocji Twórczości, zwłaszcza jeśli naruszenie zostało dokonane w ramach działalności gospodarczej — wymienia Michał Maracewicz, rzecznik patentowy w kancelarii Polservice.

Fałszywka z obrazka

Co grozi za handel fałszywkami w przypadku wszczęcia postępowania karnego? Grzywna, kara ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch. Natomiast jeżeli handlowiec uczynił sobie z obrotu podróbkami stałe źródło dochodu albo nielegalnie wprowadzał na rynek produkty o dużej wartości, podlega nawet karze pozbawienia wolności od sześciu miesięcy do pięciu lat.

— Sąd może również orzec przepadek na rzecz skarbu państwa materiałów i narzędzi, które posłużyły do popełnienia przestępstwa. Przepadkowi ulega oczywiście również podrobiony towar. Natomiast, jeśli trefne towary są nośnikami utworów chronionych przepisami prawa autorskiego, osoba pomagająca w ich zbyciu podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do pięciu lat. Jeżeli sprawca uczynił sobie z popełniania tego przestępstwa stałe źródło dochodu, podlega karze pozbawienia wolności od roku do pięciu lat — zaznacza Michał Maracewicz.

Często sprzedawcy internetowi w opisach wystawianych towarów używają zdjęć lub grafik skopiowanych z innych serwisów. Takie działanie również stanowi naruszenie.

— W większości są one chronione przepisami prawa autorskiego i za ich nieautoryzowane użycie grożą podobne sankcje, w tym zapłata trzykrotności stosownego wynagrodzenia, kara grzywny, ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch — dodaje Michał Maracewicz.

Bubel administracyjny

Właściciele praw własności intelektualnej mają do dyspozycji solidny katalog prawnych środków ochrony, ale w realiach polskiego sądownictwa najwygodniejszą i najszybszą formą jest zawarcie ugody z naruszycielem, oczywiście jeśli ten zechce współpracować.

— Niektóre firmy zadowalają się usunięciem z oferty oraz zniszczeniem podrobionych towarów, czasem żądają dodatkowo zapłaty odszkodowania. Ugoda taka jest zwykle korzystna dla naruszyciela, gdyż grożące mu sankcje w postępowaniu sądowym mogą być bardziej dotkliwe. A w przypadku handlu internetowego naruszenia są zwykle łatwe do udowodnienia — wyjaśnia Michał Maracewicz.

Postępowanie sądowe o naruszenie praw własności intelektualnej to zwykle kosztowny i długi proces.

— Zawarcie ugody po otrzymaniu wezwania do zaniechania naruszeń to najbardziej ekonomiczny sposób zakończenia sprawy. Można ją zawrzeć również w trakcie postępowania sądowego, wówczas jednak trzeba się liczyć z koniecznością rekompensaty kosztów poniesionych przez poszkodowanego przedsiębiorcę. Ugodę preferują również uprawnieni, bo pozwala na szybkie i sprawne zakończenie sporu, a także wyeliminowanie podrabianego towaru z rynku — potwierdza Klaudia Błach-Morysińska.

OKIEM EKSPERTA

O swoje przed sądem

AGNIESZKA ROLBIECKA

Agnieszka Rolbiecka, radca prawny z Kancelarii JWP Adwokaci i Radcowie Prawni

Gdy w handlu internetowym dochodzi do naruszenia prawa do znaku towarowego, wzoru przemysłowego czy też praw autorskich, do sądu można wystąpić m.in. z roszczeniami zakazowymi, jak również z roszczeniami pieniężnymi — o odszkodowanie lub o wydanie bezpodstawnie uzyskanych korzyści. Niestety w przypadku tych drugich prowadzenie postępowania jest dużo trudniejsze. W Warszawie na wyznaczenie rozprawy w sądzie okręgowym czeka się nawet kilka miesięcy, a i same procesy mocno przeciągają się w czasie. Oczekiwanie na wyrok w pierwszej instancji może potrwać nawet półtora roku. To oczywiście zwiększa koszty obsługi procesowej. Najsprawniej przebiegają procesy toczące się przed Sądem Wspólnotowym Znaków Towarowych i Wzorów Przemysłowych. Nie można się jednak poddawać. Przed rozpoczęciem procesu dotyczącego naruszenia praw własności przemysłowej warto natomiast złożyć do sądu wniosek o tzw. zabezpieczenie informacyjne. Na jego podstawie naruszyciel może zostać zobowiązany do przedstawienia danych o ilości sprzedanych podróbek, sposobie ich dystrybucji i cenie. Z kolei w trakcie postępowania sąd na wniosek pokrzywdzonego może wystąpić do platformy aukcyjnej o ujawnienie historii aktywności nieuczciwego użytkownika. Informacje te ułatwią oszacowanie skali naruszenia i wysokości odszkodowania, o które będziemy później walczyć.

© ℗
Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

Podpis: Anna Bełcik

Polecane

Inspiracje Pulsu Biznesu